Od razu zastrzegę, że nie jestem historykiem. To czym chcę się podzielić w tym tekście należy traktować tylko jako osobiste spostrzeżenie kogoś, kto natrafił na coś - w swoim mniemaniu - ciekawego. Z zakurzonej półki, na której numery "Myśli Marksistowskiej" czekają na lepsze czasy, wydobyłem zeszyt pierwszy z osiemdziesiątego szóstego roku. Pierwszym (można odnieść wrażenie, że programowym) tekstem jest twór autorstwa Wojciecha Jaruzelskiego pt. "Dalekosiężna koncepcja budowy socjalizmu w Polsce"*. Znajdujemy w nim ciekawe deklaracje autora z punktu widzenia późniejszej dyskusji o decyzji wprowadzającej Stan Wojenny. Pozwoliłem sobie wyróżnić co ciekawsze fragmenty"
Od poprzedniej I Konferencji Ideologiczno-Teoretycznej dzieli nas okres obfity w wydarzenia, brzemienny wielkimi przemianami. To niezwykły, bardzo ważny rozdział w biografii naszej partii i wszystkich, którzy służą jej ideom. Działamy dziś już w jakościowo innej sytuacji. Socjalizm - podstawa suwerennego, bezpiecznego bytu oraz rozwoju naszej ojczyzny - został obroniony. Idziemy drogą socjalistycznej odnowy. Przybywa sił. Pogłębia się normalizacja.
Lecz kilka zdań dalej Jaruzelski zastrzega, że..
Zadań jak wszyscy wiemy, nie ubywa. Mamy do pokonania niemało opóźnień i jakże wiele słabości. Piętrzą się problemy , których rozwiązywanie zostało dopiero zapoczątkowane. Musimy nieustannie zmagać się z trudnościami, choć w większości już innego niż wczoraj rodzaju. Na samouspokojenie nie ma więc miejsca. Powrotu do autoreklamy być nie może.
Pomijam tak oczywiste rzeczy, jak dziwna mieszanina optymizmu, strachu i nowomowy, a także zdumiewająco dobre samopoczucie autora. Tekst sprawia wrażenie, jakby na wskutek stanu wojennego żaden z obywateli nie ucierpiał. Ciekawe wydaje się raczej to, że w osiemdziesiątym szóstym roku Jaruzelski mówi wprost: "Socjalizm (...) został obroniony". Najwyraźniej ma na myśli stan wojenny. W jego wypowiedzi to nie Polska, państwo jest na pierwszym miejscu, ale właśnie socjalizm. Cóż z tego - mógłby ktoś rzec - przecież to oczywiste, że dla kogoś takiego jak Jaruzelski socjalizm i Polska są terminami, które można stosować zamiennie. Nawet przy uwzględnieniu takiego zastrzeżenia jest jasne, że postawa Jaruzelskiego nie była postawą trwania przy państwie, ale trwania przy ideologii. Nawet (zwłaszcza) wtedy, gdy ta druga była już doszczętnie skompromitowana. Co więcej, doktryna socjalistyczna poradziłaby sobie, nawet gdyby PRL przestała istnieć - stąd widać, że Jaruzelskiemu chodziło o nic innego jak utrzymanie w Polsce obłąkańczej ideologii. Był więc gotów na to, żeby maksymalnie osłabić własne państwo, niemal je wyniszczyć - sprowadzając do stanu społecznej wegetacji. Wszystko dla jednego celu: utrzymania socjalizmu, który gwarantował z kolei utrzymanie się przy władzy. Stąd, sądzę, że hagiografowie Jaruzelskiego (zwłaszcza Ci z opozycji demokratycznej) powinni z apologią jego osby dać sobie spokój. W historii tego upadku naprawdę nie ma niczego wzniosłego.
*Źródło:
W. Jaruzelski, Dalekosiężna koncepcja budowy socjalizmu w Polsce (fragmenty przemówienia wygloszonego na II Ogólnopolskiej Partyjnej Konferencji Ideologiczno-Teoretycznej), Myśl marksistowska nr 1, Akademia Nauk Społecznych PZPR, Warszawa 1986, s. 5 - 12.
290
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze