Ewa Gutek Ewa Gutek
326
BLOG

Newsweek Polska – blogosfera – czy istnieją tam patologie?

Ewa Gutek Ewa Gutek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Szanowny Pan Piotr Bratkowski ( nie – pseudo)

Szanowny Panie nie- pseudo Bratkowski.!!!

Prosząc Pana o przyjęcie należnych Mu ( choćby z uwagi na wiek) wyrazów szacunku- gdyż jak wiadomo jestem osobą kierującą się szlachetnymi, głęboko humanistycznymi odruchami- zmuszony jestem z głębokim bólem mego dobrodusznego serca skorygować pewne oczywiście błędne spostrzeżenia, którymi nie wiadomo, dlaczego zechciał się Pan podzielić w artykule „Brutalny Atak na blogera Newsweeka!!!  Wszyscy są zagrożeni? „ z dnia 31 lipca 2012r.

Więcej o sprawie Mateusza Gruźla przeczytacie TUTAJ.

Odpowiedź Piotra Bratkowskiego, dziennikarza Newsweek Polska na wezwanie do przeprosin TUTAJ.

Żyjemy w demokratycznym kraju i jak widać każdy może zamieścić na blogu treści, których forma oraz zawartość stanowi nieudolną próbę zgryźliwej ironii z drugiej osoby. Kierując się względem na umożliwienie Panu dalszego doskonalenia Pańskiego wybitnego intelektu oraz talentu pisarskiego ( być może nie literackiego) pragnę skierować do Pana kilka poniższych głęboko intelektualnych refleksji.

Przede wszystkim moje uwagi co do literackiego stylu Pańskiego artykułu należy odnieść już do jego tytułu. Oto, bowiem alarmuje Pan ( nie posiadając na to żadnych dowodów) o brutalnym ataku hackerskim na Moją Osobę, co wskazuje o Pana graniczącym z pewnością przekonaniu, iż do takiego właśnie ataku doszło. Z drugiej zaś strony próbuje Pan zadać chyba retoryczne dla siebie pytanie czy wszyscy ( w sumie nie wiadomo, kto) są zagrożeni atakami hakerów. W sumie, więc nie wiadomo czy jest Pan pewien o hackerskim ataku na mnie czy też ma Pan w tym zakresie jakieś wątpliwości. Pańskie długoletnie doświadczenie zawodowe obfitujące w szereg wspaniałych publikacji winno raczej skłaniać Pana do formułowania twierdzeń jednoznacznych a nie wzajemnie sprzecznych, na co wskazuje tytuł w Pana artykule. Powstaje tutaj zasadnicza wątpliwość czy taka sprzeczna w samej sobie ocena konkretnej sytuacji nie przekłada się czasem u Pana na konkluzje dotyczące otaczającej Pana rzeczywistości.

Nie znam szczegółowo i raczej do tego nie dążę rozkładu czasu Pańskiego dnia chciałbym tylko kierując się głęboką troską o Pana należytą kondycję proszę by być może nie męczył Pan swojego wybitnego umysłu zbyt długim pobytem w wirtualnej sieci. Odnosząc się do zawartych w Pańskim artykule pseudo treści pragnę wskazać, iż myli się Pan całkowicie i celowo posądzając nie wiadomo, kogo o hakerski atak.

 

Przede wszystkim w przeciwieństwie jak widać do innych osób mam wysokie poczucie własnej wartości i szacunku dla samego siebie. Można, co najwyżej mówić o pewnym specyficznym stosunku do skromności, tak  więc pisanie o sobie dużą literą jak i przedstawianie swoich wysoce pozytywnych cech uważam za przejaw mojej głębokiej troski o harmonijne kształtowanie otaczającego mnie świata.

Tylko, bowiem człowiek, który szanuje samego siebie będzie w stanie szanować innych. Gdy bowiem sytuacja wygląda zupełnie inaczej wewnętrzna złość – wrogi stosunek do własnej osobowości przekłada się bezpośrednio na relacje ze światem zewnętrznym i skutkuje atmosferą groźnych konfliktów.

Pragnę wskazać tu Panu tak kontrowersyjne przykłady jak Cesarz Rzymski Kaligula, również Cesarz Rzymski Neron, Adolf Hitler ,Józef Stalin. Dlatego Pański zarzut, że pisanie przeze mnie o samym sobie dużą literą jest przejawem braku zdrowych zmysłów jest nie tylko bezczelny, ale wręcz nawet nie jest śmieszny. Należy go raczej oceniać w kategoriach tragizmu tak charakterystycznego dla sztuki starożytnej Grecji.  Nie wiem czy jest Pan świadomy tego, iż w niektórych językach europejskich pisze się o sobie w pierwszej osobie liczby pojedynczej zawsze wielką literą- „ I” w języku angielskim oraz „Ich” w języku niemieckim. Pomijając  fakt, iż z tego, co jest mi wiadomo nie jest Pan psychiatrą, który mógłby stwierdzić zaistnienie u mnie ( bliżej nieokreślonych) schorzeń psychicznych pragnę Panu przypomnieć, iż formułując kilkakrotnie z dziwnym uporem to tragiczne określenie nie reprezentuje Pan wyłącznie Swojej osoby, ale przede wszystkim reprezentuje Pan istotne medium społeczne, jakim jest Newsweek Polska. Nie wierzę, że nie jest Pan świadomy tego, co Pan pisze, ale jestem pewien, że poprzez uporczywe używanie jednych i tych samych sformułowań stara się Pan ( oczywiście nieudolnie) udawać, że nie rozumie Pan norm prawnych regulujących funkcjonowanie w sieci platformy blogerskiej. Skoro być może jest Pan aż  tak pochłonięty śledzeniem wpisów blogerskich, iż nie starcza Panu ani czasu ani należytej uwagi na analizę norm regulaminu to pragnę przypomnieć, iż po pierwsze: punkt 7. wskazuje, iż Ringier Axel Springer Polska sp z oo jest administratorem platformy blogerskiej, na której to umieszczono wskazane Panu uprzednio obraźliwe dla mnie treści.

Umieszczanie zaś takich treści jest oczywiście sprzeczne z postanowieniami punktu 17. Regulaminu.

Szanowny Panie Bratkowski!

Czy starczy Panu odwagi, aby wyjaśnić, dlaczego nie postąpił Pan stosownie do punktu 18. i 25 regulaminu? Dlaczego to zdając sobie sprawę z negatywnego wydźwięku tych obrzydliwych wulgaryzmów nie usunął ich Pan ani też nie zablokował lub usunął kont formułujących te wstrętne sformułowania użytkowników. Odwagi Panie Bratkowski!!

Skoro dokonuje Pan pseudo-analizy Mojej Osoby- oczywiście nie na miarę Sigmunda Freuda – i w oparciu o swoje specyficzne przemyślenia formułuje pseudo-psychiatryczne wnioski dotyczące stanu mego umysłu to niech taką samą dociekliwością naukową i determinacją wykaże się Pan w gruntownym wyjaśnieniu swoich zaniechań w celu uniemożliwienia bezczelnego i brutalnego obrażania Mojej Szlachetnej Osoby!!!! Jest oczywiste, że to nie ja potknąłem się w swoim wezwaniu o szczegóły. W tym zakresie o obecności wspomnianego przez Pana diabła mogą świadczyć raczej sformułowania Pańskiego artykułu.

Szanowny Panie Bratkowski! Jak Pan widzi w przeciwieństwie do Pana nie odbieram żadnemu człowiekowi należnej mu godności ludzkiej gdyż nie nazywam nikogo pseudo-kimś. Ten charakterystyczny dla Pańskiego artykułu a poniżający Mnie styl jest mi zupełnie obcy. Skoro nie potrafi Pan jak widać podjąć spokojnej merytorycznej dyskusji w sytuacji, kiedy wskazano Panu ewidentne naruszanie Mojej godności osobistej to być może powinien Pan spożytkować swoje talenty w innej  sferze ludzkiej działalności- być może, jako wybitny działacz związkowy mógłbym Panu pomóc w znalezieniu takiego rozwiązania poprzez udzielenie fachowych rad i życzliwych wskazówek. W gruncie rzeczy wydaje mi się być Pan osobą nieco zagubioną w otaczającej Pana rzeczywistości- próbuje Pan usilnie a zarazem bardzo nieudolnie atakować Moją Szlachetną Osobę, próbuje Mi Pan wmawiać zaburzenia psychiczne nazywa mnie Pan pseudo-Gruźlą.

Czy nie jest Pan czasami zmęczony swoją rolą, którą stara się Pan jeszcze pełnić, ale brakuje w tym zakresie chyba jakiejś szczególnej wizji? Może jednak za dużo czasu spędza Pan w wirtualnej rzeczywistości, co nie pozwala na rzeczowy stosunek do rzeczywistości. Jeśli- w co jednak wątpię -ten smutny wniosek okazałby się prawdą, to z głębi swego szlachetnego serca musiałbym Panu współczuć.

Ale jednak nie wierzę, że nie wie Pan, co oznaczają artykuły 23 i 24 kodeksu cywilnego, że nie wie Pan, iż ostateczne wezwanie do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych wcale nie musi być poprzedzone wcześniejszymi pismami, że nie wie Pan, iż zanim zapoznałem się z treścią obrażających mnie komentarzy, które owszem mógłbym w krótkim czasie usunąć to przede mną mogły się z nimi zapoznać tysiące innych użytkowników blogerów.

Ponadto nie wierzę, że nie wie Pan, iż umieszczanie takich treści jest sprzeczne z prawem. Jestem pewien, że zna Pan również sankcje prawne przewidziane w takim wypadku przez stosowne przepisy. Pójście z Panem na piwo za 5, 6 złotych w ogóle mnie nie interesuje. Jak sam Pan zauważa jestem znanym blogerem, co oznacza, iż tysiące ludzi mogły łatwo zorientować się, kogo obrażają wspomniane przeze mnie komentarze. Wie Pan ponadto, iż jestem wybitnym działaczem związkowym, który w tych trudnych czasach pełni naprawdę szlachetną misję – tak, więc żądanie wpłaty 100 tysięcy złotych na rzecz fundacji nie jakiejś tam jak Pan pisze, ale Lux, Veritatis nie jest roszczeniem w cale wygórowanym.

Zresztą jak Panu wiadomo prowadzone przez tą fundację Radio Maryja głosi na cały świat Słowo Boże, co może przyczynić się do naprawy postaw ludzkich również mojej jak i Pańskiej. Usunięcie przeze mnie tych obrzydliwych komentarzy byłoby by dla Pana niewątpliwie korzystne gdyż pozbawiłoby mnie konkretnych dowodów złamania prawa na administrowanej przez Pana platformie blogerskiej.

Szanowny Panie nie pseudo- Bratkowski.!

Jak Pan widzi styl mojego artykułu istotnie różni się od Pańskiego stylu, pragnę tym samym pokazać Panu, iż istnieje możliwość komunikowania się w ten sposób bez charakterystycznego dla Pańskiego artykułu poniżania adresata- to jest Mnie!

Proszę skorzystać z literackiego piękna używanych przeze mnie zwrotów i sformułowań- to może tylko pomóc udoskonalić Panu własny warsztat zawodowy. Skoro jak widać używa pan sformułowań dla mnie obraźliwych to raczej toleruje Pan taki niedopuszczalny styl i język na platformie blogerskiej.

Wzywam Pana do publicznego przeproszenia mnie za nazwanie psuedo- Gruźlą oraz osobą o niezdrowych zmysłach.

Ponadto proszę o konkretne dowody na fakt hackerskiego ataku na moją skrzynkę mailową gdyż Pański wniosek o takim ataku może zostać odebrany, jako wysoce niebezpieczny społecznie choćby z uwagi na pełnione przeze mnie ważne funkcje związkowe.

Przeprosiny oraz oświadczenie należy zamieścić tak jak zresztą Pański artykuł na głównej stronie Pańskiego blogu w terminie trzech dni.

c.d.n. teraz macie tekst Mateusza!

Mateusz Gruźla

Ewa Gutek
O mnie Ewa Gutek

Jak napotykam na kołtun to go rozczesuję, a jak się nie da to go wycinam!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości