Parę osób zbeształo mnie pod poprzednią notką (swoją drogą - czemu to ona wisiała tak długo na stronie głównej a nie jej poprzedniczka?) że nie pamiętam chamstwa zwolenników PO i własnego.
Otóż wbrew pozorom pamiętam. Może nie tyle wobec PiSu, który sam przybrał maskę enfant terrible polskiej sceny politycznej (zaraz za samoobroną) i od startu Ziobry w roli ministra sprawiedliwości w zasadzie pełnił na scenie politycznej rolę wyznaczania trędów w chamskich zagrywkach (przejętą obecnie, co konstatuję ze smutkiem - przez Palikota) - ile wobec środowisk skupionych wobec radia Maryja czyli tak zwanych "moherów".
Nie wiem na ile ta złość wyszła w związku z krucjatą GW a na ile z powodu znaczącego wpływu RM na naszą ówczesną rzeczywistość polityczną ale bezspornym faktem jest, że zarówno RM jak i jego słuchaczom dostawało się (także ode mnie) - często gęsto i bez sensu.
Warto o tym pamiętać i nie popełniać tych samych błędów po raz drugi. Nie warto pisać "Kaczka" jeśli można napisać "Kaczyński", nie warto pisać "pisuar" jeśli można napisać "PiS". Nic to nie daje poza wątpliwą satysfakcją a tę można przecież osiągnąć także w znacznie bardziej kulturalny sposób. Zostawmy "ryże ch..e" i "jamajki" pisowcom.
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)