Wśród tego całego okładania się po gębach trafiają się perełki, które nie dają unurzać się w bieżącym błocie. W PiS jedną z takich osób jest niewątpliwie Joanna Kluzik-Rostkowska. Szanowana zarówno przez PiSowców jak i POwców przez obie strony uważana jest za brylancik w obecnej strukturze partii.
Ale być może idą dla niej trudne czasy. Szydercy już dawno wieszczyli, że każdy, kto ma choć trochę zdrowego rozsądku wcześniej czy później z partii wyleci.
PiS już ogłosił nadzwyczajną mobilizację w obronie weta. Problem w tym, że pani Joanna ma w takim wypadku ciężki wybór - może albo stracić twarz (jeśli zagłosuje w obronie weta Prezydenta) albo zaufanie prezesa (jeśli będzie bronić pomostówek).
Bardzo jestem ciekaw jak sprawa się rozwinie. Co bystrzejsi na lewicy zaczynają dostrzegać, że odrzucenie weta i skierowanie do TK jest znacznie praktyczniejsze niż popieranie weta. Ale wtedy co z Napieralskim? Wiele postawił na odrzucenie pomostówek...
Co rozsądniejsi w samym PiS doskonale zdają sobie sprawę, że przedłużanie obecnego stanu do czego dąży Prezydent to wbijanie Rzeczypospolitej noża w plecy. Ale czy zaryzykują z tego powodu własne kariery? Mało prawdopodobne.
I najważniejsze to, o czym wspominał Partyzant - czy Donald Tusk nie ugnie się w ostatniej chwili jak związkowcy zaczną rzucać śrubami albo demolować PKP?
Premier do tej pory się uginał. Mam nadzieję, że tym razem jednak wytrzyma. Idzie kryzys i mamy ostatnią szansę ograniczyć wydatki. Potem będzie tylko gorzej. No cóż, zobaczymy.
e.149185


Komentarze
Pokaż komentarze (6)