0 obserwujących
61 notek
20k odsłon
761 odsłon

Premier szykuje się do tłumienia buntu.

Wykop Skomentuj6
      Parę miesięcy temu premier zapowiedział podniesienie pensji policjantom i żołnierzom o 300 zł. Podwyżki płac to jedna z niewielu rzeczy, która mu wychodzi, więc pewnie obietnicy dotrzyma.

To jednak trochę dziwne, że w sytuacji gdy wg organizacji międzynarodowych nasz dług publiczny wynosi 57% PKB (mało ich obchodzą księgowo-czarodziejskie sztuczki ministra Rostowskiego), premier oprócz cięć zapowiada też większe wydatki. To skąd weźmiemy oszczędności na pokrycie deficytu i innych mało przyjemnych spraw?

      Ano z sufitu, zdaje się odpowiadać premier. Niech się następny rząd martwi. Rekord pobity, pierwsza ekipa po 1989, która otrzymała mandat do rządzenia drugi raz z rzędu, powód do dumy jest, więc nie ma co się martwić takim drobiazgiem, jak finanse. To przecież nuda. Lepiej pośmiejmy się z prezesa.

      Ale nasz rząd kompletnie nie zgłupiał, co to, to nie. Zgodnie ze starą zasadą, że najlepszym sposobem na kryzys są pały i bagnety, premier reorganizuje służby porządkowe i bezpieczeństwa. Premier rozdziela administrację od spraw wewnętrznych i w ten sposób powstaje MSW. Na jego czele stawia pozbawionego pozycji politycznej Jacka Cichockiego, eksperta z Ośrodka Studiów Wschodnich.

      Dalej premier podpisuje 26. listopada rozporządzenie, w której wszystkie służby specjalne podporządkowuje bezpośrednio szefowi MSW. Tak więc kolejno: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, wywiad i kontrwywiad wojskowy podlegają teraz Jackowi Cichockiemu, który dotychczas był odpowiedzialny tylko za policję. Reszta służb odpowiadała dotychczas przed premierem i ministrem obrony narodowej.

         Po co człowiek, który oszustwa rządu całkiem poważnie nazywa "polityką małą kroków" , a nieróbstwo "unikaniem rewolucji", dokonuje tak poważnej reorganizacji służb?

      Odpowiedź zdaje się być prosta. Prawdopodobnie premier nie wierzy w wieczność sprzyjających sondaży i obawia się, że wkrótce sytuacja wymknie mu się spod kontroli. Opowieści o "polityce małych kroków" przestaną kogokolwiek przekonywać, gdy po prostu ludziom zabraknie pieniędzy w portfelach. Premier może szykować się więc do tłumienia buntu - do tego potrzebne są służby sprawnie zarządzane i koordynowane z jednego centralnego ośrodka - przez jedną osobę w ramach jednego resortu. Do tego potrzebni są policjanci i żołnierze, którzy inaczej niż większość społeczeństwa mogą liczyć na podwyżki. Do tego potrzebny jest Jacek Cichocki - jako człowiek mało znany i zawdzięczający swoją pozycję premierowi doskonale się nadaje na kozła ofiarnego. Gdy dojdzie do nadużyć przy pacyfikowaniu protestów i demonstracji, premier, by zachować twarz, powoła się na zasadę "król panuje, ale nie rządzi". Innymi słowy: stwierdzi, że nic nie mógł zrobić ze skandalicznymi decyzjami ministra Cichockiego. To nie jemu podlegają służby. Podobnie mówił, gdy pytano go o marne postępy w śledztwie smoleńskim - prokuratura jest niezależna od rządu, on nic nie może zrobić. "Premier panuje, ale nie rządzi, przykro mi."

 

 

Janusz Roszkiewicz

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale