30 obserwujących
1749 notek
1186k odsłon
1464 odsłony

Kościół wyznawców bez wierzących

Wykop Skomentuj71

image

Po co wyznawcom przyjętej przez nich religii potrzebny jest instytucjonalny Kościół?  Przecież wiara w Boga to uznawanie nadprzyrodzonej siły twórcy materialnego świata /wszechświata/ egzystującego samodzielnie z jego /Twórcy/ wzbudzenia na podobieństwo reakcji chemicznej  zainicjowanej wolą chemika, dostarczyciela aktywnych składników potrzebnych do reakcji w oczekiwaniu spodziewanego efektu końcowego. 

Dla chemika reakcja chemiczna to faza przejściowa od jej zainicjowania do oczekiwanego końcowego efektu tej reakcji. 

W pewnym uproszczeniu wszystkie religie są w stosunku do ludzi takim właśnie procesem kształtowania człowieczeństwa, któremu początek dał Stwórca, cały czas obserwując ten przebieg w oczekiwaniu efektu końcowego nazwanego – w rozumieniu chrześcijaństwa – świętością. 

Proces ten trwa nieprzerwanie od początku religijnego świata według „recepty” Stwórcy przekazanej swoim wyznawcom w formie Katalogu. 

Wolą Stwórcy owi wyznawcy, jako dobrowolni uczestnicy procesu dochodzenia do świętości zostali nazwani Kościołem.  

W przypadku katolików Kościołem ustanowionym przez Jezusa Chrystusa jest wspólnota wiernych przyjmujących wiarę w Niego i Jego nauki z finałem męczeńskiej śmierci i Zmartwychwstania. 

Ci co w Niego uwierzyli gromadzili się wokół św. Piotra, ewangelicznej „skały” na której  CHRYSTUS ZBUDOWAŁ KOŚCIÓŁ, czyli wspólnotę swoich wyznawców, którzy uwierzyli w życie jako  drogę do świętości 

Niestety inteligencja i wolna wola dana ludziom wyraźnie ten Boski plan zniekształciła. Ludzie ulegli grzechowi pychy, temu samemu, któremu ulegli  Aniołowie zbuntowani przeciwko Stwórcy chcący mu dorównać w jego boskiej doskonałości. 

Następcy św. Piotra na ziemi dostrzegając nie kwestionowaną ufność wiernych do ich nauk i praktyk zapragnęli przypisać sobie jakąś część boskiego majestatu dla swoich władczych, monarchistycznych funkcji w kontrze do ewangelicznego nakazu skromności i służebności wiernym.  

Zaczęli więc dodawać sobie „boskiego splendoru” wytwornym ubiorem i gigantycznymi budowlami, które ogromem swoich brył architektonicznych miały odzwierciedlać boską potęgę wyolbrzymionymi  proporcjami do „mikrych” postaci wiernych, którzy w tym zestawieniu mieli poczuwać się „marnym pyłem” wobec boskiej potęgi.  

Taka zarozumiała demonstracja „boskiej wielkości” pasterzy Kościoła nie koresponduje z postawą prawdziwej, chrystusowej skromności wynoszącej ubogość przed pychą bogactwa. Podręcznikową ilustracją tej pychy jest kompleks papieskiej siedziby na wygnaniu w Awinionie /zdjęcie tytułowe/ gdzie Katedra Notre-Dame jest dodatkiem do Pałacu Papieskiego liczącego 15 000 m²  /1,5 ha/.  

Choć można zrozumieć  symbolikę potężnych o dużym przepychu obiektów sakralnych, to trudno nie zauważyć rozszerzanie owego przepychu  na pałacowe obiekty mieszkalne hierarchów Kościoła Katolickiego. Nie bez powodu papież Franciszek odmówił „rezydowania” w Pałacu Apostolskim i zamieszkał w skromnym apartamencie domu hotelowego św. Marty. 

Moja wcześniejsza notka pt.: „Kto scali polskich katolików w jeden kościół powszechny? z 23 lutego  /https://www.salon24.pl/u/foltynowicz/1021925,kto-scali-polskich-katolikow-w-jeden-kosciol-powszechny/ przedstawia historyczną ewolucję kościoła w Polsce z wiodącej w nim roli wiernych jako gospodarzy mienia parafialnego z wpływem na wybór proboszcza,  na obecną autorytarną formę organizacyjną z jednoosobowym kierownictwem proboszcza z pozorowanym udziałem rozdrobnionych, parafialnych  struktur doradczych wprowadzonych w miejsce władczych  zarządzająco Rad Parafilnych. 

Ten brak odpowiadania księży przed wiernymi za swoje „przewiny” daje pasterzom kościoła nie kontrolowalną władzę, a taka jak wiadomo demoralizuje, co tak sformułował cytowany przeze mnie przedwczoraj Tomasz Terlikowski: 

„Fundamentalne pytanie jest: czy biskup powinien odpowiadać za swoje czyny również grzeszne, np. ukrywanie pedofilów, tylko przed Bogiem i papieżem, czy również przed wspólnotą? Dziś świeccy z diecezji lub Kościoła lokalnego nie mogą mu nic zrobić”.  

Konkludując powyższe powtórzę tę wielokrotnie przeze mnie głoszoną tezę: Czas najwyższy uzmysłowić polskim biskupom, żeby konsekwentnie odcięli się od gorszącego angażowania się w czynnym politycznym wpieraniu władzy państwowej, nie będącej przecież reprezentantem wszystkich polskich katolików i zmienili retorykę kościelnej publicystyki /od homilii po media/ na ewangeliczną czyli promującą JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO, słowami chrześcijańskiej koncyliacji w miejsce nienawistnej retoryki wobec swoich krytyków. 

Notkę kończę piękny zdaniem zaczerpniętym z Biblioteki Kaznodziejskiej: 

 „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”. Jeśli tak jest, to powinno to być widać w sposobie naszego życia. W tym, że potrafimy miłować, przebaczać, wprowadzać pokój, rozwijać się, nie przekreślać innych, mieć coraz więcej przyjaciół, przekazywać wiarę. Może warto, jak Żydzi, jak Jezus, zapisać sobie te dwa przykazania i mieć ze sobą w kieszeni, portfelu, czy torebce aby nam przypominały, że chrześcijan, powinno się rozpoznawać po miłości, a nie po nienawiści czy pogardzie”.  

https://www.bkaznodziejska.pl/Archiwum/2018/listopad-grudzien/SUGESTIE-HOMILETYCZNE/31-niedziela-okresu-zwyklego/Popatrzcie-jak-oni-sie-miluja 

Polscy katolicy potrzebują otwartego Kościoła Powszechnego z przesłaniem zacytowanym wyżej do czego powinien dostosować się kościół klerykalnej korporacji zawładniętej panowaniem nad ludźmi w duchu praktyk politycznych „kosmicznie” oddalonych od nauk ewangelicznych. 

Nie zewnętrzny obraz monumentalnego Kościoła Instytucjonalnego lecz ewangeliczny obraz Kościoła Powszechnego jest potrzeby polskim katolikom.   

Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo