Tekst ten pisze w nawiązaniu do wczorajszego programu T.Lisa i dzisiejszej notki blogera pilota ...
Kilka podstawowych pytań...
Czy wobec oprawcow stalinowskich , zydowskiego pochodzenia maltretujacych w kazamatach polskich oficerow i nie tylko , powinnismy stosować odpowiedzialnosć zbiorową ?
Czy powinnismy mowic , ze Żydzi jako naród odpowiadają za katowanie i maltretowanie wielu polskich obywateli w powojennej Polsce?
Czy moze powinnismy traktować kazdego z nich jako niezalezny byt - jako ludzi podłych po prostu , jakich wielu na tym swiecie niezaleznie od narodowosci ? czy oceniać nalezy Pana Mosze Iksinskiego ,czy Mendla Kowalskiego z Urzędu Bezpieczenstwa jako li tyko zwyrodnialcow w oderwaniu od kontekstow narodowych?
I analogicznie..., czy za zbrodnie poszczegolnych Polakow wobec ludzi zydowskiego pochodzenia powinnen odpowiadac polski narod jako zbiorowość?
Czy musimy My - Polacy oczyscic sie z grzechow i ukorzyć przed całym swiatem , oraz dokonać aktu ekspiacji ?
Czy takiego samego aktu powinni dokonac Zydzi w stosunku do pomordowanych i zakatowanych Polakow przez obywateli zydowskiego pochodzenia?
Jezeli mowimy o zbrodniach Polakow na ludnosci pochodzenia zydowskiego , to dlaczego nie mowimy o zbrodniach ludnosci pochodzenia zydowskiego na Polakach? Ja przynajmniej w przestrzeni publicznej takiej dyskusji nie obserwuje...Dlaczego ?
Albo stosujemy odpowiedzialnosć zbiorową w jednym i drugim przypadku albo traktujemy wszystkich ,ktorzy dopuscili sie zbrodni jako pospolitych przestepcow i rozliczamy ich kazdego z osobna. Według ich "osobistych" sumień.
A moze dyskutujmy rownolegle na temat udziału obywateli zydowskiego pochodzenia w powojennym aparacie represji oraz o udziale Polakow w mordach dokonywanych na ludnosci zydowskiej w czasie drugiej wojny światowej i tuż po niej...?
Trzeba zachować jakąś rownowage ,bo inaczej przypomina to gre do jednej bramki. Wiadomo do ktorej...




Komentarze
Pokaż komentarze (56)