Ethidium Bromide Ethidium Bromide
150
BLOG

Doktorant to nie student.

Ethidium Bromide Ethidium Bromide Polityka Obserwuj notkę 1

Doktorant to nie student. Choć legitymuje się dowodem immatrykulacji lub inna legitymacją, nie przysługują mu takie same prawa jak studentowi. Taka teza przyświeca systemowi ubezpieczeń zdrowotnych na terenie RFN. Ale od początku.

Doktorant może być zatrudniony przez uczelnie, instytut lub inną jednostkę. Wtedy, zwłaszcza jeśli zatrudniony jest w państwowej instytucji, otrzyma wynagrodzenie zgodne z regulaminem oraz odpowiednie do niego ubezpieczenie emerytalne, społeczne i zdrowotne. Najczęściej jest to tzw. BAT IIa/2, co, tłumacząc z urzędniczego na nasze, oznacza dochody będące połową sumy zawartej w Bundes-Angestelltentarifvertrag (BAT) dla odpowiedniego wieku pracownika. Dwudziestopięciolatek otrzyma więc około 1020 € netto, pracując oficjalnie na pół etatu. Ile pracuje doktorant to inna sprawa. Oczywiście podatki i składki opłaca pracodawca. Składka na ubezpieczenie zdrowotne w AOK (krajowy odpowiednik NFZ) wynosi około 14% podstawy obliczenia wynagrodzenia. W przytoczonym przykładzie jest to suma 106 Euro. Wysokość składki może się różnić w zależności od ubezpieczyciela, ale generalnie rzecz ujmując, tyle właśnie odprowadza się do publicznej kasy chorych. Chory doktorant-pracownik idzie do lekarza i pokazuje kartę ubezpieczenia, płaci Praxisgebühr (10€ na kwartał) i zostanie wysłuchany „co go boli”. Rachunek zostanie wysłany do Kasy Chorych, a leki może kupić po cenie obniżonej dzięki refundacji.

Są też inni doktoranci, stypendyści. Najczęściej obcokrajowcy. Różne są stypendia i instytucje fundujące je. Różne są obwarowania zawarte w umowie stypendialnej. Wspólne jest zwolnienie stypendium z podatku i obowiązku ubezpieczenia społecznego. Choć stypendysta-doktorant będzie matrykulowany nie przysługuje mu ubezpieczenie studenckie w publicznej kasie chorych. Jest dostępne dla studentów do 14. semestru studiów lub lat 30. Doktorant stypendysta musi zwrócić się do prywatnej kasy chorych. W Niemczech oferta prywatnych kas chorych skierowana jest do ludzi o wyższych dochodach, którzy są niezadowoleni podstawową opieką medyczną finansowaną przez publiczne kasy chorych. Płaci się np. za pojedynczy pokój w szpitalu lub opiekę ordynatora. Niestety stypendium nie jest „dochodem” pozwalającym na takie luksusy. Zazwyczaj mieści się w przedziale 1000-1200 €. Istnieje oczywiście możliwość wykupienia pakietu podstawowego, z podstawową opieką medyczną i limitowanymi świadczeniami. Najtańsze znane mi ubezpieczenie wymaga miesięcznej wpłaty w wysokości 40€. Oczywiście można płacić więcej… Co się dzieje gdy doktorant zachoruje na ostry ból brzucha? Udaje się do doktora, pokazuje kartę ubezpieczenia, płaci kwartalny haracz i oddaje się w ręce lekarza. Następnie, na pewno nie dla poprawy samopoczucia, dostanie rachunek do zapłacenia. Może to być opłata na miejscu lub odroczona do 30 dni. Wysokość rachunku może przyprawić o inne przypadłości. Rachunek za leczenie oraz rachunki za lekarstwa należy przesłać do swojej kasy chorych i czekać na zwrot poniesionych kosztów. Cieszę się ze nie mam doświadczeń w tej materii, by się nimi z wami podzielić jak się domagać zwrotów. Ubezpieczyciel kocha nasze pieniądze więc nie będzie chciał się podzielić i zwrócić sum zapłaconych za leczenie. Dlatego też wiele prywatnych kas chorych w pakietach dla doktorantów zastrzega sobie niezwracalność sum wynikłych z leczenia chorób znanych lub nieznanych, zaistniałych przed zawarciem ubezpieczenia. W ten sposób można podważyć wiele roszczeń. Jest to oczywiście konsekwencja tego, iż ubezpieczyciel nie sprawdza stanu zdrowia swojego klienta. Przyjmuje go z całym dobrodziejstwem inwentarza chorób, dolegliwości i skłonności. Te same zasady dotyczą post-doca na stypendium w Niemczech. Ale mówimy tu o innej skali wynagrodzenia.

Wszystkim, którzy zastanawiają się nad podjęciem studium w Niemczech jako stypendysta, polecam, wziąć powyższe informacje pod rozwagę. Wraz z moja najlepszą z żon funkcjonujemy w drugim opisanym tu systemie ubezpieczeń zdrowotnych. To, iż za 3 lata mojej pracy nie odłożę ani centa/złotówki do publicznego systemu ubezpieczenia emerytalnego ani społecznego, jest materiałem na kolejny wpis w blogu. Osobiście odbieram to jako sprawdzian siły moich liberalnych poglądów ekonomicznych. Cóż, przyznaję, że jestem przyzwyczajony do polskiego systemu oraz korzystania z ubezpieczenia poprzez rodziców. Takie rozstanie boli. Koniec życia z ręką w cudzej kieszeni i solidaryzmu systemu ubezpieczeń! Ile odprowadzę w postaci składek i oszczędności, tyle będziemy mogli się cieszyć na później.

Życzę nam wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz… pieniędzy!

 

"Nauka jest jak seks. Są tego praktyczne skutki, ale nie dlatego to robimy"   Licznik działa od 27.04.07 i naliczył już wizyt.   można do mnie napisać bromek.etydyny(rolmops)gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka