Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
88 notek
914k odsłon
  15857   0

27. Dwa wybuchy zespołu Macierewicza

Urwane skrzydło poleciało 100 m do przodu. Zespół pod przew. A. Macierewicza (PiS) zaprzecza: 40 m do tyłu, bo były wybuchy!
Urwane skrzydło poleciało 100 m do przodu. Zespół pod przew. A. Macierewicza (PiS) zaprzecza: 40 m do tyłu, bo były wybuchy!

STAŁY PUNKT PROGRAMU

...w wystąpieniach publicznych ekspertów zespołu Macierewicza to od dłuższego czasu hipoteza dwóch wybuchów. Występowałem i będę występował publicznie przeciwko tej hipotezie, ponieważ jest klasycznym przykładem koncepcji, która jawnie gwałci Fizykę i to (jak zobaczymy) stukrotnie. Nie tylko ją, ale wszelaką wiedzę lotniczą. Wybuchy miały jakoby uczynić samolot TU-154M  przegubowym, przód pozostawiając nie obracającym się, a obrócić do góry kołami tylko centropłat i tył samolotu. Nie jestem w stanie nadążyć za płodnością konceptualną zespołu, zatem nie wiem, aktualnie ile części leciało wg. nich gęsiego, zakręcając w miejscu wybuchu w stronę położonego sporo w lewo od oryginalnej trajektorii pola destrukcji lotu PLF 101, tak jak to czynią postacie z kreskówek Disneya.  Teraz są to już chyba trzy części, zamiast dwóch, ale to nieważne. Nic podobnego nie stało się, choćby dlatego, że cały przegubowiec poleciałby prosto a nie w lewo. Ta cała koncepcja rozbiła się natychmiast o zwykłą nieznajomość awioniki, położenia skrzynek rejestratorów i czujników w samolocie (por. rozdz.  19), a głównie - kompletny brak dociekliwości, który zauważyli szybko blogerzy s24: jak po rozczłonkowaniu możliwe byłoby, że piloci sterowali nadal samolotem, jak zapisywał się nadal dźwięk w kabinie pilotów i tak dalej.

 

ILE PĘDU POTRZEBA

Mówiłem w wywiadach (np. w Polsacie i w najnowszym numerze Polityki), że wybuch kilkukilogramowego ładunku wybuchowego postulowany ostatnio przez dr. Szuladzińskiego nie może przekazać końcówce skrzydła, ani tym bardziej całej części tylnej samolotu koniecznej ilości pędu (iloczynu masy i prędkości). W pierwszym przypadku zasada zachowania pędu pogwałcona jest o czynnik ~100, zaś w drugim o czynnik wielu tysięcy. Udowodnię to tu i teraz.

Szuladziński zakłada, że wybuch #1 tuż przed skrzydłem zdołał odwrocić bieg końcowki skrzydła, lecącej początkowo z szybkością Vo = 77 m/s. Końcówka miała masę M1 ~ 600 kg, zatem rożnica pędu przed i po wybuchu wyniosła: 

p(1) ~ 1.25 Vo M1 ~ 60 tysięcy kg*m/s, 
przyjmujac, że końcówka po cudownym nawrocie ma szybkość 25% orginalnej.

W wywiadzie dla czasopisma "Fakt" Szuladziński powiedział, że "przód samolotu poleciał do przodu, tył poleciał do tyłu, a środek pozostał w miejscu". To wskazuje, że ładunek #2 który według niego wybuchł w centropłacie, dał przekaz pędu do tylnej części samolotu równy

p(2) ~1.25 Vo M2 ~ 2.4 milionów kg*m/s
przyjmując, że M2 ~ 25 ton.

 

ILE PĘDU BYŁO DO DYSPOZYCJI

Skąd  wziął się ten pęd? No oczywiście, powinien się wziąć z materiału bomby, częściowo odparowanego i rozrzuconego siłą wybuchu, z prędkością mniej więcej równą prędkości dźwięku w rozgrzanym gazie (w fali uderzeniowej). Ta prędkość równa jest równa v~1000 m/s, ponieważ prędkość dźwięku zmienia się jak pierwiastek kwadratowy z temperatury, a ta jest o rząd wielkości większa, niż powietrza nieogrzanego, w którym prędkość dźwięku jest 3 razy mniejsza (~340 m/s). Prędkość fali uderzeniowej to tylko odgórne oszacowanie średniej prędkości materiału bomby, gdyż nieodparowane, masywniejsze odłamki faktycznie nie rozpędzają się do prędkości rozprężania się kuli ognistej, tak jak żaglówka nie żegluje z fordewindem szybciej od wiatru. Dlatego realistycznie dostalibyśmy mniejszą wartość osiągalnych prędkości i pędu.

Tak jak wiele wielkości fizycznych, można prędkość materiału bomby ocenić niezależną metodą, w tym wypadku na przykład ze znanej energii właściwej materiału wybuchowego. Zakładając,  że ładunek składa się z mocnego środka wybuchowego trójnitrotoluenu (TNT), energia wybuchu to, jak łatwo sprawdzić, E/m = 4.2 MJ/kg, co po całkowitej zamianie na energię ruchu, nadałoby materiałowi bomby szybkość ( 2*4.2e6 )0.5  m/s = 2900 m/s. Ponieważ jednak olbrzymia większość energii chemicznej zamienia się na ciepło a nie energię kinetyczną, realistyczna prędkość odrzuconego materiału bomby  jest < 1000 m/s, co już przed chwilą pokazałem.

Trzecim dowodem na to, że dobrze oszacowałem prędkość materiału bomby niech będzie to, że pisząc komentarz pod notką, zajrzałem do książki, którą kiedyś czytałem, ale szczegółów nie pamiętałem. To Forensic Investigation of Explosions (1998, Alexander Beverage, ed., Taylor & Francis Publ), w której jest rozdział pt. Evidence of explosive damage to materials in air crash investigations, autorstwa Maurice T Bakera i Johna M Winna. Opisują oni fachowo i ciekawie pracę najlepszych może w EU specjalistów w dziedzinie odnajdowania śladów zamachów bombowych w wypadkach samolotowych z DRA (zob. poniżej). Autorzy podają, że pewne wojskowe rodzaje ładunków dają wyższe, niż oszacowałem prędkości fali uderzeniowej, ale dokładnie takie jak moje oszacowanie prędkości szczątków bomby (gaz+fragmenty stałe), V = 500-2000 m/s.

Lubię to! Skomentuj317 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka