Afera,jako taka - nie wydaje się szczególnie ciekawa: ot, przekręt - i tyle; owszem - spory, ale pomysł polegający na oszukaniu jak największej ilości nieroztropnych - banalny. Co innego - towarzyszące aferze okoliczności; te są interesujące, a niektóre - nadzwyczaj. Nie sposób o wszystkim, ale choćby to: wielu oburza się, że do Przemysława Krala polecieli razem, a w każdym razie - jednym samolotem, niewiadomego nazwiska prokurator oraz mecenas R. Giertych, pełnomocnik wspomnianego osobnika i jednocześnie ważny polityk obozu władzy - nie mówiąc już o tym, że prawnik Donalda Tuska. Tak się to jakoś napisało, jakbym chciał P.Krala i D.Tuska - przez fakt szukania przez nich opieki prawnej u tego samego mecenasa - stawiać na jednej płaszczyźnie czy w jednej linii, albo w jeszcze inny sposób łączyć; nie - nic podobnego. Skąd!
Co do tego, że mecenas i prokurator polecieli razem - to ja bym się nie oburzał; nie sposób nie zauważyć, że w wymiarze sprawiedliwości pojawiła się dość nowatorska praktyka polegająca na dogadywaniu się. Prokuratorzy niedawno próbowali np. dogadać się z sędzią w sprawie nakazu aresztowania Zbigniewa Ziobro i tylko nieprzezorna pryncypialność sędziego stanęła na przeszkodzie realizacji tego szlachetnego zamiaru, a i jemu samemu zwichnęła karierę; potrzebne było komuś takie stawanie okoniem? Tak więc, jeśli prokurator XX oraz mecenas R.G. w samolocie by sobie pogadali, to nic złego by z tego nie mogło wyniknąć, a raczej sama korzyść w postaci rozsądnego ustalenia linii późniejszego postępowania, w tym - przesłuchania; takiej, żeby i prokurator - i mecenas, nie zapominając o osobach nad nimi stojących - byli usatysfakcjonowani. Naoglądałem się niemało amerykańskich kryminałów i wyobrażam sobie, jak takie przesłuchanie mogłoby wyglądać; przesłuchiwany P.K. milczy, a za niego przemawia mecenas: -Zbyszek obiecał, że jak wróci do władzy, to umorzy... I pan - pyta prokurator - potraktował to serio? Tak - brzmi odpowiedź - bo on zapewnił, że jest pewien.
Człowiek jako - tako kumaty powiedziałby, że taka rozmowa, jakoby w wykonaniu P.K. i Z.Z. mogłaby się odbyć wyłącznie między osobnikami o nieprzesadnie wysokim IQ, nigdy - między wykształconymi prawnikami, co z niejednego pieca chleb jedli; jeden miałby być na tyle bezczelny, ale i niemądry, aby - jak to się powiada - wciskać ciemnotę rozmówcy znanemu sobie, jako gość kuty na cztery łapy? Drugi natomiast - naiwny do tego stopnia, żeby te niczym nie poparte obietnice i zapewnienia przyjmować w dobrej wierze. Do tego jeszcze ten tajemniczy X obiecujący w imieniu Prezydenta ułaskawienie; Zagłoba, jak wiadomo, za pośrednictwem Zamojskiego obiecał Karolowi Gustawowi Niderlandy - i ten szwedzki król machnąwszy tylko ręką poszedł sobie. Jednym słowem - lipa, jak powiadał Józef Bąk. A skoro tak rzecz wygląda - wypada wysnuć przypuszczenie, że lot trwał zbyt krótko, jak na wykoncypowanie czegoś rozsądniejszego i brzmiącego bardziej przekonująco. I to powinno starczyć za podsumowanie.
A przy okazji - to trudno nie zauważyć, że dwie spośród wspomnianych tu osobistości doświadczyły losów poniekąd równoległych; coś, jak u Plutarcha. Zbigniewa Ziobro oskarżono, że ukradł 100 milionów; co tam, że kupiono za to Pegasusa, wozy strażackie, coś tam wybudowano i wyremontowano - ukradł i tyle! Romanowi Giertychowi zarzucono swego czasu przytulenie podobnej, choć nieco mniejszej kasy - a on wozów strażackich wprawdzie nie kupił, ale posiadłość we Włoszech - jak najbardziej i proszę rozsądzić, który postąpił sensowniej. Z.Z. zachrował na ciężką chorobę i ledwo się wykaraskał, a R.G. omdlał - ale doszedł do siebie bez potrzeby hospitalizacji w klinice "Budzik". Z.Z. odebrano immunitet, a R.G. go otrzymał; w związku z powyższym pierwszy powędrował na obczyznę, z której nie udało się go przywieźć w bagażniku - a drugi nie niepokojony powrócił na łono ojczyzny i to jemu właśnie umorzono, co się tylko dało; stąd może pomysł na obietnicę jakoby złożoną przez Ziobro Kralowi?
Roman Giertych broni Krala za darmo i mogłoby to wyglądać dobrze, gdyby rzecz nie dotyczyła osobnika oskarżanego o oszustwa. Nie można jednak nie dopatrzyć się czegoś w rodzaju bezinteresowności. Złośliwcy powiadają jednak, że jak ktoś chapnął 90 milionów , to teraz łatwo mu popisywać się, że broni pro bono.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)