Nie wierzyłbym, gdybym tego na własne uszy w telewizji nie usłyszał: Czarzasty załatwiał grubą potrzebę w polu! Było to u końca rządów komuny i ten obecnie stary, a wtedy młody komuch przedstawia ten fakt, jako jedną z cech charakterystycznych komunistycznej władzy, która zmuszała ludzi do defekowania w polu i przeciwstawia tę pożałowania godną okoliczność pełnej kulturze, jaka w tej materii zapanowała u nas dzięki Unii Europejskiej. Przygody fizjologiczne wzmiankowanej postaci nie jawią się zapewne, jako szczególnie interesujący przedmiot rozważań i dociekań, ale paru związanych z nimi ciekawostek nie sposób nie dostrzec. Pana Jońskiego nie zawadzi przy tej okazji poinformować, że omawiane tu ważne wydarzenie miało miejsce kilka lat przed Powstaniem Warszawskim, które - jak mu dobrze wiadomo - nastąpiło w 1988 roku.
Powtórzyć należy, że Czarzasty zmuszony był udać się w wiadomym celu na pole za rządów komuny; dość słabo ona już wtedy dychała, ale - jak widać - ciągnie nadal. Tę konieczność on teraz krytykuje, można więc domniemywać, że wtedy nie trafił na pachnącą koniczynę - a, być może, zdarzyło się spotkać kłujące osty i parzącą pokrzywę; wspomnienia są najwyraźniej nienajlepsze. Tak, czy inaczej - o ten brak komfortu oskarża teraz tamte czasy i tamtą władzę. Nie można przy tym nie zauważyć, że była to władza, z którą jakoś się on utożsamiał i słuszne zapewne jest przypuszczenie, że skoro wtedy właśnie zdecydował się ją poprzeć przyjmując czerwoną legitymację - to pewnie chodzenie w pole uznawał za ideologicznie słuszne. Pytanie, skąd teraz tak zdecydowany odwrót od młodzieńczych przekonań, narzuca się samo - a odpowiedź nie wydaje się szczególnie trudna.
Znane jest powszechnie twierdzenie, że kto nie był za młodu lewicowy - na starość staje się łajdakiem. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza usiłowała robić za lewicową, ale twierdzenia, że tyle ona miała wspólnego z lewicowością, co rządy Tuska z demokracją - nie da się łatwo obalić i wynikałoby z tego niezbicie, że lewicowość młodego Czarzastego nie okazuje się być niepodważalną; jakie z tego mogłyby płynąć przypuszczenia dotyczące jego wieku dojrzałego, to - jeśli upierać się przy słuszności przytoczonego wyżej twierdzenia - boję się pomyśleć, a co dopiero wyartykułować.
Na rzecz można też spojrzeć z odwrotnej strony, ale ze skutkiem podobnym; co robi i mówi ten, tragicznym zrządzeniem losu, dostojnik państwy - a co go w oczywisty sposób charakteryzuje, każe patrzeć na jego młodzieńczą lewicowość z powątpiewaniem. Tak, czy tak - na jedno wychodzi. Albo inaczej: jak się nie obrócić... itd.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)