"Komunistyczny aparat władzy PRL, licząc wraz z rodzinami, to niecałe dwa procent społeczeństwa. Przynależność do jego średniej i wyższej warstwy była równoznaczna z przynależnością do objętej specjalnymi przywilejami grupy nomenklaturowej.W zamian za posłuszeństwo i lojalność jej członkowie otrzymywali dużo wyższe aniżeli przeciętna wynagrodzenie oraz korzystali z ułatwionego dostępu do dóbr reglamentowanych.
Szkoły zlokalizowane w dzielnicach nomenklaturowych, prócz zadań dydaktycznych spełniały również funkcje integrujące środowisko. Aby odciąć je od wpływów Kościoła (w roku 1956, w polskich szkołach na kilka lat wprowadzono z powrotem naukę religii) nadano im status szkół Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Jak podaje Joanna Wiszniewicz w szkicu Dzieci i młodzież pochodzenia żydowskiego w szkołach śródmiejskich Warszawy lat sześćdziesiątych, w śródmieściu Warszawy znajdowały się trzy takie placówki; Szkoła Podstawowa i Liceum Ogólnokształcące nr 14 im. Klementa Gottwalda na Nowowiejskiej, Szkoła Podstawowa i V Liceum Ogólnokształcące TPD na ulicy Parkowej 7, i Szkoła Podstawowa nr 34 na ulicy Natolińskiej. „Wśród uczniów stosunkowo duży był procent dzieci pochodzenia żydowskiego, ale to chyba nie było tam najważniejsze. Najważniejsza była tam niespotykana w zwykłych polskich szkołach specyficzna jednolitość społeczno-materialno-światopoglądowa środowiska uczniowskiego: większość dzieci była tam z domów komunistycznych często związanych rodzinnie lub środowiskowo z komunistycznym establishmentem (…)”[1]





Komentarze
Pokaż komentarze (27)