Rozgorzała na salonie dyskusja na temat wymuszonych form "grzecznościowych", które ostatnio można usłyszeć od sprzedawców w Empiku.
Też się na to dałem złapać. Jakaś panienka mniej więcej w moim wieku oddając mi książki i rachunki zwróciła się do mnie po imieniu. Oniemiałem.
- czy my się znamy?
- no nie.
- to czemu mówisz mi po imieniu?
- tak ma pan napisane na karcie.
- proszę tego więcej nie robić.
- tak mi kazali...
- to im powiedz, że to niezgodne z prawem i część klientów sobie nie życzy.
Prawdę powiedziawszy nie jestem pewien, czy to niezgodne z prawem ale całkiem możliwe że tak - ponieważ sprzedawca ogłasza w miejscu publicznym moje dane osobowe, które uzyskał podczas zawarcia umowy sprzedaży i które są POUFNE. I z pewnością część klientów nie życzy sobie, żeby je jakiś sprzedawca je wykrzykiwał w sklepie.
Druga kwestia jest ważniejsza. Moje imię jest MOJE. To ja decyduję, komu je zdradzam, komu pozwalam mówić do siebie po imieniu. Żaden sprzedawca, policjant czy inny komiwojażer nie będzie się do mnie zwracał po imieniu jeśli JA mu na to nie pozwolę. Zwracanie się po imieniu do kogoś, kto ci tego imienia nie dał - to CHAMSTWO.
Jeśli jest prawdą, że to kierownictwo sklepu wymusza na pracownikach chamskie zachowania to trzeba je głośno i dobitnie piętnować.
Do skutku.
eumenes




Komentarze
Pokaż komentarze (30)