Zadałem wczoraj proste pytanie. Dostałem oczywiście stos obelg ale poza Ufką w zasadzie nikt nawet nie próbował udzielić odpowiedzi.
Pan Piechuła zwrócił uwagę na znaczne podobieństwo dwóch plakatów:


(obraki przekleiłem z blogu pana Piechuły, nie mam jego upoważnienia)
Na czym skoncentrowali się wyborcy PiS?
- na obelgach,
- udowadnianiu, że nie ma istotnego podobieństwa,
- SKOKi to jest fajna polska firma.
Jeśli więc ci sami ludzie w jakimś innym wątku mówią wam o tym, że politycy powinny być uczciwi, że martwią ich związki urzędników z biznesem, że chodzi im o jakieś zasady - to nie wierzcie, bo kłamią. Nie idzie im bowiem o zasadę a o kumpla i stołek.
Jak Kwiatkowski panoszy się w TVP i rozdziela posadki - to jest granda i złodziejstwo. Kiedy PiS rączkami przyniesionego w teczce prezesa w tej samej TVP rozdziela NAJWYŻSZE W HISTORII ODPRAWY i natychmiast je wypłaca - to jest misja.
Jak PiS pisze specjalną ustawę, żeby przejąć władzę nad mediami a potem robi skandaliczne roszady personalne to znowu jest misja ale jak PO niezbyt zresztą zdecydowanie próbuje robić to samo, jest to likwidowanie demokracji i wolności słowa.
Jak ktoś wspomina o irasiadzie czy barubarze to jest brak szacunku, jak Gazeta Polska publikuje stosy rzygowin to jest poczucie humoru.
Jak się oskarża premiera o zdradę i zamach na Prezydenta to jest uzasadniona wątpliwość, jak ktoś wskazuje dobrze udokumentowane związki między biznesem a PiS - to można tylko żądać niepodważalnych dowodów na złamanie prawa.
Jak prezes mianuje Netzla na szefa jednej z największych polskich spółek to jest to dowód na pryncypialność i fachowość Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy ten sam prezes w atmosferze skandalu odwołuje tegoż samego Netzla parę miesięcy później to jest to dowód na pryncypialność i fachowość Jarosława Kaczyńskiego.
Kiedy kolejni ministrowie z rządu PiS są podejrzani o przestępstwa albo skazywani za łapownictwo, to są to niewątpliwe czarne owce. Kiedy jakiś polityk PO okazuje się zamieszany w moralnie podejrzaną działalność oznacza to, że cała Platforma nic innego nie robi tylko "kręci lody".
Kiedy Kazimierz Marcinkiewicz startuje z nadania PiS na Prezydenta Warszawy, to jest genialnym fachowcem wartym swojej wagi w złocie. Kiedy ten sam Marcinkiewicz postanawia poprzeć PO - z miejsca staje się nic nie wartym klaunem.
Kiedy Jacek Kurski bez żenady mówi o dojeniu państwa i podatników i rozdawaniu stołków na konwencji to jest to przejęzyczenie a sam Kurski pozostaje szanowanym posłem. Gdy Waldemar Pawlak mówi o zatrudnianiu rodziny to jest lodziarzem i oszustem.
Wyliczankę można ciągnąć bez końca. Dołożymy do tego stek niewybrednych obelg, przekręcania nazwisk, zmyślonych zarzutów i kłamstw i mamy miejscową gromadkę "pisowskich blogerów", wśród których jak rodzynki tkwi parę osób rozsądnych i wyważonych, które to całe szambo starają się swoją twarzą firmować i nigdy nie omieszkają zapytać - co, ja też? Chociaż chamstwo, bluzgi, kłamstwa i paranoja pisowskich blogerów nie przeszkadza im ani trochę, przeciwnie, świetnie się tam czują.
A kiedy w zasadzie żartem pytam, czy jest w śród nich choćby jeden uczciwy to udają obrażonych. Niby czemu? Czy jak mnie na ulicy napada banda kiboli to ja na prawdę muszę się przyglądać, że tamten mały z bejsbolem to prawie nie bił? Jakby rzeczywiście był uczciwy to by sam wstał i powiedział: ja z tymi !@# nie mam i nigdy nie miałem nic wspólnego! I owszem, jest paru blogerów popierających PiS, którzy tak robili i potrafili się np. za mną wstawić, gdy mnie bezpodstawnie opluwano. I bardzo im za to dziękuję. I dlatego moja odpowiedź na zadane w poprzedniej notce pytanie brzmi: TAK, są tacy blogerzy. Ale czy to jest odpowiedź pozytywna to już każdy musi sobie odpowiedzieć we własnym zakresie.
e.236666


Komentarze
Pokaż komentarze (41)