Prezes PIS Jarosław Kaczyński w swojej retoryce wyborczej coraz dalej brnie w wizji partyjnej polityki rozszerzając ją o obraźliwe gesty wobec polityków krajów sąsiednich.
Media cytują z książki Kaczyńskiego „ Polska naszych marzeń” obraźliwe słowa pod adresem p. Angeli Merkel – kanclerz Niemiec twierdząc, że jej wybór na kanclerza „nie był wynikiem czystego zbiegu okoliczności”.
Opinię tę podtrzymuje w rozmowach w „Newsweeku” i w TVP u Tomasza Lisa w poniedziałkowym programie „Tomasz Lis na żywo”.
Na uwagi dziennikarzy, że dopuścił się obrazy przywódcy Niemiec, państwa wiodącego w UE, dzięki poparciu którego przyjęto Polskę do Wspólnoty Europejskiej i od głosu którego zależy budżet Unii z zapisami o finansach przeznaczonych dla Polski, J. Kaczyński nie tylko, że nie łagodzi obrazy, ale wręcz ją wzmacnia mówiąc z uśmieszkiem „zostawmy tę sprawę”, a w „Newsweeku” dodaje: „ona (Angela Merkel) wie ca ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy”.
Oto zachowania, którymi Jarosław Kaczyński odsłania swój brak kompetencji do ewentualnego kierowania rządem odpowiadającym przecież za politykę zagraniczną w państwie. Powierzenie takiemu politykowi kierowanie państwem, to klęska dla stosunków międzynarodowych Polski, czego obraz mieliśmy już za rządów PIS, kiedy resortem spraw zagranicznych kierowała p. Anna Fatyga.
W polityce wewnętrznej PIS także zapowiada cofnięcie Polski na dalekie peryferie UE, takimi ruchami – między innymi – jak wystawienie kandydata do sejmu p. Jana Tomaszewskiego i obronne wstawiennictwo za zdemoralizowanymi kibolami, którzy wczoraj potwierdzili swój wrogi stosunek do społeczeństwa i państwa kolejnymi rozruchami w Zielonej Górze, skutkiem których są rabunki sklepowe, dewastacja stacji benzynowych, samochodów, itp., oraz ranni policjanci – w tym dwie bestialsko pobite funkcjonariuszki.
Upieranie się PIS-u i Jarosława Kaczyńskiego w zachowaniu wizerunku partii, opartego na siłach destrukcyjnych w państwie, partii pretendującej do rządzenia w Polsce, jest zapowiedzią tego, co by nas czekało po ewentualnym powrocie PIS-u do władzy.
Na szczęście nie zanosi się na taki scenariusz po wyborach, które już za 5 dni.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)