Kyrios-Eurybiades Kyrios-Eurybiades
145
BLOG

Balzak przy Tusku wysiada

Kyrios-Eurybiades Kyrios-Eurybiades Polityka Obserwuj notkę 7

      Samobójcy planując odejście z tego świata wybierają zazwyczaj miejsca ustronne, ale nie zawsze;  niektórym potrzebna jest widownia i skaczą z dachu dopiero po zebraniu się dostatecznie licznej publiczności, a dawno temu pewien amerykański senator skompromitowawszy się korupcją czy czymś podobnym wygarnął sobie z kolta w czaszkę podczas konferencji prasowej.  Tego własnie osobnika przypominałem sobie nieraz podczas publicznych występów Donalda Tuska - ot, choćby na niedawnym spotkaniu z młodzieżą w Olsztynie, po tym, jak z jego ust padło zdanie:  "mamy skłonność do kapitulacji przed tym, kto kłamie bezczelnie".

   Z dawnych czasów pamiętam zadanie mające na celu sprawdzenie umiejętności wyciągania prawidłowych wniosków.  Występowały w nim dwa plemiona i członkowie jednego z nich mówili zawsze prawdę, a drugiego - wręcz odwrotnie;  zadanie polegało na rozwiązaniu związanej z tym łamigłówki logicznej.  Od dłuższego już czasu myślę, że nie trzeba być szczególnie przenikliwym, aby powziąć graniczące z pewnością podejrzenie, że ten nasz wyżej wspomniany polityk może być przedstawicielem drugiego z tych plemion i będzie ono, to podejrzenie, oparte na twardych faktach dostępnych każdemu,  "kto ma uszy ku słuchaniu i oczy ku patrzeniu".  Tych faktów jest takie mnóstwo i tak są znane, że nie wart ich przytaczać - warto natomiast postawić pytanie, dlaczego DT porusza kwestię tak dla siebie delikatną i potencjalnie niebezpieczną, jak prawdomówność;  nie tylko tę zresztą - nadmienił też coś o złych ludziach u władzy, a jakiś czas temu wyraził się jeszcze dobitniej mówiąc, że  "jak się głosuje na łajdaków, to się ma rządy łajdackie".  Podzielił się też taką refleksją:  "kiedy władza kradnie, trzeba jej powiedzieć - dość!".  Wszystko to razem wzięte może wyglądać na chęć popełnienie samobójstwa politycznego i Donald Tusk, wypowiadając się tak wydaje się stąpać po kruchym lodzie albo balansować na linie rozpiętej nad przepaścią;  kontra ze strony słuchaczy, że - to przecież ty jesteś bezczelnym kłamcą i twoje rządy są łajdackie - a władza, której przewodzisz, kradnie na potęgę!  - wydaje się bardziej, niż możliwa, a jednak nie zostaje wyprowadzona;  więcej - zrywają się oklaski.  Dobra - powie ktoś - na spotkania przychodzą jego zwolennicy.  Ale echa tych braw pojawiają się w sondażach dotyczących preferencji politycznych!  Wychodzi więc na to, że DT może sobie pozwalać na rzeczy z trudem wyobrażalne i wbrew spodziewaniom uchodzi mu to na sucho.

   Swego czasu Honoriusz Balzak wyraził pragnienie osiągnięcia takiej pozycji, która by mu pozwalała na swobodne puszczanie - excusez le mot - bąka w salonie i żeby obecni uznawali to za naturalne, dopuszczalne i uzasadnione.  Nie ma żadnych doniesień co do tego, aby on się kiedykolwiek na taki akt ekspresji zdobył - mimo, że na pozycję poważanego pisarza zasłużył napisaniem wielu książek;  nie odważył się - i już!  Donald Tusk napisał jedną, a pozwala sobie na emitowanie produkcji słownych, przy których ów nigdy nie zrealizowany bąk balzakowski kurczy się i blednie - i które nie dość, że nie powodują zatykania nosa - spotykają się z aplauzem.  Wnioski? - może najprostszy, że przy Tusku - Balzak wysiada;  a inny - że tuskowe audytorium, to nie paryski salon.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka