Nasza droga , salonowa Redakcja zamieściła kilka wypowiedzi ,polityków,ale też proroków mniejszych ,jak pana Żakowskiego i podobnych nazywa St.Michalkiewicz.
Ów prorok mniejszy podzielił się ze światem taką oto refleksją:,,Jacek Żakowski w „Polityce”: „Na sprawę Brunona K. można patrzeć jak na dramatyczny incydent, który może mieć miejsce zawsze. Bo nawet w najspokojniejszych czasach jakieś ryzyko istnieje. Ale można też widzieć w niej element procesu radykalizowania się ekstremalnych emocji i nurtów politycznych w kilku ostatnich latach. (…) W tyglu emocji i wartości, który wytworzył się w Polsce, drzemiące w części każdego społeczeństwa upiory hodują się lepiej i stają się groźniejsze.”
Jak wiemy Donald Tusk osobiście zapowiedział wyprowadzenie ludzi na ulice przeciw demokratycznie wybranej władzy,a było to ok. 3 miesiące po zaprzysiężeniu rządu premiera Marcinkiewicza.
Błekitny marsz defilował z plakatami,które sugerowały wykończenie Lecha Kaczyńskiego,demokratycznie wybranego prezydenta.
Co było potem ,ja pamietam,ake należę chyba do mniejszości.Potem był czas ,,szkła...,, i bezpardonowej nagonki, nie krytyki na rząd koalicji PIS/LPR/SO i prezydenta Kaczyńskiego osobiście.
Kiedy za rządów Jarosława Kaczyńskiego naruszono nietykalność cielesną rabina Schuldricha ,gazeta której nie jest wszystko jedno tytułowała (cytat z pamięci) ,,za rządu PIS jest przyzwolenie na bicie Żydów,,.Kiedy kilka lat potem dokonano pierwszego mordu politycznego na śp. Marku Rosiaku takich leadów już nie było, ale funcjonariuszki mediów słyszały ,,prawdziwych Polaków,, u Kaczyńskiego.
Ostatnimi misiącami redaktor zatrudniony w TVP za rządów PIS , a obecnie szefujący jednemu z tygodników skrajnie zradykalizował język,jerdnocześnie zarzucając innym judzenie.
W tym samym czasie premier Tusk mówi do ,,Cybów,, tego świata,że nie wyobraża sobie mieszkać z Jarosławem Kaczyńskim pod jednym dachem,kjtóremu na imię Polska.
Dziś Żakowski pisze o drzemiących upiorach i coraz bardziej radykalizującym się świecie,więc pamiętajmy skąd ten radykalizm się wziął.
Nie z radości Kaczyńskiego,ze zdobycia władzy,bo byłoby to zresztą nielogiczne,ale z frustracji chłopca z trójmiejskiego podwórka,któremu ktoś obiecał piłkę ,ale on jej w konsekwencji nie dostał i postanowił wyboksować ją sobie i to za wszelką cenę i nie przebierając w środkach.



Komentarze
Pokaż komentarze