W terminologii naukowej istnieje pokarm bogów, ale raczej nie tak jak go sobie większość wyobraża. Theobroma cacao to nazwa stworzona i nadana kakaowcowi przez Karola Linné w 1753, a oznacza właśnie to, co określa się ambrozją – pokarm bogów. W tym połączeniu z greką słowo cacao z języka Majów weszło do naukowej nomenklatury. Jakie znaczenie miało kakao dla medycyny przed wieków, dowiecie się czytając dalej.
Dla Europejczyków kakaowiec znany jest od 500 lat. Pierwsze spotkanie przypisuje się Kolumbowi i jego załodze w 1502, którzy zdobyli kanu wypełnione dziwnie wyglądającymi „migdałami”, które później okazały się być także środkiem płatniczym w Ameryce Środkowej. Tego się nie dowiedział. Nie wiedział wtedy także o pochodzeniu „migdałów”- ziaren kakaowca - oraz o przygotowywanym z nich napoju. Pierwszymi którzy spróbowali i opisali napój z kakaowca był Hernando Cortez i jego ludzie. Według relacji jego towarzysza na dworze króla Montezumy poczęstowano ich „napojem z cacao, który Montezuma zażywał przed nawiedzeniem żony.”
Kakaowiec w Ameryce Środkowej i Południowej znany jest „od zawsze”. W religii Majów i Azteków kakaowiec ma boskie pochodzenie. Został odnaleziony na górze pełnej pyszności. Bóg Władca Pierzasty Wąż podarował cacao Majom, po tym gdy zostali ulepieni z kukurydzy przez boską babkę Xumane. Podobnie tłumaczyli pochodzenie kakaowca Aztekowie. U Azteków napój z ziaren kakaowca był podawany ludziom-ofiarom religijnym w przededniu rytualnego zabójstwa. Wszystko po to, by poczuli się trochę lepiej. Nie był to jednak pokarm dla wszystkich. Napój przygotowywany z ziaren kakaowca mogli spożywać tylko dorośli mężczyźni: kapłani, wysocy urzędnicy, oficerowie i wspomniane już ofiary rytuałów; czyli zarezerwowany dla elity. Aztecy uważali, że napój jest lekko toksyczny, stąd nie przeznaczony dla kobiet i dzieci.
Cacao dla ludów Mezoameryki to pożywienie, ale i lekarstwo. Aztecka medycyna oparta była na parach przeciwstawnych pojęć: ciepły/zimny, suchy/wilgotny, silny/słaby. W ich tradycji zdrowie było stanem równowagi, natomiast choroby i dolegliwości były jej zachwianiem. Na równowagę wpływał wiek, płeć, osobowość, temperatura środowiska, oraz dieta, której przypisywano kluczowe znaczenie. Przybysze z Europy, Hiszpanie, także skupiali się na utrzymaniu równowagi. Hiszpańska doktryna medyczna wyewoluowała z chrześcijańsko-żydowsko-muzułmańskiej koncepcji ciepłe/zimne, mokre/suche. Zarówno choroby jak i żywność i lekarstwa były klasyfikowane według tych wytycznych. Ten system nazywany allopatią, był bardzo zbliżony do azteckiego.
Zapisów o zastosowaniu cacao przez Azteków w celach leczniczych zachowało się najwięcej w Kodeksie Florenckim z 1590 roku. Czekolada była pita na dolegliwości żołądkowe i jelitowe, a kakao zmieszane z korą lateksowca (Castilla elastica) miało zwalczać infekcje. Dziecięce biegunki leczono środkiem przygotowywanym z 5 ziaren utartych i zmieszanych z korzeniem nieznanej nam rośliny. W leczeniu gorączki i osłabienia zalecano napój z 8-10 ziaren kakaowca utartych z zarodkami kukurydzy wymieszanych z Colliandra (nie mylić z kolendrą). Pacjenci skarżący się na kaszel i flegmę mieli leczyć się naparem z ogona oposa popijanego czekoladą z dodatkiem wanilii i dwóch innych ziół. Cacao służyło Aztekom ułatwiając także przyjmowanie innych niesmacznych leków.
Drugim źródłem wiedzy o medycynie azteckiej jest „Badianus Manuscript” z 1552 roku. Pomiędzy wieloma zaleceniami znajduje się także terapia wykorzystująca kwiaty kakaowca do przygotowania aromatycznej kąpieli usuwającej zmęczenie. Zalecano ją szczególnie mężczyznom pełniącym służbę publiczna. Majowie w celu leczenia wyprysków skórnych, gorączki czy ataków łączyli magiczne inkantacje i napój chacah – czekoladę z dwoma rodzajami pieprzu, miodu i soku z tytoniu.
Pierwszy europejski zapis dotyczący kuracji czekoladą powstał w drugiej połowie XVI wieku. Misjonarz, brat Augustin Davilla Padila opisał przypadek innego misjonarza cierpiącego na chorobę nerek: „Pod koniec swoich dni cierpiał z powodu moczu i lekarze zalecili mu zażywać napój, który Indies nazywają czekolada. Jest to odrobina gorącej wody, w której rozpuszcza się coś podobnego do migdałów, nazywanego przez nich kakaowiec, i przygotowuje się z przyprawami i cukrem. (…) gdy poczuł się lepiej spożywając napój oznajmił, że [pokarał go] Bóg, za to, że nie pokutował za młodych lat.”
Trochę później w 1591 w dziele „Problemas y Secretos Maravillosos de las Indias” Juan de Cardenas przedstawił efekty terapii cacao i zrównoważenia ciepłych/zimnych składników medycznych mikstur czekolady. Cardenas napisał, że surowe ziarno kakaowca bez dodatków jest przyczyną m.in. zaparć, blokuje wątrobę i śledzionę, osłabia trawienie. Prażone ziarno utarte i zmieszane z kukurydzą powoduje przybranie na wadze, a pacjent „przybiera zdrową chwalebną substancję” Inny badacz określił ziarna kakaowca jako „zimne” z natury, lecz czekolada była „gorąca” i „sucha”. Dlatego zalecano ją do leczenia chorób „wilgotnych” lub „zimnych”.
Na koniec notka z 1645 o kościelnym punkcie widzenia na czekoladę. Według Tomasa Hurtado picie napoju czekoladowego nie łamało postu, natomiast pasty kakao zmieszanego z mlekiem i jajami wierzący mieli się wystrzegać. Twoja tabliczka czekolady także zawiera mleko...
To nie koniec historii kakao i czekolady w medycynie. Nadal trwają badania biomedyczne nad tym pokarmem bogów. W ziołach Azteków dodawanych do czekolady poszukuje nowych się leków. I pięćset lat po jej odkryciu czekolada nadal przynosi nam pocieszenie i nadzieje na lepsze jutro.
Oparte na:
Dillinger et al., Journal of Nutrition, 2000
"Nauka jest jak seks. Są tego praktyczne skutki, ale nie dlatego to robimy"
Licznik działa od 27.04.07 i naliczył już wizyt.
można do mnie napisać
bromek.etydyny(rolmops)gmail.com
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka