euromir euromir
877
BLOG

MARZEC 68. SCENARIUSZ PROWOKACJI

euromir euromir Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

 Jeszcze dziś, ponad czterdzieści lat po Marcu karmi się nas kłamstwami. W dzisiejszej Rzeczpospolitej monogramista „jen” pisze:

Wydarzenia z marca 1968 r. stały się okazją do rozgrywki politycznej wewnątrz PZPR, w której na początku lat 60. powstała nieformalna grupa partyjnych i państwowych działaczy skupionych wokół ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, nazywana "partyzantami" (Moczar i jego najbliżsi współpracownicy w czasie II wojny światowej działali w komunistycznej partyzantce).

"Moczarowcy" walcząc o wpływy z ekipą Władysława Gomułki posługiwali się mieszaniną haseł antyinteligenckich, komunistycznych i nacjonalistycznych. Domagając się zmiany pokoleniowej w partii, żądali jednocześnie usunięcia z wysokich stanowisk ludzi pochodzenia żydowskiego.”

Twierdzenie powyższe  jedynie w części jest prawdziwe. Marzec będąc próbą puczu nie był bowiem rozgrywką między Moczarem a gomułkowcami. W Marcu Moczar zmierzyl się z rewizjonistami.

 

*

Kto jest kim?

Gomułkowcy – ugrupowanie antystalinowskie, w wewnątrzpartyjnej opozycji do 1956 roku.  Stosunkowo nieliczne. Od czerwca 1956 do grudnia 1970 dzierżące w Polsce władzę. Skupione wokół Władysława Gomułki. Jego najwybitniejsi przedstawiciele to Zenon Kliszko i Marian Spychalski.

Rewizjoniści - zwani również stalinowcami lub puławianami.Była to mimo utraty władzy (1956)  grupa silna i zdyscyplinowana, posiadająca bogate  zaplecze kadrowe, szerokie wpływy oraz wieloletnie doświadczenie sprawowania rządów. Do zdecydowanych działań determinowała ją postępująca utrata politycznego znaczenia. 

Najbardziej prominentnymi przedstawicielami tej koterii byli: Kasman, Zambrowski, Morawski, Albrecht, Alster, Schaff, Zarzycki.

Moczarowcy– wyrośli z Natolina, zwani również partyzantami. Od połowy lat 60-tych skupieni wokół Mieczysława Moczara, wiceministra spraw wewnętrznych. Przez opinię publiczną uważani za komunistycznych narodowców.  Ich najważniejsi sympatycy: Jaruzelski, Żukrowski, Korczyński, Baryła.

 

*

Genezę powstania dwu głównych pezetpeerowskich frakcji bardzo ciekawie opisał Witold Jedlicki:

"(…) Ludzie, którzy faktycznie rządzili Polską w czasach Stalina, to przede wszystkim Bolesław Bierut, Roman Zambrowski, Jakub Berman, Hilary Minc i Franciszek Mazur. Ta piątka miała oczywiście całą armię dependentów, którzy zapewniali jej większość, gdzie tylko było potrzeba. Po śmierci Bieruta na czoło grupy wysuwa się wyraźnie Zambrowski. Natomiast Mazur, który zaczyna zerkać na stronę przeciwną, próbując, zresztą bezskutecznie coś z łaski Kremla dla siebie wyżebrać, zostaje przez grupę wyraźnie odsunięty. W sztabie grupy znajdują się w tym czasie m.in.: Jerzy Albrecht, Antoni Alster, Tadeusz Daniszewski, Ostap Dłuski, Maria Federowa, Romana Granas, Piotr Jaroszewicz, Helena Jaworska, Leon Kasman, Julian Kole, Wincenty Kraśko, Władysław Matwin, Jerzy Morawski, Marian Naszkowski, Mateusz Oks, Józef Olszewski, Jerzy Putrament, Mieczysław Rakowski, Adam Schaff, Artur Starewicz, Jerzy Sztachelski, Roman Werfel i Janusz Zarzycki. (...) Grupa przeciwna składa się przeważnie z młodszych stażem członków K.C., zbuntowanych przeciwko piątce i gorliwych w zaprowadzaniu w Polsce nowego kursu, wymarzonego przez Moskwę. Na czoło grupy wybija się Zenon Nowak. Na nieco niższym szczeblu jest kilku energicznych, ale wyjątkowo brutalnych i wyjątkowo nie doświadczonych działaczy jak Stanisław Brodziński, Wiktor Kłosiewicz, Władysław Kruczek, Stanisław Łapot, Kazimierz Mijal, Bolesław Rumiński, Jan Trusz i Kazimierz Witaszewski. Poparcie Moskwy zapewnia tej grupie automatycznie posłuszną solidarność ze strony niedotkniętej ekskomuniką Chruszczowa części Politbiura: stąd w tym czasie z grupą tą sympatyzują tacy starsi działacze jak Aleksander Zawadzki, Konstanty Rokossowski, Franciszek Jóźwiak, Hilary Chełchowski i Stefan Matuszewski. Wszystkich ich razem nazywano później "Natolińczykami".

