Filokles Filokles
367
BLOG

Wielki milczący.

Filokles Filokles Polityka Obserwuj notkę 2

 

W swoim piątkowym przemówieniu w Sejmie, Premier RP Donald Tusk - abstrahując od całego przebiegu dyskusji - jednak przyznał, że postępowanie władz rosyjskich ws. śledztwa smoleńskiego - delikatnie mówiąc - nie spełnia naszych oczekiwań. Jest to - moim zdaniem - kontynuacja linii wytyczonej przez ministra Sikorskiego, który w "expose" dotyczącym kształtu polskiej polityki zagranicznej, stwierdził, że Polska usilnie naciska na Rosję w sprawie zwrotu wraku TU-154M.



Projekt uchwały sejmowej zgłoszony przez PiS, która miała wezwać rząd do starań o natychmiastowe zwrócenie wraku, została przez Premiera ostro skrytykowana. W następujący sposób:

W historii Polski tego typu działania przeszły do historii zdrady narodowej, tylko ludzie opętani nienawiścią do własnego państwa, pogardą do swoich oponentów, pozbawieni naturalnego szacunku do ojczyzny, w której żyją tu i teraz, dzisiaj, są gotowi wnosić projekt uchwały, adres do władz Federacji Rosyjskiej, adres do Dumy, adres do cara, po to, by stwierdzić, że państwo polskie źle działa.

 

Te słowa nie pozostały w sejmie bez echa, gdzie polemizował z nimi szef PiS, Jarosław Kaczyński.

 

Niniejszym tekstem chciałbym argumentować przeciwko tezie postawionej przez Premiera (a także rzecz jasna tych, którzy ją przyjmują).

Teza:
Klub PiS składając projekt uchwały, o której mowa, zachował się nielojalnie wobec własnego państwa, gdyż jej ewentualne przegłosowanie przez Sejm RP byłoby działaniem skutkującym uzyskaniem jakichś korzyści przez Federację Rosyjską (kosztem żywotnych interesów Rzeczypospolitej Polskiej).


Mam nadzieję, że zwolennicy tego stanowiska zgodzą się, że teza ta jest sformułowana w neutralny, lecz oddający zasadniczo ich intencje sposób. Przynajmniej ja w taki sposób rozumiem ów zarzut. Teraz dwa argumenty.

 

(1) Nie bardzo rozumiem jak można sensownie twierdzić, że tekst uchwały PiS jest „wiernopoddańczym aktem”, „zdradą narodową” czy czymkolwiek w tym rodzaju. Krytykom tej uchwały umyka bowiem fakt, że w jej świetle Rosja jest usytuowana w jednoznacznie negatywnym kontekście. Wielce oryginalny byłby to zatem akt wiernopoddaństwa, który wyraża się o potencjalnym poddaństwo-biorcy w zdecydowanie negatywny sposób. Zatem twierdzenie, że PiS chciał się przypodobać Rosji jest kompletnie niespójne, jeśli weźmie się pod uwagę tekst uchwały.

(2) Otóż, tu ujawnia się jeszcze jedna istotna kwestia. Jeżeli dla krytyków uchwały PiS, samo zgłoszenie pewnego projektu pod dyskusję (i głosowanie) ma świadczyć o zdradzie narodowej, to dochodzimy do interesującej konsekwencji. Otóż wtedy mamy do czynienia z taką sytuacją, że
parlamentarna kontrola nad kształtem polskiej polityki zagranicznej okazuje się iluzoryczna. W takiej sytuacji jakakolwiek polemika z tezami propagowanymi przez rząd może być określona, jako zdrada właśnie. Takie postawienie sprawy jednak nie ma wiele wspólnego z demokracją parlamentarną. Standardem takiego sposobu organizacji funkcjonowania państwa jest to, że wybrani przez suwerena (naród) jego przedstawiciele kontrolują – nieraz w bardzo ostry sposób - (wybrany w ten sam sposób) Rząd. Z tego też powodu teza postawiona przez Pana Posła Żelichowskiego („rząd wyznacza kierunki dyplomacji”) wymaga uzupełnienia: Tak, ale pod kontrolą parlamentu. Gdyby tak nie było, nie istniałby żaden powód, dla którego minister spraw zagranicznych miałby wygłaszać przemówienie programowe w tym zakresie.


Polski rząd już po wielokroć zapowiadał, że wrak lada moment wróci do Polski. Przypominam zapowiedzi o tym, że wrak prawdopodobnie wróci do kraju do czasu – najpierw pierwszej, potem drugiej rocznicy katastrofy. Dlatego krytycy uchwały nie mają racji, kiedy mówią, że PiS wkłada tu jakiś kij w szprychy dyplomatycznego, świetnie rozpędzonego roweru. Zmiana zapowiedzi i brak kategorycznego postawienia sprawy pokazuje, że rząd wyraźnie potrzebuje w tej kwestii mobilizacji. Miał czas, żeby się wykazać. Dlatego też nie może mieć teraz pretensji o to, że opozycja wytyka mu zaniechania. Zresztą premier, jeśli nie chciał sam stawiać sprawy przed Rosjanami na ostrzu noża, mógłby wtedy powiedzieć: „Jest uchwała parlamentu, nie mogę się uchylać...” lub coś w podobnym tonie. Prawda jest jednak taka, że Państwo Polskie nie zachowuje się w tej kwestii jak duży, poważny kraj w Europie Środkowo-Wschodniej. Polska po prostu milczy.
Najgorsze jest jednak to, że w stosunku do tego jak dużym państwem jesteśmy, brak aktywności w tym kierunku jest jeszcze bardziej widoczny, a w konsekwencji po prostu żałosny. Raczej w tym upatrywałbym polityki niedbającej o interesy Polski. Jeśli nic się nie zmieni, to Rosjanie oddadzą nam samolot nie szybciej niż za dziesięć lat, albo wtedy, kiedy będą potrzebowali teatralnie zademonstrować swoją dobrą wolę i chęć współpracy, przy jednoczesnym zakręceniu kurka z gazem.

Filokles
O mnie Filokles

Żyję sobie w rdzeniu reaktora. Nowy tekst (rzadko błyskotliwy w treści, ale czasem o bardzo fajnym tytule:-) pojawia się zawsze w jakimś dniu tygodnia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka