Na przykładzie budżetowego dofinansowania mobilności elektrycznej.
Coś mi nie gra z dofinansowywaniem miejskich rowerów/skuterów elektrycznych. Głównie myślę tu o wypożyczalniach, ale nie tylko.
Czy nie dziwi was ten przerośnięty obieg pieniędzy: od klienta + z budżetu podatków, do firmy (opodatkowanej mocno) + podatek monopolowy lokalnie?
https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/doplaty-do-rowerow-i-skuterow-elektrycznych/v7d0e8c
Przypominam sobie filmiki na YT o chińskich rowerach np. w Szanghaju i tam tych wypożyczalni jest tak wiele, że ograniczeniem są miejsca parkingowe. Przy takiej konkurencji ceny wypożyczania są mniejsze, niż ceny biletów autobusowych. I to się im opłaca mimo, że mają tam więcej rowerów niż klientów na nie. Ale o dofinansowaniu tych wypożyczalni nikt tam nie słyszał.
W Polsce (chyba bardziej niż w reszcie Europy), bez dofinansowania rowerów/skuterów - to nie działa? Politycy nie pozwolą działać wielu konkurującym firmom, bo cóż by z tego mieli? W polskich miastach takie wypożyczalnie muszą wygrać publiczny przetarg i po takim przetargu klientów starczy tylko dla jednej firmy w mieście powiatowym/wojewódzkim - takie są koszty przedsięwzięcia.
Patrzę w moim mieście (Olsztyn) rok temu były rowery do wypożyczenia w wielu miejscach, ale dzisiaj już ich nie ma - są skutery :O.
Dlaczego nie mogą funkcjonować i rowery i skutery, w miejskich wypożyczalniach?
-Bo dofinansowanie tego nie udźwignie? Bo klientów starczy tylko dla skuterów? A rowerzyści niech się przesiądą na skutery -bo taka wola władz miasta?
Ja nie wypożyczam roweru, więc nie jestem zainteresowany, ale spodziewać się mogę dalszych wymuszeń, skoro miastu tak dobrze idzie z kanalizowaniem ludzi. W innych miastach jest podobnie, więc jest to jakaś centralna polityka.
Tylko skąd oni wiedzą co dla ludzi jest dobre?
Ci decydenci przebierają się za demokratów, ale mentalnościowo to -komuszki.
Partie rządzącego syndykatu znowu zbudowały nam system, wymuszeń odgórnych, ograniczając ludziom wybór, aby jechali jak pociągi po szynach. Wiadomo monopole pozwalają politykom przyswajać więcej lewej kasy, a ludzie się nie liczą. I to wam się podoba? O to Polacy walczyli?
Przebierańcy-komuszki powiedzą: ale tak jest w całej Europie !
Odpowiem: to jest 1) nieprawda, bo w Polsce jest mocniej, do granic wytrzymałości; 2) dlaczego wyszukują nam najgorsze europejskie przykłady - niech znajdą nam przykłady lepszej jakości życia, do zastosowania w Polsce.
Nie ma krystalicznych rozwiązań, ale proporcje są ważne, a tymczasem władzunia narzuca nam ukraińskie standardy.
Im mniej kradną politycy, tym ludzie mają większy wybór usług.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)