1 obserwujący
18 notek
10k odsłon
675 odsłon

Przewagi kremlowskich czekistów

Wykop Skomentuj15

Zawsze strzelaliśmy do Niemców.

Z patyka. W naszych dziecięcych, podwórkowych wojnach.

Odkąd pamiętam zawsze wrogiem numer jeden byli Niemcy. W telewizji straszyły ich czarne krzyże, błyskawice i trupie główki noszone na czapkach. Przerażały kolczaste druty, strażnicze wieże i stukot bydlęcych wagonów wiozących tysiące do Oświęcimia i Majdanka. Przeciwko Niemcom kombinował Hans Kloss, do Niemców strzelał „Rudy 102”, przed Niemcem dzieci ratował Korczak, chłopcy z Powstania rzucali na niemieckie czołgi butelki z benzyną. W szkolnej czytance „Westerplatte” było jednym z bardziej poruszających tekstów.

Jednym słowem propaganda PRL wykonywała swą robotę na wszystkich możliwych frontach. Niechęć do Niemców utkwiła we mnie tak głęboko, że nawet jako dorosły człowiek nigdy nie zapragnąłem do Niemiec pojechać, nigdy nie chciałem uczyć się niemieckiego, a niemieckich autorów odkrywam dopiero teraz.

Inaczej, jakże inaczej było z Rosjanami.

Ten sztandar zatknięty na ruinach Reichstagu, te czerwone gwiazdy na skrzydłach klejonych szturmowików, te wieczorne seanse rosyjskiego kina o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, ten „Misza co w okopach padł”. Do dziś mam podręcznik do historii gdzie stoi jak byk, że Armia Czerwona wkroczyła na tereny wschodniej polski aby ochronić ludność przed faszystami.

Wiemy dobrze, że gdy Imperium zdechło wyroiło się nagle w TVP od nowych treści. Zaistniały nagle w świadomości takich jak ja dzieciaków nowe słowa, kompletnie nieznane wcześniej pojęcia.

Katyń. Pakt Ribentrop – Mołotow. Łagry. Czwarty rozbiór. Jałta. Proces Szesnastu.

Zastanawiam się czasem jak by wyglądała moja wiedza o Sowietach bez tego przełomu jaki się wtedy dokonał. Skąd i czy w ogóle usłyszałbym o Katyniu, siedemnastym września, albo operacji polskiej.

Nie wnikając w alternatywne rozważania, pamiętam ulgę i radość gdy wreszcie przyjęli nas do NATO. Bo chociaż na Kremlu przewracał się wtedy dobrodusznie uśmiechnięty Jelcyn to nadal przerażał ogrom i bliskość rosyjskiego kolosa.

Dziś, Anno Domini 2019, to Rosja w sercach i umysłach zajmuje miejsce arcyłotra czyhającego na

naszą niepodległość i suwerenność. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że żarty się skończyły. Owszem, Imperium zapadło się w sobie, skurczyło, pogrążyło w zapaści i degrengoladzie, ale wraz z wejściem do gry Putina rozpoczęła się rekonkwista.

Czy ktoś pamięta jeszcze Dagestan?

Jasne, że dla nas i dla Zachodu była to beznadziejna wojna gdzieś na zadupiu świata. Ale potem była Czeczenia. A potem była Gruzja. I co? Czy gdzieś rozdzwoniły się alarmowe dzwonki? Zmieniła się doktryna obronna? Oczywiście, że nie. Trwaliśmy w błogiej konsumpcji i marazmie ciesząc się jak dzieci, że wreszcie możemy podróżować jedynie z dowodem osobistym. NATO zapewniało nam obronę, chwalili nas w Brukseli, przyznali nam Euro 2012...

Dopiero gdy padł Krym, dopiero gdy zaczęła się irredenta na wschodzie Ukrainy, dopiero wtedy lament, panika i nerwowe konferencje. No i wojna. Wojna w TV, wojna na Youtube, wojna w dyskusjach, wojna na okładkach tygodników.

Dopiero wtedy zaistniały w przestrzeni publicznej - „wschodnia flanka” i „przesmyk suwalski”. Dopiero wtedy analizy, pytania i porównania. Co my tam mamy właściwe w tej naszej armii? Jakie są REALNE plany operacyjne NATO? Jak obronić Rygę? Jak nie utracić Warszawy?

Za późno, za mało, za wolno.

Tak na moje zgredowskie, amatorskie oko.

Kremlowscy czekiści są już o parę długości przed nami, grają swoją wielką grę i dużo wody upłynie i dużo kasy musi zostać wydane żeby udało nam się nadgonić stracony dystans. Rosja mimo swego zacofania ma kilka kluczowych przewag.

Punkt pierwszy - Elity Imperium.

W jednej z książek o arkanach turniejowego pokera Dan Harrington pisze, że dobry pokerzysta to taki który potrafi zgarnąć pulę ze słabszymi kartami. Ponieważ słabe, śmieciowe wręcz karty będą trafiały się częściej niż te najlepsze ten kto posiądzie tę umiejętność w dłuższej perspektywie zwycięży.

Co by nie myśleć o kremlowskich czekistach swoimi blotkami rozgrywają całkiem nieźle. Ekonomicznie wiszą na surowcach, innowacje słabizna, demografia dramat, geografia masakra.

A mimo to rezerwy złota rosną, armia się modernizuje, Krym „wraca do macierzy”, przyczółek na Bliskim Wschodzie zdobyty, eksport „bezpieczeństwa” do Afryki na krzywej wznoszącej, Nord Stream 2 klepnięty. No i te rzesze biznesmenów w Europie spragnione biznesów, no i te gromady pożytecznych idiotów, te organizacje ekologów, ta cała agentura wpływu.

Punt drugi - Balast demokracji

Oczywiście balast dla Zachodu. Od lat słyszę, że Rosja się wali, że się rozleci, rozpadnie i zbankrutuje, że sankcje, że ekonomia, że nie ma zmiłuj, że musi paść.

Ale nie pada. Bo to Rosja.

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka