30 obserwujących
1692 notki
1133k odsłony
833 odsłony

Nie odwracajmy się od Kościoła

Wykop Skomentuj56

image

Szkoda tych ludzi w Polsce, którzy deklarują się katolikami, ale zrażeni politycznymi postawami wielu biskupów, źródła sojuszu KK z PiS i ścisłej z nimi współpracy politycznej na niwie państwowej zwanej „sojuszem tronu z ołtarzem” odchodzą od Kościoła Powszechnego stając się religijną korporacją w symbiozie z władzą państwową.

Ów sojusz jest w Polsce tak wyrazisty, że nie zachodzi potrzeba jego tłumaczenia. Wystarczy porównać jednomyślność postaw społeczno-politycznych prezentowanych w mediach katolickich (Radio Maryja i TV Trwam) z mediami narodowymi - kiedyś publicznymi - tj. (TVP i TVP-info), aby to rozpoznać. Zbieżność /często identyczność/ głoszonych narodowo katolickich poglądów /nacjonalizm/ jest w polityczno-ideowej esencjonalności tak zbieżna wielu kapłanów KK z PiS, że bez pomyłki można rzec, iż jest tożsama.

Politykom wolno epatować otoczenie takimi poglądami, ale biskupom i prezbiterem KK nie. Wszak oni są pasterzami członków Kościoła Katolickiego, którzy w swoje masie mają różne poglądy polityczne i często należą do różnych, skonfliktowanych partii politycznych rozdzielonych w państwie na obozy rządzący i opozycyjny. Kościół w sojuszu z obozem rządzącym grzeszy brakiem politycznej neutralności wobec wiernych zrażając do siebie katolików utożsamiających się z opozycją. Właśnie zrażeni tym katolicy odwracają się od Kościoła utożsamiając go z „reżymem” władzy, która w życiu publicznym w Polsce brutalnie odsuwa członków partii opozycyjnych od kierowniczych /i nie tylko/ stanowisk w różnych agendach państwowych czyniąc krzywdę tym ludziom tylko z powodu ich poglądów politycznych.

Oczywiście taka postawa jest błędna, bo dowodzi, ze katolicy ci nie odróżniają Świętego Kościoła Powszechnego od instytucjonalnego, mocno obecnie zawładniętego przez kler urzędniczy traktujący Kościół jako miejsce swoich posad /lukratywnych/, w których interesie zniżają się do postaw konsumpcyjnych, potrzebujących dużych pieniędzy, które płyną szerokim strumieniem z budżetu Państwa do instytucji kościelnych (nie mylić z Kościołem Powszechnym) zapewniających upolitycznionemu klerowi administrujących te instytucje (np. Radio Maryja) do wystawnego życia w luksusie z pogardą do kanonicznego statusy osób duchownych w Kościele Powszechnym.

Na przykład w etapie formacyjnym zakonu Redemptorystów /właściciela RM/ zakończenie Nowicjatu polega na złożeniem ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, podczas których otrzymuje się habit.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Redemptory%C5%9Bci#Charyzmat_i_regu%C5%82a_%C5%BCycia

Zastanawiające jest jak redemptoryści z Radia Maryja pojmują owe śluby ubóstwa w kontekście luksusów, które ich otaczają.

Wracając do polskich katolików „obrażonych” na Kościół Powszechny demonstrowaniem absencji w Domu Bożym za bratanie się ich Pasterzy z rządzącą opcją polityczną trzeba im uzmysłowić, że źle postępują. Tacy katolicy zamiast absencji powinni się uaktywnić w życiu kościelnym /parafialnym/ inicjowaniem rozmów z księżmi o sympatiach prorządowych /proboszczami/ zwracając im uwagę na niewłaściwość postawy dyskryminującej członków Kościoła będących w politycznej opozycji do przyjaznej księdzu partii rządzącej.

Może trzeba takiemu kapłanowi uświadomić, że w Kościele wszyscy wierni są równi, a homilijne demonstrowanie sympatii do partii rządzącej i niechętny stosunek do politycznej wobec niej opozycji jest wzbudzaniem wśród wiernych /parafian/ wzajemnej niechęci jednych do drugich, co jest sprzeczne z ewangelicznymi regułami katolicyzmu.

Katolik w konflikcie sumienia z kapłanem nie powinien się obrażać na Pana Boga lecz wypomnieć kapłanowi jego szkodliwą /zdaniem wiernego/ postawę wobec wszystkich wiernych, co powinno ostudzić polityczny temperament kapłana i przywrócić równowagę w równoprawnym traktowaniu wszystkich wiernych w duchu modlitwy powszechnej: „… i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

W przypadku bezkrytycznej ufności wobec umizgujących się do Kościoła polityków wierni mają obowiązek przypominać kapłanowi /w razie potrzeby/ takie ostrzeżenia Jezusowe:

«Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec».

Ewangelia (Łk 21, 5-19)

Wierni widzą lepiej od kapłanów pozorowaną pobożność polityków demonstrowaną na przykład podczas rocznicowych „zlotów” „Radia Maryja, tych samych /polityków/, co w czasie mszy świętej nie podają ręki „na znak pokoju” swoim konkurentom politycznym. To są właśnie ci, którzy przychodzą do Kościoła pod imieniem Chrystusa (Ewangelia (Łk 21, 5-19) z niskich pobudek dla politycznego poklasku wiernych wyłącznie w swoim interesie politycznym dla popularności wyborczej.

Wierni także lepiej od Ojców Paulinów widzą udawaną pobożność jasnogórskich uczestników nacjonalistycznych pielgrzymek kibiców /kiboli/ zmieszanych z faszyzującą młodzieżą ONR i MW, epatujących katolickimi hasłami, a praktykujących przemoc oraz nienawiść rosową i religijną.

Ten obraz religijno-nacjonalistycznych postaw części kleru KK w jedności ze skrajną prawicą - wyraźnie obecną w strukturach władzy państwowej - powinien mobilizować katolików do sprzeciwu i większej aktywności w życiu Kościoła przeciwstawianiem się owemu nacjonalistycznemu zjawisku unarodowienia Kościoła Powszechnego, grzesznym spłycaniem jego religijnej ogólnoludzkiej misji zbliżania ludzi naczelnym zaleceniem „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”, co niweluje obecne w Polsce nacjonalistyczną idee „wykluczania obcych”.

Obecni polscy katolicy pozwolili się wykluczyć z „włodarzowania” własnych parafii spolegliwie godząc się na zawłaszczanie swoich praw przez klerykalnych administratorów parafii (proboszczów) pełną likwidacją demokratycznych struktur parafialnych funkcjonujących kiedyś jako Rady Parafialne. Rozzuchwalenie owych „klerykalnych administratorów” parafii tak ich zdemoralizowało, że z „milczącą zgodą” wiernych zaniechali szczegółowego raportowania parafialnych /czyli wspólnotowych/ finansów, źródła wielu nadużyć finansowych proboszczów.

W życiu Kościoła jest to drugi /po pedofilii/ problem demoralizacji klerykalnych struktur KK.

Czy sfrustrowany taką sytuacją katolik opuszczający swoją wspólnotę wyznaniową nie popełnia grzechu zaniechania. Czy nazywanie tego piłatowym „umywaniem rąk” nie jest określeniem trafnym?

Jeżeli umywamy ręce od angażowania się w najbliższych nam strukturach wspólnot społecznych takich jak gmina i /dla katolików/ parafia, to czy mamy prawo narzekać na polityków i księży, którzy nas bezceremonialnie usunęli ze swej drogi do władzy branej wyłącznie dla korzyści osobistych i przyjaznych sobie koterii naiwnych pochlebców nie rozumiejących swojego obywatelskiego upodlenia.

Katolicy nie idźcie tą drogą!

Wykop Skomentuj56
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo