Zawsze mi się podobał ten polski sprzęcik WR-40. Bo mimo posiadania zagranicznych odpowiedników (co jest OK) warto zachować polską Langustę, bo ma największy potencjał modernizacyjny w przyszłości. Ten zasięg 80km dzisiaj może się wydać mały, ale można coś z tym zrobić - i tu mam swoją sugestię: autonomizacja całości tego modułu.
Mówiąc krótko: wywaliłbym całą kabinę kierowcy, łącznie z obsługą żywą, a w to miejsce czujniki pojazdu autonomicznego (i nie mówcie do mnie o przepisach drogowych - to się da obejść). W ten sposób mamy sprzęt jednorazowej salwy, który może podejść bliżej do wroga, odpalić swoje i próbować uciekać (przecież dziś i tak artyleria ucieka przed ogniem kontrbateryjnym). Zatem skoro salwa jest z definicji jednorazowa, to może być uproszczona konstrukcja i na co komu przybudówki (dla obsługi żywej i przeładunek na polu)? Ufam, że wyraziłem się jasno: nie potrzebujemy więcej sprzętów defiladowych, tylko 'osiołki robocze'.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)