Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską, odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot.: lot w AZ/UT
116 obserwujących
86 notek
900k odsłon
  20684   0

19. Scjentologiczna fizyka 'zamachu' smoleńskiego

Która katastrofa? 
Przy upadku w las z małą predkością (CASA,2008) samolot rozpadł się na małe kawałki, bez potrzeby wielu bomb.
Która katastrofa? Przy upadku w las z małą predkością (CASA,2008) samolot rozpadł się na małe kawałki, bez potrzeby wielu bomb.

"Nikt ze światłych ludzi, majacy dla siebie choć trochę szacunku, nie będzie wychodził z jakimiś sensacyjnymi wnioskami (zamach), nawet jeśli coś się nie zgadza." (dr G. Szuladzinski)

 

 ZESPÓŁ  OGŁASZA  ZAMACH

Zespoł sejmowy Macierewicza oglosił w Brukseli ZAMACH na Lecha Kaczynskiego i inne towarzyszace mu osoby. Nie, nic nie przekreciłem. Mówienie o "wybuchach" to tylko parawanik. Scjentologisci (nowy termin, by nie zadzierać ze scjentologami) mówią już jasno o zamachu. Wybuch(y) = zamach, ponieważ ktoś musiałby w przypadku wybuchu spowodowanego awaria samolotu sfingować i złamanie słynnej brzozy i strzyżenie kilkudziesięciu innych drzew po drodze tupolewa. Zresztą J.  Kaczynski i A. Macierewicz wzmiankują o "wpływie osób trzecich" jako niemal pewniku już od bardzo dawna, więc dla osób nieco obeznajmionych z ich wypowiedziami ogłoszenie zamachu nie było zaskoczeniem. Po prostu użyto mniej bawełny do owijania i puszczono trochę więcej wodzy fantazji na temat wybuchow, niż zwykle.

W rzeczywistości, argumentacja za wybuchami i zamachem jest niesłychanie słaba. Brak jest jakichkolwiek twardych dowodów: zeznań świadków, śladow materiału wybuchowego i tak dalej. Wybuchy, mowiąc prosto, wydedukowano, czyli wymyślono. Zespół najprawdopodobniej źle zinterpreowal zapis czujnikow przyspieszeń liniowych (pionowego i poziomego) umieszczonych w centropłacie statku -- to nie były żadne 'wybuchy' tylko najprawdopodobniej silne drgania konstrukcji w czasie i tuż po uderzeniach w drzewa, próbkowane zresztą dość rzadko (więc zapis jest zniekształcony przez aliasing). Gdyby próbkowanie było częstsze, być może potrzeba było by 4 lub 8 bomb zamiast 2. Mowiłem o tym kiedyś, a znacznie więcej i dobitniej mówił to w salonie24  Rexturbo. [Po opublikowaniu tego rozdzialu, dyskutowna byla w komentarzach ponizej i na watku forum KwS GW inna koncepcja, tego ze drugi "wybuch" nie byl wybuchem -- zdarzyl sie akurat w miejscu zwarcia skrzydlem linii energetycznej 777 m od progu pasa. Dziekuje za pomysly i wklad pracy Rado, Absurdello i Jerzykowi07.]

 

  AERODYNAMIKA -- NADAL  PIĘTA  ACHILLESOWA  ZESPOŁU

Zespół Macierewicza borykał się od ponad roku z jednym naczelnym problemem: jak udowodnić podaną już w 2010 r. tezę przewodniczacego PiS J. Kaczyńskiego, partii ktora założyła i nadal stanowi praktycznie całość zespołu, czy też de facto monopartyjnego klubu poselskiego. Mowa oczywiście o tupolewie #101 jako kosiarce do drzew. Urzadzenie to powinno było zachować się wg prezesa Kaczyńskiego inaczej, niż się zachowało. Pomijajac (jakże niesłusznie!) zasadnicze pytanie dlaczego PLF 101 znalazł się ponad kilometr od pasa na karygodnie niskiej wysokości nad pasem, a właściwie --o zgrozo-- pod progiem pasa 26 lotniska Siewiernyj, prezes w licznych wypowiedziach poddał w wątpliwość oficjalną wersję wydarzeń, które nastapiły zaraz potem. Samolot miał wg prezesa odlecieć ścinając te brzozy-smiałków, które odważyły się stanąć nieruchomo na drodze tupolewa. Tupolewa kierowanego przez doborowych pilotow polskich, wspomaganych z lotniska radami i komunikatami meteo przez kolegów-pilotów, którym udało się tam dosłownie "w ostatniej chwili" nieprzepisowo wylądować i dowieźć bezwypadkowo nieświadomych olbrzymiego niebezpieczeństwa pasażerów (to mówię oczywiście najzupełniej bez ironii). 

Do zespołu dołączyła niewielka liczba 'ekspertów' od katastrof lotniczych. Sa to, zgodnie z obrana przez pana Macierewicza taktyka, ludzie z zagranicy. Mają kilku pomocnikow w Polsce, ale ci są tylko pseudonimami w salonie 24, wiec trudno w ogole dyskutowac o ich wiedzy, tym bardziej ze dyskusja ta mogalby byc krotka. Ich motywacja jest odkrycie Prawdy, ktorej pozbawili nas wszyscy nie należący do zespolu badacze wypadku. Prawdy, ukrywanej przez komisje panstwowe badania wypadkow lotniczych Polski i Rosji, prokuratury oraz rzady tych krajow. O bardzo silnej motywacji politycznej i osobistej zespolu mozna długo opowiadac, ale po co? Lepiej poczytać wywiad, gdzie to doskonale widać.

Ostatnio do zespołu dołaczył jeszcze jeden, obok prof. inz. Biniendy i dr. Nowaczyka ekspert: dr inz. Szuladzinski. Nie zajmuje się pracą badawczą jak Binienda, ale robi projekty i ekspertyzy na zamówienie, w ramach swej prywatnej firmy w Sydney. To człowiek, ktory jak sie okazalo ostatnio, potrafi robic rzeczy nieslychane, dorownujace temu, co widywalem kiedys na pokazach magii. Potrafi wydac zdecydowane opinie i kategoryczne osady na podstawie zdjec z gazet, "danych" uzyskanych z zespolu sejmowego i opinii tego zespolu, nie czytajac raportow komisji zlożonych z doświadczonych badaczy katastrof, samemu zaś nie wiedząc wiele o aerodynamice. Ale trzeba przyznać, że mimo iż opuścił Polske kilkadziesiąt lat wcześniej niż inni eksperci zespołu, potrafi on wymówić prawidłowo słowo aerodynamika, które jednemu z ekspertow sprawia kłopot . 

Lubię to! Skomentuj662 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka