Kiedy w filmie "Mars atakuje" kosmitom udaje się rozszyfrować język angielski, biegają po mieście strzelając do wszystkiego co się rusza i puszczając z megafonów komunikat: "Nie strzelajcie, jesteśmy przyjaciółmi!".
Podobnie można odebrać dzisiejszy tekst pana Migalskiego. Niby w stonowany sposób apeluje o szacunek dla najwyższych urzędów ale skupia się na właściwym szacunku dla Lecha Kaczyńskiego, czym zmienia się w takiego właśnie marsjanina.
A przecież wykazanie, że jego intencje są szczere było bardzo proste - wystarczyło skoncentrować się na osobach spoza własnego ugrupowania. Gdyby Pan poseł jak mawia mój sąsiad "miał jaja" to bronił by szacunku dla Państwa pisząc o bluzgach wobec prezydenta Wałęsy, prezydenta Kwaśniewskiego, premiera Tuska.
Ale wtedy naraziłby się pisowskim pałkarzom a na to się przecież nie odważy, prawda, panie ornitologu? Skoro się już zostało politykiem, wyborcom trzeba się podlizywać nieustannie.
pozdrówka z wakacji
ps. dzisiaj także: Interludium


Komentarze
Pokaż komentarze (35)