Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską, odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot.: lot w AZ/UT
116 obserwujących
86 notek
899k odsłon
  25929   0

33. Jak tupolew orał ziemię ogonem i jak doznawał ślizgu

ilustracja prawego slizgu rzedu 15 stopni w chwile po przeleceniu TAWS#38 przy autokomisie pomiedzy ul.Gubienko i szosa Kutuzowa
ilustracja prawego slizgu rzedu 15 stopni w chwile po przeleceniu TAWS#38 przy autokomisie pomiedzy ul.Gubienko i szosa Kutuzowa

Ten co wie, że wie – tego słuchajcie,
ten co wie, że nie wie – tego pouczcie,
ten co nie wie, że wie – tego obudźcie,
ten co nie wie, że nie wie – tego zostawcie samego sobie.

 

NIE MA BEZWARTOŚCIOWYCH ZIÓŁ - TYLKO BRAK WIEDZY

Tak mawiał Avicenna, albo Ibn Sina (Abn Ali al-Hussain ibn Abdullah ibn Sina), naczelny średniowieczny filozof i medyk islamu. Z pewnoscią nie miał na myśli informacji o tym, ze PLF 101 orał ziemię jak pługiem, wrzecionokształtnym czubkiem ogona (statecznika pionowego).  Jednak dał dobrą radę, a fakt rycia ziemi jest istotnie wartościowy, choć dotąd nie wykorzystany do sprawdzania hipotez dynamiki katastrofy smoleńskiej. Fakt ten powinna wyjaśnić każda poważna koncepcja pretendujaca do miana wyjaśnienia katastrofy. 

Jakie były pierwsze ślady zostawione na polu destrukcji samolotu? Mniej więcej w tym samym czasie tupolew uderzył w dość płaskim locie czubkiem ogona i kikutem skrzydła, a bardzo krotką chwilę później odwróconym prawie do góry kołami przodem kadłuba, kokpitem, który został starty na drobne kawałki. Znaleziono wiele złomu metalowego, znaleziono ciała, ale wielu przedmiotów, w tym jednego rejestratora eksploatacyjnego, brak. Inne fragmenty kadłuba zachowały się znacznie lepiej. Patrząc na schemat budowy TU-154M to oznacza, że pochylenie kadłuba samolotu w stosunku do horyzontu było pomiędzy 0 a 10o w doł (0o...-10o). Dzięsieć stopni to kąt pomiędzy horyzontem a linią od czubka ogona do sufitu kokpitu. PKBWL (komisja Millera) określiła pochylenie w momencie kontaktu z ziemią na około -6o, zaś kąt spadku na 10-12o(muszę sprawdzić to drugie, tak to zapamiętałem). Z raportu MAK (rys. 25) wynika zaś, że ostatnim zarejestrowanym pochyleniem było mniej więcej zero stopni i że tuż przedtem szybko spadało. Spodziewać się więc można końcowej ujemnej wartości (zapis ostatniego odczytu żyro-wertykali nie przetrwał, ponieważ rejestratory parametryczne robią to w określonym tempie i porządku, buforując dane do momentu zapisu trwałego w pamięci nietrwalej).  KBWL w zał. 4 (tabela 1) podała kąt pochylenia -6o jako 'wyliczony'. Takim terminem określa też inne dane, jak kąty przycięcia drzew, są to więc fakty wyznaczone ze znanego ksztaltu przedmiotu,  który nanosił ślady na drzewa i ziemię, ale nie było to wyliczenie teoretyczne tego typu, ktore tu przedstawię. Gdyby pochylenie było większe niz 10 stopni, pierwsze ślady i pierwsze rozrzucone detale samolotu pochodziłyby z jego przedniej części, a tak się nie stało. 

Można spytać: dlaczego samolot dotknął ziemi w położeniu prawie poziomym?. To oczywiście pewnego rodzaju przypadek, ale bardzo użyteczny, bo kąt pochylenia zmieniał się bardzo szybko i jego konkretna wartość nie jest w żaden sposob "typowa", standardowa. Samolot po wynurzeniu się z chmury, kiedy piloci dostrzegli swój wielki problem w postaci podnoszącego się szybko terenu, wyhamował opadanie i przeszedł na wznoszenie; pochylenie kadłuba najpierw wzrosło do 20 stopni (już po urwaniu 1/3 skrzydła i leego slatu), a potem zaczęło po obrocie na plecy szybko maleć. W tym sensie to przypadek, że do zderzenia nie doszło przy małym dodatnim, ani przy większym ujemnym pochyleniu (pitch). Jak mówiłem,  to daje świetne pole do testowania modeli wypadku.

Jeśli by samolot nie robił półbeczki, sprawa miałaby się nieco inaczej.  Np. dla hipotez wybuchów na pokładzie to niewygodny fakt: postulują one, że gdzieś wysoko, 30 m nad ziemia, coś się stało, że tupolew rozleciał się i spadł. Niestety te koncepcje nie biorą pod uwage tego, że byłby to spadek dość chaotyczny, a samolot nie mógłby spaść w takiej konfiguracji (w jednej części) i w takim płaskim ułożeniu jak to zrobił! Na przykład, część przednia oddzielona od tylnej uderzyłaby w ziemię pierwsza, kokpitem, a kompletnie niewyważona cześć centralna uniosłaby się dość wysoko pociągnięta w góre prawie stutonową siła nośną i doszłoby po pierwsze do dużej separacji przestrzennej tych dwóch części, do późniejszego i zapewne dalszego spadku centropłata, jak i do kompletnie przypadkowgo ułożenia kątowego zarówno ogona jak i centropłatu. Jest niesłychanie malo prawdopodobne, by opisane fakty - w szczególności dot. położenia centropłata i ogona w chwili przyziemienia - odtworzone zostały w wyniku jakiegokolwiek wybuchu.  Rozwiąznie zagadki samolotu orzącego ziemię skrzydłem i jednocześnie czubkiem (nie oderwanego wtedy jeszcze!) ogona kryje się więc w beczce smoleńskiej i tylko w niej. Żadne inne koncepcje nie tłumaczą dobrze faktów. Ba, powiedziałbym, że nie ma żadnych innych koncepcji. Są domysły, ale nie ilościowe, a wyłącznie jakościowe (i błędne fizycznie) wypowiedzi, odpadają więc w przedbiegach.

 

KĄT NATARCIA  I  UŁOŻENIE SAMOLOTU  W  MOMENCIE  KOLIZJI

Lubię to! Skomentuj467 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka