W naszych salonowych dyskusjach własnościowcy poniósłszy klęskę na froncie organizacji uznali, że bezpieczniej będzie im na gruncie etyki. Sprawa wydaje się jasna - kilka rozmytych haseł w rodzaju "nie gwałć", "nie kradnij" na które wszyscy się przecież zasadniczo godzą, likwidacja przymusu, który przecież jest zły z natury i...
Zaraz. Ale czy na pewno przymus jest zły z natury?
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest nas pięćdziesięciu. Każdy z nas ma otwieracz do puszek. Niestety naszą wioskę co jakiś czas atakują niedźwiedzie. Wypadałoby zrobić armatkę i się z nimi rozprawić.
Tylko żeby zbudować armatkę musimy przetopić nasze otwieracze. Trudno się mówi, lepiej chyba mieć wszystkie członki niż otwartą puszkę?
Więc zrzucamy się na tę armatę.
Tylko jest jeden problem. Jeden z mieszkańców zrzucić się nie chce. Jest własnościowcem i kombinuje sobie tak - mieszkam we wsi więc armatka będzie mnie chronić i tak. A jak wszyscy przetopią swoje otwieracze to ja jako posiadacz jedynego otwieracza we wsi będę mógł stawiać dowolne warunki każdemu posiadaczowi puszek! W to mi graj! Osiągnę wielką przewagę ewolucyjną i zbiorę wielki majątek. Zostanę królem (puszek)!
W każdej grupie są jak wiadomo trzy podstawowe typy zachowań. Są frajerzy, którzy dają nie patrząc na to, czy ktoś im coś oddaje czy nie. Są oszuści, którzy biorą co mogą nic nikomu nie oddając. I na koniec są pamiętliwi, którzy starają się dawać tylko tym, którzy oddają.
W naszym społeczeństwie wolnościowców mamy system etyczny, który promuje oszustów i osobniki aspołeczne. Taki system jest moim zdaniem głęboko nieetyczny i niesprawiedliwy.
Nie wspominając już o tym, że dla dowolnej społeczności jest to jedna z najgorszych strategii przetrwania jaką potrafię sobie wyobrazić - ale to oczywiście zupełnie inny problem.
e.152203
ps. jeszcze raz przepraszam za tę częściową notkę w czwartek


Komentarze
Pokaż komentarze (48)