Tak, tak Orwell zawsze aktualny. Ostatnio "Wyborcza" powinna mieć nowy tytuł: "organ ministerstwa prawdy". Czemu? Stopien zaklamania i hipokryzji przekracza juz wszystko co widywalismy dotychczas.Wszystko dobre by przywalić rządowi - nawet jesli na dwóch kolejnych stronach wymaga prezentowania calkowicie sprzecznej filozofii i poglądów... O ile i jeden pogląd i drugi jest anty - Kaczy to jest super. W końcu czemu nie: mozna skrytykowac kogoś naraz ze jest i za gruby i za chudy...
Na pierwszej stronie wczorajszej "Wyborczej" łzawy tekst Seweryna Blumsztajna o pilęgniarkach. Napisany coś tak jakby bialym wierszem. Przy największej nawet sympatii dla postulatów pielegniarek, które chciałyby zarabiać jak ludzie (cokolwiek by nie sadzic o partyjnej przynalezności pani Gardias) - tonacja pierwszej strony "Gazety Wyborczej" wydaje się przegięta na maksa.
Człowiek, który nie kupił "Gazety Wyborczej" wczoraj po raz pierwszy w życiu, tylko juz mial ją kiedys w ręku, usiłuje sobie przypomnieć jak "Gazeta Wyborcza" bronila pielegniarek oraz poziomu ich płacy przy rządzie: Mazowieckiego, Suchockiej, a nawet przy Buzku i Millerze, przy genialnym wicepremierze Balcerowiczu w wielu odsłonach. Ciekawe. Może pielegniarki wtedy dobrze zarabiały, a sluzba zdrowia kwitła? Nie wiem, jakos mi sie tak przypomina, że w jednym z tych szczęśliwych okresów wypuszczono na wolny rynek długów zadłuzenie szpitali, co spowodowało bardzo poważne zagrozenia dla wielu z nich oraz wyciagnęło kase z kieszeni panstwa.
Ale dość ironii. Po prostu "Gazete Wyborczą" wówczas o wiele bardziej niż solidaryzm społeczny interesował problem "roszczeń", "populizmu", "spirali inflacyjnej" i "presji płacowej". To wszystko takie słowa klucze. O ile czytaliście gazety przez ostatnie 17 lat to wiecie, że kapitalista (przedsiebiorca) słusznie dąży do maksymalizacji zysku, zaś pracownik ma nieodpowiedzialne roszczenia placowe.
Teraz "gazeta" zrobiła sie tak wrazliwa społecznie, ze juz tylko Modzelewski ją kontentuje swoimi lewicowymi poglądami. Kaczor to thaczerystowska prawica. Ale i stare nie odpuszcza: na pierwszej stronie gazety Blumsztajn płacze nad pielegniarkami a na drugiej Agata Nowakowska oburza się, że rząd chce (byc moze) podnieść składke zdrowotna o czym zresztą w ramach reformy system u ochrony zdrowia mówiło sie od czasów AWS (to były wówczas postulaty "S" o ile pamietam).
Jasne. Pielegniarkom trzeba natychmiast podnieść pensje. Bo to sluszne i uczciwe a najlepiej zrobic to z niczego. To znaczy pieniądze się znajda "z reformy". Reforma zapewne jest wazna ale każda zanim dostarczy pieniędzy i zanim oszczędności staną się mozliwe do skonsumowania, najpierw je zabiera czy tez wykorzystuje inaczej. Nie ma tak by robic reformę, stawiać wiele spraw na głowie i by z tego w ciagu kilku miesięcy przybywało pieniędzy. Przybywa ewentualnie w perspektywie - kilku lat. Ale o tym pielęgniarki slyszec nie chcą.
Tak więc na pierwszej stronie "gazeta" glanuje rząd za to że nie kocha pielegniarek a na drugiej za to, ze Religa zastanawia się z czego by poprawić sytuację finansową w słuzbie zdrowia. Bo jak wiadomo efektem tego zastanawiania się będzie niechybne pogorszenie sytuacji gospodarczej a obywatel zostanie okradziony przez państwo. O losie pienlegniarek ani slowa. Obywatel czytelnik "Wyborczej" tak chciałby pielegniarkom pomóc. Ale broń Boże swoimi pieniędzmi. jakby tak byly jakies pieniądze wlasne - Jarosława Kaczyńskiego, które można by dac pielegniarkom - to co innego. Ale nie ma.
Ja jako czołowa populistka mam propozycję: niech Seweryn Blumsztajn i inni udziałowcy Agory odstapia choc ćwiarrtkę swoich dochodów z tytułu udziałów w Agorze - dla jakiejś (niech by jednej) pielęgniarki. Albo dwóch. Niech pomoga chcoćby jednej osobie, albo jej dzieciom, które nie maja na pomoce szkolne.. No bo jak ktoś jest tak osobiście sprawą wzruszony to musi chyba coś zrobic w tym kierunku dobrego? A może by tak dac na wsparcie szpitala. Niektórzy z udziałowców maja na tyle powazne fundusze, że mały szpitalik powiatowy, to by sie bardzo ucieszył.
A co do tego co pisala "Gazeta" dawniej o pielegniarkach czy innych lekarzach to mysle, ze po to by nikt tego już nie mógł sprawdzić dobrze by było wydrukowac "Gazetę" do nowa. Te stare numery. Tak jak to robiło MInisterstwo Prawdy u Orwella.
Acha wiem co by na to powiedzieli ludzie z "Gazety": ze oni wcale nie chcą by pielęgniarkom dawac podwyzki tylko by Premier z nimi tak po ludzku porozmawial. jak człolwiek dobry... Bo tu o dialog chodzi a nie o te 200 złotych więcej na ciuchy i buty dla dziecka. TO w sprawie dialogu te lzy a nie w sprawie tego, ze ta i owa z trudem ma co do garnka wlożyć. Gdyby byl taki dialog jak za Balcerowicza to co innego. I pieklegniarki by były sczęśliwe i sluzba zdrowia by kwitła. A skladkę zdrowotna to może mozna by pomniejszyć.
Tak, tak ludzka hipokryzja nie zna granic. Zwłaszcza granic smieszności.



Komentarze
Pokaż komentarze (54)