Propaganda PiSu przekroczyła granice absurdu i żyje własnym życiem. Nic to, że sam Prezydent przyklepuje 4 czerwca (nic w tym dziwnego, w końcu sam jest współauterem). Szeregowi Jakobini zawsze są najbardziej radykalni - wiedzą lepiej.
Czwartego czerwca nic się nie wydarzyło.
Nie wiem oczywiście co dla Rybitzkiego jest istotne a co nie jest.
Czy o tym, co jest istotne w Polskiej historii dowiadywał się po lekcjach w kiblu paląc pety i dyskutując z nauczycielem fizyki? To nad wyraz ciekawe doświadczenie, tak jak demonstracje, prywaciarstwo, starania o paszport, picie ze starymi harcerzami, wizyty w peweksie, kolejki po chleb, kasety z Kaczmarskim, puszki po koli, bony, cinkciarze i Czterej Pancerni.
I to wszystko się zawaliło 4 czerwca właśnie. Do czwartego czerwca można było podejrzewać. Niektórzy może nawet coś wiedzieli ale garstka ich była. Można było sobie żartować, że nikt nie kocha czerwonego a na drzewach, zamiast liści...
A czwartego wszystko się zmieniło. W szkole po raz pierwszy przebąkiwali o pewnych rzeczach. Na lekcjach a nie po cichu dla wybranych. W lipcu po raz pierwszy wyjechałem za zachodnią granicę, do znajomego "gasbajtra" na dwa tygodnie. Oglądałem głównie parkingi i supermarket ale i tak było fantastycznie. Po raz pierwszy byłem tam, nie tu. Niedługo potem kumpel zakładał pierwszą firmę a w osiedlowy sam kupili Belgowie i zrobili normalny sklep.
Są tacy, dla których to wszystko nie ma znaczenia. Dla nich komunizm nigdy się nie skończył. I już nigdy się nie skończy bo wyhodowali go sobie gdzieś wewnątrz i żaden przełom, żadna data tego nie zmienią.
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)