Dotyczy pytania Arłukowicza zadanego Tuskowi, dlaczego (po uzyskaniu informacji od Kamińskiego) spotkał się najpierw z Drzewieckim a dopiero potem z Kapicą.
Pytanie jest związane z zauważonymi tytaj wytryskami przenikliwych intelektów.
Np.: "Dlaczego pierwsze spotkanie z Drzewieckim a nie z Kapicą. Pytanie za 1000000 punktów"
http://do-kasacji.salon24.pl/154714,arlukowicz-pyta-za-10000-punktow
Wytryskami miejscami dochodzącymi do granic zbsurdu (gdyby nie powszechna znajomość możliwości tego intelektu): "jedynym przygotowanym do niego jest Bartosz Arłukowicz. Dzięki temu teza o przecieku ze strony premiera to niemal pewność."
http://wszolek.salon24.pl/154736,pis-przegrywa-z-rysiulandem
Pytanie jest następujące: co i jak zmieniłoby w czymkolwiek, gdyby premier spotkał się (i wypytywał "o hazard") najpierw z Kapicą a później z Drzewieckim?
O co chodzi w genialnie zapewnie wychwyconym przez was (i Arłukowicza) zdarzeniu?
Bo jakoś wyjaśnień w waszych tekstach brak. Dopiero to ustalacie?
PS
O żenadzie zwanej "przygłuchą/zapracowaną Kempą" aż nie chce się pisać... :)




Komentarze
Pokaż komentarze (3)