Dla Mateusza Morawieckiego nadchodzą kluczowe dni. Pewnie emocje sięgają zenitu. Znam to. Przecież 17 lat temu odchodziłem z PiS. Mam więc dla byłego premiera jedną uwagę i jedną radę.
Uwaga jest taka: przez najbliższe dwa dni będzie to dla niego prawdziwa huśtawka emocji. Z jednej strony będzie radość, gdy okaże się, że ci, na których liczył – albo nawet ci, na których nie liczył – trwają przy nim mimo wszelkich przeciwności. Drugim uczuciem, które będzie mu towarzyszyło, będzie gorycz, kiedy dowie się, że opuścili go ci, których nigdy o to nie podejrzewał. Próbkę tego stanu dali już przecież Daniel Obajtek i Anita Czerwińska. To musiało być – zwłaszcza w pierwszym przypadku – dla Mateusza Morawieckiego bardzo bolesne.
A teraz rada. Jest ona taka: nie zawierałbym z prezesem żadnych kompromisów. Dlaczego? To proste. Oto trzy miesiące temu Mateusz Morawiecki zawarł z Jarosławem Kaczyńskim kompromis właśnie w tej sprawie. Co zrobił prezes? Potraktował ten kompromis nie jako porozumienie samo w sobie, ale jako czas na przygotowanie gruntu do skuteczniejszej rozprawy z Morawieckim.
Dokładnie jak Putin. Gdy domaga się zawieszenia broni, z góry wiadomo, że prosi o czas, by przygotować się do jeszcze bardziej bolesnego, kolejnego ataku. To jest ta sama mentalność.
Dlatego przestrzegam Mateusza Morawieckiego przed jakimkolwiek kompromisem w tej sprawie. Jeśli zawrze jeszcze jeden kompromis, Kaczyński tylko zyska czas, aby kompletnie oskubać Morawieckiego z jego ludzi…



Komentarze
Pokaż komentarze (27)