Zadziwia mnie ten cały Internet, naprawdę. Daje tak wielki dostęp do informacji... że właściwie nikt z niego nie korzysta.
Mistrzem w wyłapywaniu niescisłości w wypowiedziach polityków i wytykania im cytatów z archiwum jest na salonie Foxx i trochę mi głupio wchodzić w jego buty. Zwłaszcza że sam nie raz dałem dowód że mam pamięć złotej rybki - ale mam także dostęp do google'a. Do rzeczy.
Na salonie ostatnio pojawiła się nowy "brylancik". Znany z kolorowych magazynów doktor Migalski, poseł PiS. Podobno jeden z autorów ostrej kampanii do PE. Wszyscy nawet przeciwnicy polityczni spodziewali się wysypu ostrych tekstów. Początek jednak nie był zbyt obiecujący.
Swoją ostatnią notkę pan Migalski zagaja tak:
"Głupi byłem. Głupi byłem, kiedy zastanawiałem się dlaczego PO nie reaguje na haniebną rezolucję CDU/CSU w sprawie międzynarodowego potępienia wysiedleń oraz – co ważniejsze – uznania ich praw."
I nie sposób nie przyznać mu racji, gdyż najprostsza kwerenda w archiwum pisowskiej Rzeczpospolitej pozwala zapoznać się np. z taką wypowiedzią Donalda Tuska:
my Polacy i polski rząd podkreślamy, że znani są ci, którzy są odpowiedzialni za to, co się stało po roku 1945: Niemcy są za to odpowiedzialni, Adolf Hitler, naziści, państwo niemieckie, III Rzesza - są odpowiedzialni za skutki II wojny światowej, w tym te skutki po roku 1945, a więc także za masowe przesiedlenia
W tej sprawie zareagowało i publicznie wypowiadało się także wielu innych polityków PO. Najwyraźniej wszystko na nic, bo skoro tak wybitny politolog i polityk, nadzwyczaj wnikliwie obserwujący naszą scenę polityczną nie był w stanie dostrzec tych wypowiedzi (co podkreśla wielokrotnie - "czy milczenie w tej materii", "lekceważenia tego tematu", "jeśliby przed miesiącem Platforma ostro i stanowczo zareagowała", "Donald Tusk przemilczał", "jest zdobyczą cenniejszą, niż asertywna reakcja", "tchórzliwym i kunktatorskim zachowaniem") to chyba nikt jej dostrzec nie miał prawa. Nie dostrzegli jej też wierni gwardziści, którzy nowy nabytek prezesa w komentarzach niemal zagłaskali na śmierć.
Ale patrząc na sprawę poważniej - nie to jest interesujące w całej sprawie, że klakierzy klaszczą (tego się wszyscy spodziewaliśmy) ani to że niedawny naukowiec sprawnie kłamie (bo to również było do przewidzenia). Najciekawsze jest to, że jego adwersarze bez mrugnięcia okiem dali się przekonać o prawdziwości przedstawionej przez niego wersji. Podnosili różne zarzuty ale na proste stwierdzenie "nieprawda" - w żadnej notce się nie natknąłem.
Cóż, pamięć ludzka jest zawodna. Sam dałem się wiele razy wyprowadzić w pole, np. Katarynie jej znanym paszkwilem o obchodach Powstania Warszawskiego. Dopiero kiedy po roku już na salonie powtórzyła tamtą notkę jeden z komentatorów, Wolan przypomniał mi (pośrednio) że przecież ja sam byłem na obchodach a tekst Kataryny to jedna wielka manipulacja. Trudno więc, żebym miał o podobną amnezję pretensje do innych. Fascynujące jest natomiast samo zjawisko, że paroma okrągłymi zdaniami można zatrzeć w czyjejś pamięci to co sam przeżył, usłyszał, przeczytał.
Pan Migalski skłamał w swojej notce dwukrotnie. Donald Tusk owej wypowiedzi nie przemilczał, to jasne. Ale równie jasne jest to że pan Migalski wcale nie jest głupi a na manipulacji zna się jak mało kto. Warto więc mieć to na uwadze czytając jego notki.
I niezależnie od zaufania do autora - czytając czyjeś notki na salonie sprawdzać archiwa.
eumenes.160550
ps. przypominam się z pewną sprawą, która być może umknęła uwadze administracji ;) A jesli nie umknęła to może ktoś wie, co i jak? Byłbym wdzięczny.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)