eri eri
91
BLOG

Dzisiaj uroczystość św. Stanisława. Czyżby jego ofiara miała iść na marne?

eri eri Społeczeństwo Obserwuj notkę 17


W dniu dzisiejszej uroczystości św. Stanisława, biskupa i męczennika, Głównego Patrona Polski, wypada uświadomić naszym pasterzom i wszystkim Polakom pewne rzeczy.

Oto papież św. Jan Paweł II nazwał św. Stanisława „patronem ładu moralnego”, ponieważ poniósł on męczeństwo w obronie moralności chrześcijańskiej. Rzeczywiście, tak samo jak św. Jan Chrzciciel, „mówił on królowi po wielokroć razy: nie wolno ci! Nie dlatego, żeby nie szanował króla, tylko dlatego, że porządek moralny, sprawiedliwość społeczna, czystość obyczajów jest podstawą władzy”. Postąpił według polecenia św. Pawła: Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. (2 Tm 4, 1 – 2)

Tym czasem co czyni dzisiaj nasz Kościół? Prawie nic!

A przecież winien  zawsze i wszędzie domagać się  z całych sił, prawdziwej swobody w głoszeniu wiary, w głoszeniu swojej nauki społecznej, w spełnianiu nieskrępowanie wśród ludzi swego zadania, a także w wydawaniu oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz!

Winien więc pouczać wiernych, że popieranie partii politycznych, które w swych programach mają choćby dopuszczalność aborcji na żądanie, jest grzechem śmiertelnym i bez wyspowiadania się  z tego grzechu, bez wyrzeczenia się w swym sercu tego poparcia, nie wolno pod grzechem świętokradztwa przystępować do komunii św. Do tego pouczenia wiernych zobowiązuje naszych pasterzy misja Kościoła. Trzeba uczciwie powiedzieć, że to samo dotyczy stosowania środków antykoncepcyjnych oraz  metody in vitro!

Winien również ganić władze w kraju, kiedy łamią podstawowe prawa osoby oraz naruszają zasady prawa i sprawiedliwości. 

Nasz Kościół poległ w walce z wszechogarniającą w Trzeciej RP ideologią liberalizmu. Wystraszył się niestety niesłusznego, a powszechnie głoszonego zakazu mieszania się do polityki. Ta interesowna „miękkość” skutkująca porzuceniem niezłomnej postawy co do pryncypiów (zgubny strach przed wyludnieniem się kościołów) doprowadziła paradoksalnie, właśnie do tryumfu wśród młodzieży hasła „róbta co chceta!” i odchodzenia jej od Kościoła (młodzi ludzie szukają autorytetów, a że Kościół zrejterował…)

Jednak czymś innym jest „mieszanie się” Kościoła do polityki, a czymś innym – partyjniactwo!

Bijącym po oczach przykładem stanu moralnego naszego społeczeństwa w najszerszym jego rozumieniu, jest przypadek ks. Józefa Tischnera.

Oto brał on udział (na początku lat 90-tych ubiegłego wieku) w spocie wyborczym partii KL-D oraz zasiadał we władzach partii Unia Wolności. Te jaskrawe przejawy złamania słusznych zakazów jeśli chodzi o aktywność polityczną Kościoła, nie spotkały się z jakąkolwiek reakcją kogokolwiek. Milczeli w tej sprawie liberałowie, komuniści, lewacy, konserwatyści i prawicowcy. Co jednak najbardziej zastanawiające – milczeli również hierarchowie naszego Kościoła!

Czyżby ofiara św. Stanisława miała iść na marne?





eri
O mnie eri

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo