Zastanawia mnie kwestia, kiedy polityk załapany za rękę, gra na czas i mówi: to nie moja ręka.
Przykładowo, ktoś zestawia wypowiedzi polityka, przed wyborami i po wyborach, a te wypowiedzi drastycznie sobie przeczą, czyli pokazane jest kłamstwo polityka. Ale polityk (przed następnymi wyborami) bezczelnie twierdzi, że przedstawiono 'deepfake', to nie jego wina, on jest niewinny i cnotliwy. Oczywiście takie bezczelne kłamstwo zostanie kiedyś odkryte, ale to może już być za późno, bo przestanie to już być ważne dla publiki.
Chcę powiedzieć, że zbyt mocne regulacje prewencyjne przed 'deepfake' mogą dać politykom zbyt dużą ochronę i pole do większych kłamstw, niż mamy dzisiaj.
A odnośnie bezczelnych kłamstw aktualnych polityków, to też potrzebujemy regulacji - ja tu proponuję możliwość realnych wyborów na polityka, a nie na partię (w pakiecie z ich manipulacjami wyborami). Pierwszym krokiem byłby tu JOW - jak to ma Rumunia.


Komentarze
Pokaż komentarze