Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot.: Lot nad Hudson
118 obserwujących
90 notek
923k odsłony
  36420   1

57. Niezbadana, ważna okoliczność katastrofy smoleńskiej

W niedozwolny przepisami lot do Smoleńska 36 Spec. Pułk Lotn. Transportowego wysłał rozkazem i z pełną wiedzą DSP niewyszkolonych pilotów, którzy zginęli wraz z pasażerami.
W niedozwolny przepisami lot do Smoleńska 36 Spec. Pułk Lotn. Transportowego wysłał rozkazem i z pełną wiedzą DSP niewyszkolonych pilotów, którzy zginęli wraz z pasażerami.

Dlaczego pilot PLF101 zrobił to, co doprowadziło do katastrofy: zniżył się lecąc jak po sznurku ku samej ziemi, bez właściwej reakcji poniżej wymaganej jego uprawnieniami minimalnej wysokości nad pasem, równej 120 m (jak pokazało dochodzenie uprawnieniami fałszywymi; powinno być 180 m, lecz kwestię fałszowania dokumentów pominiemy tutaj, aby się nie rozdrabniać). Właściwa reakcja 10.04.10 nastąpiła błyskawicznie dopiero po ujrzeniu ziemi, za późno na ratunek, na wysokości zaledwie paru metrów(!) nad pasem. Na decyzję łamania minimów, oprócz innych znanych powszechnie przyczyn (presja, niewyszkolenie w pilotażu na podejściach nieprecyzyjnych) zapewne wpłynęło też to, że piloci nie mieli szansy zrozumieć co naprawdę mówią do nich kontrolerzy.

Temat nienowy, na który wypowiedziałem się już gdzie indziej nieco ponad dwa lata temu, ale jakimś cudem nie opublikowany przeze mnie w cyklu 56 poprzednich rodziałów tego bloga, nie rozwinięty dotąd w postulatach Rodzin Smoleńskich, ani w toczącym się niemal 9 lat dochodzeniu ministerstwa sprawiedliwości. 

__________________________________________________

Drodzy Czytelnicy! Szanowne Rodziny Smoleńskie!

Piszę tę krótką notkę, aby rzucić nowe światło na okoliczności katastrofy smoleńskiej. 

Na wstępie powiem, że z analizy sześciu rejestratorów (polskiego QAR, rosyjskich CVR, FDR i KBN-1-1, oraz amer. TAWS i pamięci FMS) wynika z wielką dokładnością, co stało się około godziny 10:41 czasu lokalnego dn. 10.04.10 r. na podejściu do pasa 26 lotniska Siewiernyj i jakie były zasadnicze przyczyny tych zdarzeń. Zostały one przeanalizowane i są zrozumiałe nie tylko dla czterech komisji biegłych (dwie prokuratury i dwie komisje badań wypadków lotniczych o wielkim doświadczeniu praktycznym), ale także staną się zrozumiałe niemal natychmiast po przekazaniu ich do zaopiniowania do NTSB, TSB, AAIB, lub dowolnej innej zachodniej komisji badania wypadków. Proponowałem by inicjatywy tej podjął się Prezydent A. Duda, jednak nie był łaskaw odpowiedzieć na mój, doręczony drogą konsularną, apel. 

Od początku dochodzeń smoleńskich niewiele było słychać o kwestii, wspomnianej kiedyś w progranie red. Pochanke przez emerytowanego pilota TU-154M pana Stefana Gruszczyka. Bardzo prostej, a jednocześnie ważnej dla zrozumienia niepojętego zachowania pilotów zniżających się do poziomu drzew: Czy piloci PLF 101 który uległ katastrofie w wyniku nieprzepisowego zejścia pod tzw. Minimum Descent Height (MDH, ustalone z kontrolerem na 100 m wysokości barycznej, de facto powinno być jeszcze więcej) mieli możliwość zrozumienia dwóch najbardziej kluczowych poleceń wydanych przez wieżę smoleńską:

1. Posadka dopolnitiel'no, 120, 3 metra (1.5 minuty przed katastrofą)

oraz późniejszego

2. Gorizont 101! (komenda padła po przekroczeniu MDH, na wysokości nad ziemią 55-60 m, co odpowiadało ok. 20 m wys. barycznej nad pasem 26) 

Zbadałem tę sprawę na tyle, na ile było to możliwe, m.in. rozmawiając w Polsce z lotnikami (także TU-154M). Piloci tupolewa nie mieli moim zdaniem najmniejszej szansy na poprawne zrozumienie wyżej wymienionych instrukcji. 

ad 1. Ta instrukcja mówi, że wydano zezwolenie na podejście, nie na lądowanie (dosłownie tłumaczy się jako "lądowanie WARUNKOWE") oraz że wiatr na pasie wieje z kierunku 120 z prędkością 3 metry na sekundę. Innymi słowy, "posadka dopolnitiel'no" mówi, że odpowiednik angielskiego CLEARED TO LAND, czyli zezwolenia na lądowanie, nie wydano, i że ewentualnie zostanie dodatkowo wydane na wysokości MDH. (W tym celu jednak zarówno pilot powinien widzieć otoczenie pasa startowego i zameldować o tym kontroli lotów, jak i kontroler lądowań musiałby widzieć zbliżający się samolot; żaden z tych warunków naturalnie nie był spełniony). Tę frazę poprawnie rozumieją jedynie piloci, którzy przeszli odpowiednie szkolenie z frazeologii komunikacji radiowej w ruchu powietrznym FR. Wypowiadana jest bardzo rzadko, tylko wtedy, gdy warunki meteorologiczne są tak złe, że standardowego zezwolenia na lądowanie nie można wydać wcześniej. Co najważniejsze, przez osoby tylko potocznie (choć na pewno dobrze, jak kpt. Protasiuk) mówiące po rosyjsku, fraza ta będzie odebrana błędnie, jako "Lądowanie. Dodatkowo: wiatr 120, 3" albo "Zezwalam na lądowanie. Dodatkowo wiatr 120, 3". Słowo dopolnitiel'no ma bowiem dosłowne, potoczne znaczenie 'dodatkowo'. Błędne zrozumienie frazy było dużo bardziej niebezpieczne, niż brak jakiegokolwek zrozumienia.

ad 2. Instrukcja "Gorizont 101!" oznacza "zatrzymaj opadanie" lub "przejdź do lotu poziomego" i została wydana na wysokości samolotu nad ziemią, z której w przypadku natychmiastowej reakcji załogi można było jeszcze uratować samolot i pasażerów. Pozostała zignorowana, najprawdopodobniej nie zrozumiana. Właściwa reakcja, polegająca na ręcznym odejściu awaryjnym na drugi krąg, zaczęła się dopiero po kilku sekundach (za późno by uratować samolot).

Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka