"Po meczu Norwegii z Anglią głównym tematem jest "afera kablowa". Tuż przed golem wyrównującym na 1:1 piłka wybita przez bramkarz Wikingów uderzyła w kabel kamery poruszającej się wzdłuż i wszerz boiska.
Kontakt piłki z ciałem obcym powinien wywołać gwizdek arbitra. W tej sytuacji należało przerwać grę i zarządzić rzut sędziowski. Nic takiego się jednak nie stało. Chwilę później Jude Bellingham strzelił gola na 1:1. Mimo że Nyland zwrócił uwagę sędziemu na ten incydent, pozostał on bez reakcji."
Ponadto należy zwrócić uwagę na fakt, iż gdyby Erling Haaland nie popchnął Anglika przy wykonywaniu przez Norwegów rzutu rożnego, strzelona chwilę później przez Norwegów bramka zostałaby uznana! A tak, wynik był nadal 1:1...




Komentarze
Pokaż komentarze (11)