Na antenie TVN-u 24 został wyemitowany wywiad red. K. Durczoka z Prezydentem RP Bronisławem Komorowskim. Głowa państwa odniosła się do wielu kwestii, mnie zaciekawiły opinie Prezydenta wygłoszone w kontekście drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Oto one:
(1) Odnosząc się do ustaleń panów Nowaczyka, Biniendy et consortes, stanowiących kontr-hipotezy wobec raportu Millera, B. Komorowski stwierdził:
Bardzo łatwo jest je [ustalenia raportu Millera - FLKS]zakwestionować, ale warto pamiętać o tym, że kwestionuje się w ten sposób opinie uprawnionych do tego organów władzy państwa polskiego. A więc kwestionuje się - w obliczu naszej niezgody na wiele sformułowań zawartych w materiałach rosyjskich komisji pani Anodiny -werdykt państwa polskiego
(AD.1)
Cóż, tak to już jest, że ludzie działający w ramach oficjalnych struktur państwa zawsze mogą się pomylić, lub coś przeoczyć. Jako, że raport Millera nie był dokumentem tajnym, może (i powinien) podlegać krytycznej dyskusji i analizie. Sprawa jest po prostu zbyt poważna, żeby zignorować pojawiające się wątpliwości. Już pomijam fakt, że tą wypowiedzią Prezydent sugeruje, że wymienieni Panowie działają wbrew interesowi Rzeczypospolitej. Skoro - zdaje się rozumować B. Komorowski - raport Millera był w iluś punktach niekompatybilny z raportem MAK, to ustaleń polskiej komisji nie można już krytykować. Nic bardziej mylnego. Jeżeli przyjmujemy, że chodzi o to, aby dowiedzieć się jak naprawdę wyglądała katastrofa, to trzeba podejść do raportu Millera z racjonalno-krytycznym nastawieniem. Zresztą, jeśli Prezydent stwierdza, że bardzo łatwo jest go krytykować, to niejako sam potwierdza słabość tegoż raportu.
(2) Dalej w omówieniu wywiadu czytamy:
W jego opinii[Prezydenta - FLKS ]trzeba mieć świadomość, że każda sprawa może być zakwestionowana i zawsze znajdzie się jakiś egzotyczny naukowiec z Nowej Zelandii czy Nowej Gwinei(eksperci PiS, którzy wypowiadają się ws. katastrofy są z USA - red.), ale ustalenia komisji Millera to twardy efekt pracy polskich ekspertów. - Chcielibyśmy, ja również bym chciał, aby jak najszybciej zakończyła prace, niezależna od polityków, polska prokuratura, która niestety odkłada już kolejny raz finał swoich prac - powiedział Komorowski. I dodał: - Szkoda, byłoby dużo lepiej, gdyby można się było powołać na jednoznaczne ustalenia polskiej prokuratury. Przyznał, że niepokoi go, że śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej nie zostało jeszcze zakończone.
(AD.2)
Zacznę od drugiej kwestii. Według mnie dziwna jest wypowiedź Prezydenta, w której stwierdza, że śledztwo trwa za długo, i że go to niepokoi - jednocześnie stwierdzając, że polska prokuratura jest niezależna od polityków. Dla mnie, brzmi to po prostu, jak zawoalowana sugestia tego, czego Prezydent od prokuratury oczekuje. Dość jednak powiedzieć, że Prezydent zwierzchnikiem prokuratury nie jest i nie ma prawa wydawać takich dyspozycji. Dlatego też, lepiej się zdecydować na grę sugestiami, które zamieszkują szarą strefę i trudno tutaj coś jednoznacznie udowodnić. Faktem jest jednak to, że jeśli Prezydent w oficjalnym wywiadzie wygłasza jakieś swoje pragnienie, co do przebiegu spraw państwa - to z pewnością urzędnicy państwowi mają potem to w tyle głowy. Moim zdaniem, jeśli prokuratura prowadzi śledztwo, to powinno się jej dać czas, a przynajmniej nie popędzać, w tak ostentacyjny sposób, bo wywołuje to złe wrażenie i szkodzi autorytetowi Prezydenta.
Co do sprawy, kontr-ustaleń, to jest dla mnie jasne, że nie wystarczy odwołać się do tego, gdzie aktualnie każdy z tych Panów mieszka. Jeżeli jesteśmy na poziomie teoretycznym (a z takim mamy do czynienia przy tego typu ekspertyzach) i pojawiają się pewne hipotezy oparte o wyliczenia i interpretacje danych z urządzeń samolotu, to tylko sfalsyfikowanie tychże hipotez można uznać jako zakończenie sprawy. Prezydent mówi również, że nie da się polemizować ze wszystkim. Zgoda. Problem polega tylko na tym, że do tej pory pojawiła się tylko jedna (tzn. spoza prokuratury), udokumentowana i podparta teoretycznie kontr-hipoteza co do przyczyn katastrofy. Więc jeśli te 20 proc. społeczeństwa uznające możliwość zamachu rzeczywiście boli rządzących, to trzeba przynajmniej spróbować pokazać, że jest to przekonanie nieuzasadnione. Bez podnoszenia argumentu, że i tak niczego to nie zmieni, bo ludzie będą wiedzieć swoje. Z punktu widzenia historii jednak państwo, które się zmierzy z tą hipotezą (i ją obali bądź potwierdzi) będzie wyglądać poważniej.
901
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)