Odbylo sie dzisiaj w Warszawie spotkanie prezydenta RP z konstytucjonalistami,zapowiedziane juz w piatek.Bo bieda i obradowac co dalej trzeba.Na spotkanie przybyli : prezydent RP Bronisław Komorowski oraz wybitni prawnicy.Andrzej Zoll,Ferdynand Rymarz,Jerzy Stępień,Andrzej Rzepliński,pominąłem wiele tytułów,zasług i honorów,bo nie do spamiętania,a nie chciałbym nikogo urazić pomijając coś.Być może byli też inni,z góry przepraszam jeśli nie zauważyłem.
Piszę to bowiem na podstawie notki w interii,nie było mnie tam przeciez sobiście.Interia niewiele pisze o przebiegu dyskusji tego znamienitego aeropagu,więc to co rzuciło mi się na oczy podczas czytania nie musi być prawdą,ale może.
Uczeni zajęli się tym razem czymś aktualnym,wyborami samorządowymi.Debata dotyczyła kwestii prawnych,co zmienić,co zachować,co się da a co się nie da.
Brakowało mi między luminarzami informatyków,managerów i finansistów.Skoro tak narzekano na złą organizację wyborów to ci profesorowie prawa,choćby tworzyli na okrągło nowe przepisy to bez konsultacji z pragmatykami,organizatorami wszystko psu na budę.Także bez informatyków nic się już nie da,oni powinni być przy stole i zabierać głos,sprowadzać teoretyków na ziemię.Także czynnik finansowy,mamona,nie jest bagatelny.Trzeba go uwzględnić,bo nie ma takich pieniędzy,których nie można zmarnować.
Ograniczenie składu do tylko prawników to podążanie utartymi ścieżkami,które wiemy już dokąd prowadzą,do klęski.Wybory to już nie tylko kartka papieru,ołówek kopiowy,kabina z kotarką i za mała urna,ta sama od dwudziestu lat,do tego kilka flag,paprotka i stół prezydialny pokryty zielonym suknem.A za nim kilku leśnych dziadków i leśnych babek.Tak się nie da.
Szacunek należy się wiekowi i rangom,ale nie może to przesłaniać faktu,że czas mija i można jeszcze cieszyć się z autorytetu na uczelni,ale lepiej się już za organizację tak ważnej sprawy jak wybory nie brać.To że tak jest widać było po wypowiedziach członków PKW dla których tak długie liczenie było bagatelą,niczym pilnym,niczym ważnym.Kto w PRL miał śmiałość pytać jakie są wyniki,kiedy będą,czy aby prawdziwe.I ci ludzie żyjący w wieży z kości słoniowej tamtych czasów dziwili sie w czym problem?Się policzy to się ogłosi.Może dzięki komputerom,może na piechotę.Zdawali się pytać,ale o co kaman?Oczywiście oprócz przyzwyczajenia grał tu rolę cynizm,nie mamy Waszych głosów i co nam zrobicie? Jak można bowiem o coś pytać sędziowskie wielkości.Nie po to wprowadzono demokrację,żeby byle kto pytał o pracę i odpowiedzialność palestry.
Spotkanie w tym składzie niewątpliwie dobrze się skamerowało,ale nie popchnęło kwestii naprzód,no chyba,że był obecny były minister cyfryzacji Michał Boni i on wniósł coś ciekawego do dyskusji.
Jedyny głos na temat strony organizacyjno-technicznej zabrał czy też napomknął o niej profesor Andrzej Zoll stwierdzajac,że trzeba " wyjąć druk kart wyborczych,a także program komputerowy z zamówień publicznych ".To był słaby głos,reszta to bicie piany,co z tego ze tu i ówdzie ktoś poprawi ordynację.Musi ona wejść w życie pół roku przed wyborami,a niewiele więcej czasu do prezydenckich w 2015 i nie ma szans na zmianę.Może uda się zmienić ją do parlamentarnych,ale gwarancji nie ma.Jeśli prace nad nią będą trwać to tylko wspólnie z managerami i informatykami,których głos musi być uwzględniony.Nie może być tak,że najpierw ordynacja,a dopiero póżniej do niej dostosowują się informatycy,managerowie,finansiści,bo tak znowu nie zatrybi.Prace muszą być prowadzone jednocześnie przez wielu specjalistów,ale innych niż dotychczas.Ci bowiem niczego nie gwarantują.No nie tym razem przesadziłem.Oni są gwarancją przeszłości.A przecież nie możemy już sobie pozwolić na żadne kompromitacje.Na tę co była też nie mogliśmy.
Prawnicy to nie święte krowy,nie pojedli wszystkich rozumów.
"Powrót do przeszłości"to fajny film,według filozofii nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.A w życiu da się,wrócić do przeszłości wchodząc i idąc tą samą rzeką.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)