Szabat. Bez Niego, bo umarł wczoraj. Innych uzdrawiał, wskrzeszał umarłych, pocieszał i napominał, ale siebie samego nie uchronił. Dlaczego? "Moje królestwo nie jest z tego świata" mówił. Cisza, nie ma Go, odszedł. Gdy był z nami przyjęliśmy to za coś oczywistego, a teraz Go nie ma. Umarł. Wśród jedenastu panuje zwątpienie i strach, uczniowie rozpierzchli się jak stado owiec. Tak często porównywał nas do owiec, że dopiero teraz to do nas dochodzi ... to jacy jesteśmy. Cisza i ból, samotność... Szabat tak straszny i pusty bez Niego. Co dalej, skąd czerpać nadzieję? Judasz, ten polityk, który wszystko przewidział "z góry", zawsze wiedział co mądre, a co nie... Nie prostak tak jak my. Judasz zdradził. Piotr ukochany uczeń Pana, trzykrotnie zaparł się Go. Inni ukryli się ze strachu przed kapłanami, przed pospólstwem, przed całym światem. Każdy z nas dobrze wie jaką władzę mają kapłani i do czego są zdolni. Boimy się.
A On to wszystko wiedział, wiedział jacy jesteśmy naprawdę. Kochał nas, ale za co? Jak można kochać takich tchórzy, trzymających się z dala za plecami kobiet. Co czynić dalej? Skąd szukać pomocy? Cisza i wstyd, gorzki palący wstyd. Ogarnia mnie już czarma rozpacz.... Otchłań, przerażająca jest ta cisza, bez żadnej nadziei. Szabat trwa.


Komentarze
Pokaż komentarze