W czerwcu zeszłego roku, kiedy Łażący Łazarz ujawnił przeszłość Bazylego Bączka, Ścios wpadł w panikę. Bał się, że prawda o nim lada moment wyjdzie na jaw.
Grunt palił mu się pod nogami. Zastanawiając się wówczas, jak bronić się przed oskarżeniami, postanowił zbudować legendę, z której wynikałoby, że był w PRL… ofiarą reżymu.
Budując sobie mit działacza niepodległościowego nie cofał się przed kłamstwem ani potwarzą.
„ Kiedyś pisali donosy, ganiali nas po ulicach lub wystawali przed naszymi domami.”* - pisał na swym blogu.
Nie wolno go lekceważyć. Zaś jego wymysłów nie powinno się pozostawiać bez odpowiedzi.Szczególnie teraz, gdy naszym wielkim, wspólnym polskim obowiązkiem jest demaskować wredną, smoleńską agenturę :)
* ALEKSANDER ŚCIOS61813979 | 11.08.2011 00:35
Inne tematy w dziale Polityka