Dobry sąd nie był wzmożony i uniewinnił zatrzymanych w siedzibie PKW dziennikarzy. Dobry sąd pouczył w uzasadnieniu, że dziennikarz ma prawo być dziennikarzem, jak jest w pracy. Dobry sąd napisał też, że do zatrzymania doszło przez pomyłkę. I tu nareszcie odezwała się pani minister katechetka:
Słuchaj ty, ministro-katechetko od siedmiu boleści!
Wyrok był wydany w sprawie winy zatrzymanych dziennikarzy. Sąd w sprawie działania policji może sobie mieć opinię, jaką chce, ale nie tego dotyczy jego orzeczenie. O tym, czy policja działała właściwie, może orzec sąd na zupełnie innej rozprawie, o ile do niej (mam nadzieję) dojdzie. Naucz się, kobieto, choćby minimum zasad działania prawa, na litość....
Albo, psiapsiółko prowincjonalnej dochtórki, trzymaj gębę na kłódkę i nie ośmieszaj tego państwa jeszcze bardziej.
PS. 1. Mam nadzieję, że ludzie na Kaszubach wiedzą już, że sam Pan Prezydent Europy, niejaki Herr Kundel, odmówił im prawa do polskości i wyzwał od mniejszości narodowych. I że wyciągną właściwe wnioski we właściwym momencie, im szybciej, tym lepiej.
PS.2. Tusk to po kaszubsku pies podwórzowy, burek, kundel - gdyby jakiś wzmożony chciał donieść, to tłumaczę od razu.
Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi!


Komentarze
Pokaż komentarze (66)