Prawe, polskie i niezależne media, zwane również niepodległościowymi, oraz patriotycznymi, przez długie miesiące wałkowały temat prześladowań koboli w naszym zniewolonym kraju. Szczególnie aktywna była zawsze Gazeta Polska, posiadająca w temacie kibolstwa najwyższej klasy fachowców (np. pan Lisiewicz).
Dowiadywaliśmy się więc jak to kibole nie lubią Tuska i jak są za to prześladowani. Z pierwszej ręki docierały do nas relacje więźnia sumienia Starucha. Były również oskarżenia o prowokacje władzy, które zakończyły się demolką stadionu w Bydgoszczy. Ba, o kibolach kręciło się nawet filmy kolportowane z gazetą. Jednym słowem kibol zuch, duch w narodzie nie ginie.
Najwidoczniej jednak są i tacy kibole, o których narodowa prasa patriotyczna woli nie wspominać. Do nich zaliczają się najpewniej ci, którzy zdemolowali w zeszły weekend dworzec kolejowy w Katowicach i zaatakowali policję. Redaktorzy stwierdzili również, że nie warto wspominać o "rozwałce" pociągu zorganizowanej w tym samym czasie przez kiboli Śląska. Choć sprawa była głośna medialnie (co prawda w mediach zdradzieckich, ale jednak), to trudno szukać jakiejkolwiek wzmianki o tym na praworządnych portalach internetowych. Nie ma choćby małego słówka, iż ta cała demolka to najpewniej tuskowa prowokacja, a młodzież się po prostu broniła. To już coś.
Brak wzmianki o bandyckich wybrykach kiboli jest zastanawiający o tyle, że jak pamiętam kilka miesięcy temu jedno z czołowych miejsc w serwisie informacyjnym niezalezna.pl zajmował porażający news o piłkarzu, synu działacza PO, który otrzymał czerwoną kartkę podczas meczu piłkarskiego II ligi.
Swoją drogą o co tu się czepiać? Społecznie informacja o agresywnych skłonnościach wyniesionych z peowskiej rodziny jest o wiele bardziej pożyteczna, od bezsensownego zawracania głowy publicznymi demolkami. Kiboli nie warto wkurzać, wszak to nasi.
A więc o kibolach mówimy tylko w jednym kontekście. Inaczej milczymy. Odpowiedzialnie. Niezależnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)