0 obserwujących
8 notek
1388 odsłon
174 odsłony

Jeszcze o aborcji. Nieco inaczej.

Wykop Skomentuj1

Oto, co z górą trzy lata temu, napisałem na temat problematyki aborcji w Polsce. (materiał ukazał się na portalu polityce.pl)

                                                                  Zwyciężyć aborcję
    Poniższe rozważania nie mają na celu otwarcia nowego frontu walki wewnątrz środowisk prawicowych, a jedynie ukazanie spojrzenia na trudny problem walki z aborcją zgoła odmiennego od powszechnie prezentowanego przez środowiska katolików świeckich, jednakowoż z takiego środowiska się wywodzącego.
    

Gdyby zadać pytanie: - Ilu Polaków jest ochrzczonych? - Padłaby odpowiedź, że chyba ponad 90%. Gdyby zadać pytanie: - Ilu Polaków wierzy w Boga? - Padłaby odpowiedź, że chyba około 80%. A ja pytam: - I cóż z tego? Bo tak naprawdę ilu Polaków chodzi systematycznie do kościoła? A ilu systematycznie przyjmuje sakramenty święte? A wśród tych: - Ilu przyjmuje w całości naukę Chrystusa? Tutaj jest już o wiele gorzej.
    

Jak, w tak niesprzyjających okolicznościach, winien zachowywać się katolik, powołany przecież do apostolstwa?
    

Oto Chrystus pouczył apostołów, posyłając ich w świat ze świętą misją: - "Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie."/Mt. 10.16/ Ale to nie koniec wskazówek. Przed ostatnią podróżą do Jerozolimy, Jezus do pierwszego pouczenia dodaje coś nowego. Pyta apostołów: - "Czy brak wam było czego, kiedy was posłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?" Oni odpowiedzieli: - "Niczego." "Lecz teraz - mówił dalej - kto ma trzos, niech go weźmie, tak samo torbę, a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz." /Łk 22. 35-36/
  

 Chociaż w apostolstwie środki nadprzyrodzone są najważniejsze, to jednak Pan chce, byśmy wykorzystywali wszystkie możliwości ludzkie, którymi dysponujemy. A jeśli tak, to również poszerzając te możliwości. "Byłoby kuszeniem Boga, gdyby człowiek zaniedbał czynić to, co może, a liczył tylko na pomoc Bożą." /św. Tomasz z Akwinu, suma teologiczna, 2-2, kw. 53 art. 4.1/ (Pozwoliłem sobie przytoczyć wyżej fragment rozważań Francisco F. Carvajal: Rozmowy z Bogiem t.II Wielki Post; Wielkanoc s. 429.
  

 Odnosząc powyższe nauki do dnia dzisiejszego, należy stwierdzić, iż Zjednoczona Prawica zachowuje się roztropnie w kwestii aborcji, który to problem wybuchł, jak pamiętamy, gwałtownym pożarem w październiku ubiegłego roku i zaczyna ponownie nabrzmiewać (projekt ustawy autorstwa środowisk pro life jest już w Sejmie). W roku ubiegłym Sejm odrzucił projekt ustawy autorstwa Ordo Iuris, przewidujący karanie kobiet. To była roztropna decyzja. Nikt bowiem wówczas nie był gotowy do podjęcia skutecznej walki o rząd dusz ze środowiskami liberalnymi i lewicowymi. Rozpętana przez te środowiska histeria, przekształciła się błyskawicznie w przepojony wściekłością i nienawiścią masowy atak na prawowitą władzę. Wróg bowiem jest potężny, a społeczeństwo polskie w swej masie niemrawe i zmanipulowane. Gdzie te setki tysięcy uczestników "białych marszów" skoro, jak twierdzi pan Dzierżawski 2/3 społeczeństwa jest przeciwne aborcji? Nie da się rządzić bez poparcia społecznego.
    

Dzisiaj sytuacja nie uległa zmianie. Władza nie może więc dawać wciągać się w tę awanturę. Nie oznacza to bynajmniej bezczynności. Trzeba jednak postępować właśnie roztropnie. I wykorzystywać wszystkie ludzkie możliwości. Toteż już wtedy, rok temu, premier Beata Szydło złożyła jasne i konkretne deklaracje, które są wprowadzane w życie. I to jest rzeczywiste światełko w tunelu.
  

 Tymczasem środowiska katolików świeckich  atakują zawzięcie Zjednoczoną Prawicę i rząd, zarzucając im hipokryzję, tchórzostwo, zdradę i sprzeniewierzenie się wartościom, a nawet obarczając odpowiedzialnością za śmierć setek nienarodzonych dzieci. Tak działo się wtedy, tak dzieje się i teraz.
  

 Jest rzeczą oczywistą, iż jedyną realną siłą polityczną, która może uratować Polskę we wszystkich przejawach jej istnienia jako państwo, naród i wspólnota, jest Zjednoczona Prawica z PiS na czele. I wróg om tym doskonale wie. Dlatego atakuje w najczulszy punkt. Oto pod pozorem obiektywizmu i pluralizmu, wiadome  media prywatne właśnie w październiku ubiegłego roku udzielały głosu takim osobom jak pan Marek Jurek i jemu podobni, ale tylko w tych kwestiach, w których atakowali oni partię pana Jarosława Kaczyńskiego, czy rząd pani Beaty Szydło. Kwestia walki z aborcją była tutaj wyśmienitym tematem. Smutne, że te osoby tak skwapliwie dawały się wykorzystywać do gry politycznej.
    

Dzisiaj, w przeddzień zapowiadanych przez opozycję totalną wielkich jesiennych napięć społecznych, pan Marek Jurek znowu uaktywnia się w kwestii aborcji. Doprawdy trudno o bardziej nieodpowiedni moment. Oto udziela wywiadu w "Naszym Dzienniku". Atakuje w nim politykę rządu i PiS. Wygłaszane przez niego tezy o samej aborcji, to prawdy oczywiste. Jednego jednak cały czas nie chce przyjąć do wiadomości: Roztropności chrześcijańskiej w dążeniu do celu oraz owego obowiązku dokładania wszelkich starań z wykorzystaniem ludzkich możliwości. A przecież sytuacja jest czytelna. Jak powiedział pan redaktor Karnowski, nie wystarczy dzisiaj zebrać podpisy, nie wystarczy wyrażać swój sprzeciw, a sam przymus bez uprzedniego kształtowania sumień, przyniesie bunt wielu i katastrofę. Za rogiem czyha przecież potężna ciemność (gender, małżeństwa homoseksualne, adopcja dzieci przez takie pary, wreszcie aborcja na życzenie). Wystarczy, aby ta władza upadła,  a nic już nie powstrzyma piekła.
  

 I wreszcie na zakończenie:
Święty Jan Paweł II nauczał: "Tam, gdzie panuje nienawiść i pogarda dla życia i godności człowieka, tam potrzeba miłosierdzia".
  

 Niech każdy odpowie sobie teraz na pytanie: - Gdzie jest miłosierdzie, czy w byłym projekcie ustawy antyaborcyjnej z ubiegłego roku, przewidującym karanie kobiet bądź w przygotowanych obecnie przepisach złożonych do Sejmu, czy też w słowach pani premier Beaty Szydło, która zadeklarowała i wprowadza w życie pomoc i opiekę Państwa dla tych kobiet, które zdecydują się urodzić dziecko z tzw. trudnych ciąż?

                                                                                                                                                         August C.

Dzisiaj, ten tekst, został zweryfikowany przez życie. Oto okazało się, że obowiązujące przepisy, dotyczące aborcji, należy zmienić nie dlatego, że ktoś tego sobie żąda, lecz dlatego, że są niezgodne z Konstytucją.

Konkluzja: Dzisiejsze protesty, przeciwko tym zmianom, mają znacznie słabsze, niż te z 2017 roku, uzasadnienie w uświadamianej sobie, czy też deklarowanej moralności.

Propozycja zmian, przedstawiona przez Prezydenta Dudę, zdaje się znajdować usprawiedliwienie w toku rozumowania, przedstawionym przeze mnie w przytoczonym na wstępie tekście.

Nie uzurpuję sobie jednak prawa, do artykułowania twierdzenia o słuszności mojego stanowiska. Nie mogę bowiem odrzucić poglądu przeciwnego: „Niech każdy czyni to, czego od niego Bóg żąda, choćby to groziło najcięższymi konsekwencjami, a resztę niech właśnie Bogu pozostawi”

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo