Ci dwaj wzmiankowani w tytule osobnicy popisali się wczoraj - i to nieźle. Gwoli ścisłości rzec by trzeba, że ja te popisy wczoraj na ekranie telewizora zobaczyłem, ale pewności że ich występy odbyły się w tym właśnie czasie - nie ma. Dotyczyły jednak tej samej sprawy - tak, jakby się umówili - ale co do tego, to też nie pewność, a tylko nie mające większego znaczenia przypuszczenie. Pierwszy z nich - politolog, nie były bramkarz - odniósł się do sprawy sądowej z powództwa Prezydenta przeciw Onetowi o rozpowszechnianie nieprawdziwych i szkalujących go informacji dotyczących jego przeszłości. To odniesienie się przybrało formę wpisu na X i wyglądało z grubsza tak: - to dobrze, że zajmie się tym sąd - bo dzięki temu jest szansa na poznanie prawdy w sprawach, o których Karol Nawrocki nie chciał lub nie mógł mówić.
Wyglądało to na zacieranie rączek, że niby - teraz go dopadniemy! Biorąc na rozum należałoby wprawdzie zastanowić się, po co byłoby Prezydentowi potrzebne pchanie się do sądu, gdyby istotnie w jego przeszłości kryły się jakieś grzeszki - czy po to, aby mogły teraz wyjść na jaw? Nie wiem, jak z tym braniem na rozum jest u politologów - a może sprawiedliwiej będzie spytać, jak z tym jest u politologa Dudka. No, chyba - że nie jesteśmy świadomi czegoś, o czym wie on - tego mianowicie, że jakiś niecierpliwie przytupujący w blokach rozgrzany sędzia orzeknie nie oglądając się na fakty - a wedle oczekiwań i ku zadowoleniu jego, znaczy - Dudka. A gdyby nawet później sprawy nie miały się tak ułożyć, to czemu teraz nie skorzystać z okazji do uszczypnięcia?
O ile pierwszy z tej pary wykonał swój numer z pewnym... hm... umiarem polegającym na niedopowiedzeniu i nie do końca sprecyzowanej sugestii, to drugi wyjechał za bandę: - nie sprawdzaliśmy zarzutów dotyczących sutenerstwa! - powiada i to ma posłużyć jako argument za tym, że Prezydent nie powinien sprawdzać uprawnień Berka do objęcia funkcji sędziego TK. Trudno przy tym nie zauważyć, że nie całkiem jasnych powiązań mówiącego to z pewną rosyjską damą - też się nie sprawdza, a gdyby tak całą tę wymienioną trójkę prześwietlić - to pewnie tylko Prezydent ma szansę wyjść bez skazy. Komentować to - trudno inaczej, niż stwierdzając smętnie, że takich dożyliśmy czasów i takiego marszałka, który w dodatku - na pytanie red. Rymanowskiego, czy w Konstytucji napisano, że sędzia może przysięgać przed kolumną - potrafi odpowiedzieć: - a czy napisano, że nie wolno? Tak, tak - skończyły się czasy, gdy ten ubierający się kolorowo i dowcipkujący gostek, niepewny przyszłości i nie traktowany serio - zachowywał się prawie przyzwoicie; wróciły jego czasy i wylazła prawdziwa natura. Przyznanie się z jego strony, że jest starym komuchem - jakiś czas temu mogło brzmieć zabawnie; teraz - już nie.
Tego, o czym powyżej - nie da się nazwać inaczej, niż bezczelnością i zuchwalstwem. Pisząc to zdaję sobie sprawę, że czegoś przy tych określeniach brakuje; czego - doskonale wiedzą czytelnicy Haszkowego "Szwejka".


Komentarze
Pokaż komentarze (17)