Natomiast na określenie pierwszej grupy w żargonie partyjnym utarła się nazwa "Grupa Puławska". Nazwa ta nigdy jednak nie spopularyzowała się tak dalece jak poprzednia i o ile przeciętny Polak potrafiłby z łatwością odpowiedzieć na pytanie, co to jest "Natolin", rzadko kiedy umiałby wyjaśnić, co to są "Puławy". Ale menadżerzy tych grup nazywają się wzajemnie od dawna inaczej. Dla Puławian Natolińczycy to "chamy", a dla Natolińczyków Puławianie to "żydy". Obie nazwy świadczą chlubnie o ideologicznym wyrobieniu i głębi socjalistycznych przekonań jednych i drugich.

Po interwencji Chruszczowa na VI Plenum sprawa wydaje się więc jasna. "Żydy" muszą odejść i ustąpić miejsca "Chamom". Wszelki opór wydaje się w tej sytuacji beznadziejny. Ale komuniści tak łatwo z władzy nie rezygnują. Puławianie w sytuacji zdawałoby się beznadziejnej, do walki przystępują, rozgrywają ją z godnym podziwu mistrzostwem i kończą absolutnym zwycięstwem. Ludzie bezpośrednio odpowiedzialni za koszmarny terror policyjny, nieludzki ucisk, wymordowanie setek najlepszych i najwartościowszych ludzi i zniszczenie kultury polskiej, decydują się teraz wyzyskać jako swój podstawowy atut w walce z przeciwnikami... opinię publiczną. (...) Opinię publiczną trudno było zmusić, żeby identyfikowała się z Bermanem, Mincem i Zambrowskim. Rzecz aranżowano więc tak, żeby się zaczęła identyfikować z Morawskim i Matwinem. Grupa ma wciąż w swoim ręku cenzurę, prasę i posłusznych pisarzy. Cenzura i redakcje dostają jak najbardziej liberalne wytyczne i w prasie zaczynają się pojawiać jeden po drugim odważne, reformatorskie, konsekwentnie demokratyczne artykuły, polemiki i felietony Jerzego Putramenta, Adama Schaffa, Stefana Arskiego, Zbigniewa Mitznera, Edmunda Osmańczyka, Henryka Korotyńskiego i wielu innych. Opinia publiczna zaczyna widzieć, że może liczyć na intelektualistów partyjnych. Nawet jeżeli w przeszłości błądzili, to dziś, gdy zrozumieli swoje błędy, odważnie i bez wahań piszą prawdę." 

Witold Jedlicki, "Klub Krzywego Koła", Instytut Literacki, Paryż, 1963

 

*

Przejęcie władzy przez grupę Władysława Gomułki w końcu 1956 roku, zapoczątkowało gwałtowny proces demontażu stalinizmu, ograniczoną demokratyzację i liberalizację państwa, oraz  znaczne powiększenie zakresu suwerenności Polski. PZPR przeprowadziła szereg reform  poszerzających sferę wolności obywatelskich, zlikwidowała  terror policji politycznej, nawiązała ograniczony dialog z Kościołem. Rządzący komuniści wycofali się również z przymusowej kolektywizacji rolnictwa.

 

*

Mimo dużej popularności Gomułce nie brak było  krytyków. Do najbardziej nieprzejednanych należał nadzwyczaj aktywne na Uniwersytecie Warszawskim  środowisko naukowców-stalinowców. Jego uczestnicy rozpoczęli kariery zawodowe we wczesnych latach pięćdziesiątych.  W Październiku, kiedy aby nie dać się wymanewrować z walki o władzę znaleźli się w czołówce sił najgłośniej żądających  liberalizacji systemu, nadano im miano rewizjonistów. Do najbardziej znanych działaczy tej formacji należeli; prof. Adam Schaff, prof. Stanisław Żółkiewski, prof. Stanisław Morawski, prof. Bronisław Baczko, prof. Juliusz Katz-Suchy: docenci; Janina Zakrzewska, Maria Hirszowicz, Zygmunt Bauman, Karol Modzelewski, Krzysztof Pomian, oraz kilkunastoosobowa grupa ich asystentów.

 

*

Pomimo żywej, przez całe lata sześćdziesiąte, rywalizacji pomiędzy frakcjami, do marca 1968 w kraju panował względny spokój. Tryumfowała „mała stabilizacja”. Towarzysz Wiesław zajęty budową dzieła swego życia, polsko-niemieckiego traktatu o uznaniu granicy na Odrze i Nysie, prawie nie ingerował w wewnętrzne sprawy  kraju.

 

Tymczasem 5 czerwca 1967 roku w przeddzień podpisania układu, pomiędzy Izraelem a Egiptem, Jordania i Syrią wybuchła wojna, po sześciu dniach zakończona totalnym zwycięstwem państwa żydowskiego.

12 czerwca 1967 roku na wezwanie Sowietów, Polska wraz z innymi państwami bloku wschodniego zerwała stosunki dyplomatyczne z Izraelem.

Decyzja ta wywołała gniewne protesty zamieszkałych w Polsce Żydów. Niezadowolenie demonstrowano głównie poprzez prowokacyjnie huczne świętowanie izraelskiego zwycięstwa w wojnie z Arabami. Uroczyste przyjęcia i bankiety odbywały się na uczelniach, w redakcjach pism, ministerstwach, centralach handlu zagranicznego, wszędzie tam, gdzie istniały zwarte i silne, połączone przebudzonym nagle patriotyzmem środowiska żydowskie.

Gomułka zareagował bardzo ostro. 19 czerwca 1967 roku na Kongresie Związków Zawodowych zaatakował tych, którzy: ”akceptują zbrojną agresję Izraela na kraje arabskie” i niedwuznacznie wskazując palcem na środowisko puławian postawił tezę o istnieniu w Polsce ”syjonistycznej piątej kolumny”.

Zaatakowani odpowiedzieli natychmiast. 27 czerwca 1967 roku na otwartym zebraniu partyjnym w  Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR jedna z  najbardziej znanych przedstawicielek frakcji puławskiej, osławiona prokurator stalinowska, Helena Wolińska, zarzuciła Gomułce antysemityzm.

Konfrontacja była nieunikniona.

 

W czerwcu, zaledwie kilka miesięcy przed decydującym zwarciem, puławian dotknął szereg porażek. Popierająca Gomułkę frakcja generała Moczara pozbawiła stanowisk; ambasadora PRL w Moskwie - Edmunda Pszczółkowskiego, redaktora naczelnego Trybuny Ludu - Leona Kasmana i przewodniczącego Stołecznej Rady Narodowej -   generała Janusza Zarzyckiego. Równocześnie Wojciech Jaruzelski rozpoczął energiczną akcję usuwania z wojska setek oficerów pochodzenia żydowskiego.

 

Scenariusz prowokacji

 

 

Decyzję o wywołaniu rozruchów, przywódcy puławian (Staszewski, Morawski, Ochab, Kasman),  podjęli najprawdopodobniej w końcu stycznia 1968 roku. Miejscem konfrontacji miał być Uniwersytet Warszawski, gdzie prócz profesury i pracowników naukowych, spiskowcy kontrolowali kilka gotowych do natychmiastowego wywołania demonstracji grup studenckich.

Pierwszym etapem planowanej przez nich prowokacji było doprowadzenie do zdjęcia z afisza dramatu Adama Mickiewicza, Dziady, od listopada 1967 roku wystawianego przez Teatr Narodowy. Mimo niewielkiej ilości przedstawień sztuka ta, do tej pory oglądana głównie przez uczniów szkół średnich, na początku stycznia zaczęła się cieszyć ogromnym powodzeniem widowni studenckiej. O gwałtownej zwyżce popularności spektaklu decydował fakt prowokacyjnego nagradzania przez publiczność brawami wszystkich kwestii o zabarwieniu  politycznym. W atmosferze rosnącego skandalu, 30 stycznia 1968 roku rozporządzeniem władz partyjnych sztukę wystawiono po raz ostatni. Decyzja ta stała się powodem burzliwej demonstracji studenckiej na placu pod teatrem, wieczorem, natychmiast po zakończeniu spektaklu.

Aby zastraszyć społeczność studencką i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się protestów, władze  relegowały z Uniwersytetu osoby oskarżone o organizację manifestacji - Adama Michnika i Henryka Szlajfera.

22 lutego 1968 roku studenci UW, w obronie wyrzuconych zwołali wiec. Zaplanowano go na 8 marca.

 

*

 

Następna odsłona przewidywała wyjście studentów na ulice i wciągnięcie do protestu robotników zatrudnionych w wielkich warszawskich zakładach pracy. Puławianie liczyli, że ich masowe uczestnictwo w demonstracjach zmusi Gomułkę do ustąpienia, ewentualnie podziału władzy.

Zadanie wywołania pierwszych niepokojów i ruchawek miały przeprowadzić trzy kontrolowane przez puławian kolektywy studenckie - (1) grupa Józefa Dajczgewanda skupiająca studentów  z akademika na Kickiego, (2) "walterowcy" Adama Michnika i (3) tzw. "grupa wietnamska" Henryka Szlajfera.

Pierwszą część planu wykonano bezbłędnie. 8 marca na dziedzińcu uniwersyteckim, przed Biblioteką, na wezwanie komitetu studenckiego zgromadziło się kilka tysięcy osób. O dwunastej rozpoczął się wiec. Siły porządkowe, formalnie podporządkowane Moczarowi początkowo ograniczały się do obserwacji. Dopiero po godzinie, kiedy spotkanie miało się już ku końcowi, tajniacy przebrani za robotników,  niespodziewanie zaatakowali wiecujących bijąc ich pałkami*.

 

*Według  relacji Antoniego Macierewicza (Jerzy Eisler, Polski rok 1968, IPN,Warszawa, 2006) atak tajniaków był prowokacją, najprawdopodobniej wymierzoną w ministra spraw wewnętrznych, Mieczysława Moczara.*

 

 

 

Gwałtowny atak policji spowodował wylanie się tłumu z terenu Uniwersytetu na ulice, na Krakowskie Przedmieście i na Nowy Świat.

Niedługo potem, po rozpędzeniu przez milicję kilku spontanicznych zgromadzeń demonstracje zamarły. Wyraźnie nie było komu ich poprowadzić. Wieczorem okazało się, że już wczesnym rankiem bezpieka wyaresztowała osoby wyznaczone do kierowania manifestacjami: Szlajfera, Blumsztajna, Kuronia i Modzelewskiego.                                                                                                

 

 

*

"13 marca Jan Ptasiński(polski ambasador w Moskwie - przyp.MLR)  zanotował w swoim Dzienniku ambasadora, że otrzymał z kraju list od Ryszarda Frelka, w którym ten informował go, iż „w czasie demonstracji studenckiej przed gmachem KC żądano dymisji Wiesława i powrotu do kierownictwa Zambrowskiego, Matwina i Morawskiego. Widać wyraźnie, stwierdza Frelek, że akcją w Warszawie kieruje jakiś sztab. Są próby dotarcia do robotników na razie bez rezultatu”*

 

*Jerzy Eisler, Polski rok 1968, IPN,Warszawa, 2006

 

Jerzy Eisler, w monografii „Polski rok 1968”, zastanawiając się  nad inspiracją wydarzeń marcowych wskazuje na fakt poddania intensywnej policyjnej inwigilacji, już na tydzień przed wybuchem niepokojów, jednego z przywódców frakcji puławskiej, Stefana Staszewskiego:"Choć nie zastosowano wobec Staszewskiego żadnych sankcji, objęto go jednak ścisłą „kontrolą operacyjną, w której wykorzystano środki techniczne i operacyjne”. Ciekawe jest przy tym to, że kontrolowano go już od 1 marca, a zatem tydzień przed wiecem na dziedzińcu UW. Dyrektor Departamentu III MSW płk Piętek 19 marca przygotował liczącą prawie 5 stron maszynopisu dokładną kronikę dotyczącą tego, co Staszewski robił od 1 do 18 marca, w której skrupulatnie odnotowano gdzie, kiedy, z kim się spotykał i na jakie tematy rozmawiał."*

 

*Jerzy Eisler, Polski rok 1968, IPN,Warszawa, 2006

 

 

Na inspirującą  rolę byłego I sekretarza KW PZPR zwracał uwagę również  Jacek Kuroń. W autobiografii "Wiara i wina" wspominając wypadki marcowe pisał: "Staszewski siadywał zwykle w kawiarni PIW-u na Foksal, którą po Marcu zamknięto… (…) Otóż chyba w tym PIW-ie (kilka tygodni przed marcem 1968 roku - przyp. MLR) spotkałem Stefana Staszewskiego i on powiedział mi, że przedstawił Adasiowi projekt wyjścia do robotników, pytał, co my o nim sądzimy. Jak mówię, nie miałem zaufania do Stefana i fakt, że Adam przekazał nam jego pomysł nie powołując się na niego - kompletnie mnie poraził. Pobiegłem prosto do Adama, który się strasznie speszył, zawstydził. Długo mnie potem za to przepraszał."

 

*Jacek Kuroń, Wina i wiara, Aneks, Londyn, 1989

 

euromir
O mnie euromir

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura