autorytetopożeracz autorytetopożeracz
360
BLOG

Psychoterror a la Donald Tusk.

autorytetopożeracz autorytetopożeracz Polityka Obserwuj notkę 2

Ostatnia głośna , perfidna w swej konstrukcji , bo dotykająca mocno sfery uczuć wypowiedź polityka PO pana Halickiego wpisuje się w pewien ciąg kalumni , oszczerstw i insynuacji prowadzonych w ramach polityki miłości do tej pory,a może już wkrótce w ramach walki z ,, mową nienawiści,,.

Publicyści,jak Rafał Ziemkiewicz,czy bodajże Bronisłwa Wildstein używają na ten proceder określenia ,,kopanie w klatkę,, co ma wywołać równie ostrą,lub lepiej jeszcze ostrzejszą do prowokacyjnej wypowiedzi reakcję adresata,która z kolei dzięki przewadze medialnej obozu władzy zostanie nagłośniona i przez dyżurne autorytety moralne ( w osobach reżyserów,aktorów i ludzi z tytułami naukowymi ) napiętnowana .

Dzięki temu ,że przynajmniej jedną z telewizji prywatnych zakładał spes od propagandy w PRL-u jej pracownicy  w schludnym i nowoczesnym anturażu, otoczeni techniką sugerującą profesjonalizm,a więc i rzetelność wyrywają reakcje na prowokacyjne zaczepki z kontekstu preparując je tak,aby widz odniósł wrażenie,że jej autorzy już tak mają,innego języka komunikacji z opinią publiczną nie znają i w zasadzie są wcieleniem samego zła.Prowokator zostaje wyciszony,malbo usprawiedliwiany coraz to bardziej infantylnymi stwierdzeniami w rtodzaju: a bo przecież Kaczyński insynuuje Tuskowi udział w zamachu.

Te słowa jak mantra powtarzane są tak długo aż premier Kaczyński powie coś innego,co ,,zluzuje,, poprzedni pretekst i zastąpi go nowym.

Oczywiście jeśli żadne slowa Kaczyńskiego ,.nadające sie do wykorzystania nie padają , bo w danym momencie prezes PIS ,,nienawistnie milczy,, tworzy się fakty medialne,jak słowa Kolendy-Zalewskiej o ,,prawdziwych Polakach,, które nigdy nie padły.Inny as dziennikarstwa twórczego pani Olejnik słowa Kaczyńskiego o tym ,że gdyby PIS rządził film Pasikowskiego nie byłby dofinansowywany z pieniędzy instytucji opłacanych z podatków Polaków zamienia na stwierdzenie,że jakby rządził PIS to takie filmy by nie powstawały.

Niby drobiazg,ale z tej drugiej wersji daje się ,,wykrzesać,, o wiele więcej ,przy odpowiednim gościu zaproszonym do studia.

W ten sposób ukuta przez śp. pana Geremka teoria faktów medialnych znajduje realizację w rzeczywistości skutecznie ją deformując.

Wracając jednak do posła Halickiego to w odróżnieniu od wielu Polaków,ktorzy mają dobrą pamięć ,ale krótką ja pamiętam jeszcze jego zachowanie w mediach,które było skrajnie odmienne od tego,co prezentuje on sobą obecnie i ponieważ tak popularne są teorie co do wpływu sytuacji rodzinnej na charakter Jarosława Kaczyńskiego pokuszę się o stwierdzenie ,że w którymś momencie premierowi Tuskowi do prowokowania drugiej strony nie wystarczał już nieco zurzyty poseł Niesiołowski i być może rzekł do Halickiego: jak chcesz chłopcze zajść wyżej to musisz się wykazać,a wykazać w rozumieniu Tuska to zapewne nie służyć dobru publicznemu,ale upodlić się, szczując na przeciwników politycznych.

Skąd takie moje przypuszczenie o destrukcyjnym wpływie Tuska na swe otoczenie,nie mówiąc już o państwie?

Podobnie jak nominat do ,,Hieny Roku,, SDP , pracujący obecnie dla pisma ,redagowanego  przez człowieka,który nie mogący dorównać intelektowi Kaczyńskiemu postanowił go zniszczyć, użył insynuacji odnośnie tegoż polityka opierając sie na zeznaniach anonimowych świadków, podobnie ja usłyszałem ostatnio opinię na temat premiera wypowiedzianą przez kogoś,kto  w latach 80-ych poznał  Tuska przy malowaniu gdańskich dźwigów portowych i przed znajomością z nim ,a także traktowaniem poważnie jego słów przestrzegał.

Padły jeszcze inne określenia charakteru premiera,których przytaczać nie zamierzam, które jednak pozwalają przyjąć pogląd,że Tusk jest człowiekiem bez skrupułów,dość wątpliwej kultury,ogłady ,chorobliwie zazdrosny i nie znoszący konkurencji ,a obrawszy jakiś cel dążyć do niego będzie po trupach.

Jeśli przyjmiemy,że część z tych cech faktycznie odzwierciedla charakter premiera to wszystko co padło z jego ust i jego podwładnych pod adresem JK jawi się jako projekcja własnych cech na przeciwnika ,którego zamierza się zniszczyć.Jest to znany zabieg socjotechniczny i nie piszę tu żadnych rewelacji.

Jak wiemy drugiej stronie jest zawsze trudniej udowodnić ,że nie jest wielbłądem ,a przy wręcz dominacji medialnej atakującego przekonanie opinii publicznej ,że jest się kimś innym jest prawie niemożliwe.

Tak utrwalił się stereotyp Kaczyńskiego,jako tego,który chce podpalić Polskę. Abstrahuję przy tym od szeregu wypowiedzi JK,krtóre nie były trafne i nie były następstwenm prowokacji,ale to zdarza się też ,,nowoczesnemu,, Tuskowi z tą tylko różnicą,że jego wpadki są pomijane , lub bagatelizowane ,jak i te Komorowskiego.

Dziś wydaje się być bezsporne kto jest za wojnę polsko-polską (mam do tego określenia dystans,bo jest na wyrost i ma sugerować jakiś niemalże kataklizm ) odpowiedzialny.

Już trzy misiące po zaprzysiężeniu rządu Marcinkiewicza Tusk , rozczarowany demokracją ,zachowujący się tak,jakby mu ktoś urząd Prezydenta w 2005 roku obiecał sugeruje,że jest gotowy wyprowadzić ludzi na ulice ,żeby obalić ekipę,z której wyborem się nie zgadza.Dodajmy ,że Kaczyński proponował mu,jako przegranemu niemal połowę tek,ale Tusk zerwał rozmowy koalicyjne.

Kilka miesięcy później wyprowadza na ulice ,,błękitny marsz,, z pochodniami i hasłami na transparentach sugerującymi konieczność dorżnięcia prezydenta,wybranego w demokratycznych wyborach.Potem nastąpiła destrukcja w parlamencie i w mediach,choć jak wynikało z umarzanych śledztw prokuratorskich w Polsce nie miały miejsce rzeczy poza demokratyczne ramy wykraczające.

Powstanie natomiast koalicji różnych podmiotów ,które podczas wyborów 2007 lansowały hasła ,,zabierz babci dowód,, i w ciszy wyborczej na plakatach lansowane hasło ,, idź na wybory,zmień kraj,, już raczej te ramy przekraczało.Wszystko, co z udziałem Donalda Tuska zdarzyło się po roku 2007 zasługuje na osobne omówienie z tragicznym dla kultury politycznej , prawdy i zasad postępowania w rzyciu publicznym skutkiem.

Reasumując mam wrażenie,że matrix ,albo równoległa rzeczywistość , opisywana przez dziennikarzy i publicystów z prawdziwego zdarzenia ( piszę tak ,bo proszę porównać teksty Wildsteina i Maziarskiego i odpowiedzieć sobie na pytanie kto jest kim ) jest faktem i że mamy do czynienia z odwróceniem pojęć i kryzysem wartości.

Z ofiary robi się spracę,aby odebrawszy jej podstawy godnościowe można było ją stygmatyzować i sugerować bycie złem wcielonym,jak u redaktora z Zielonej Góry przymiotnik ,,pisowski,, ma pełnić funkcję inwektywy,ale żeby to zadziałało potrzebna jest ta gigantyczna praca Niesiołowskich ,Halickich , Kuczyńskich Króli i innych zaprzęganych do tego rydwanu nienawiści.

Jaki będzie tego finał nie wiemy,jeśli kryzys w Polsce i nasza walka polityczna nałoży się na kryzys w UE to może oznaczać konflikt ,gdzie nie będzie zwycięzców i żeby do takiego scenariusza nie doszło partia Donalda Tuska majstruje nad ,,mową nienawiści,, i retoryką przygotowuje grunt pod oststeczne rozwiązanie kwestii pisowskiej,bo pomyłka z roku 2005 nie może się powtórzyć.

Na to nie ma zgody establishmentu okrągłostołowego,ani pseudo elit odzidziczonych po PRL-u.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka