Jedyne co łączyło przedwczorajszych demonstrantów spod znaku KOD i PiS to okrzyki „precz z komuną”. O wartości tych okrzyków nie warto mówić w świetle słynnego wykrzykiwania w sejmie tego „komunału” przez Stanisława Piotrowicza byłego aktywisty komunistycznej PZPR i prokuratora stanu wojennego.
Demonstranci PiS kierowali ten okrzyk pod adresem demonstrantów z KOD w szeregach którego byli Frasyniuk, Borysewicz i inni opozycjoniści PRL, którzy za wolność Polski i prawo do tych okrzyków odsiedzieli w Polsce Ludowej lata więzienia.
Tego historycznego faktu nie zmieni też przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, który, wbrew historii jednoznacznie sugerował, że pod sztandarem KOD występują byli beneficjenci poprzednich rządów narzuconych narodowi przez zmowę byłych elit PRL z elitami lewackich liberałów wymienionych na transparentach PiS (PO, PSL) w jednym szeregu z SLD. To był najbardziej smutny i obraźliwy wobec ludzi moment demonstracji, tym bardziej, że miał miejsce w obecności katolickiego kapłana.
Jest rolą socjologów zająć się studiowaniem tego zjawiska skrywanego za hasłami „precz z komuną” i „cała Polska z was się śmieje komuniści i złodzieje”.
Warto bowiem przypomnieć narodowi pierwsze lata Polski Ludowej, w której rząd przywieziony do Polski na bagnetach armii czerwonej organizował zręby państwa „sprawiedliwości społecznej” pod szyldem którego dzisiaj PiS tworzy zręby państwa „dobrej zmiany” jak to z wielką emfazą oznajmił przedwczoraj Jarosław Kaczyński.
Moje pokolenie pamięta tamte czasy i dokładnie wie kto popierał owe komunistyczne władze.
W Polsce prowincjonalnej w przygniatającej większości byli to przedstawiciele klasy tzw. robotników sezonowych, rolnych ( z rozparcelowanych majątków ziemskich) i zatrudnianych w większych gospodarstwach chłopskich, których komunistyczne władze „obdarowały” stanowiskami sekretarzy partii, burmistrzów (po wojnie jeszcze tacy byli) komendantów milicji ludowej (a jakże), ORMO, prezesów różnych nowopowstałych spółdzielni na przykład GS „Samopomoc Chłopska”, itd. Oczywiście ową „samopomoc” reprezentowali wyłącznie robotnicy.
Tacy przedstawiciele Władzy Ludowej dokonywali rewizji w gospodarstwach chłopskich w poszukiwaniu zboża (obowiązywała tzw. „zbożówka”), oni aresztowali chłopów (kułaków) za znalezione w ukryciu zboże, oni jako członkowie „Kolegiów Orzekających” wymierzali sprawiedliwość ludową owym „kułakom”, itd., itp.
Te wstydliwe zachowania i postawy ówczesnego „ludu” tak ochoczo współdziałającego z komunistyczną władzą tamtych lat uległy – z biegiem lat – naturalnemu zapomnieniu aż do czasu dzisiejszego wyraźnego do nich nawiązywania przez PiS.
Przecież cała kampania wyborcza PiS w 2015 r. to było pasmo ataków na obywatelską klasę posiadaczy przedstawianej jako uprzywilejowanych beneficjentów „okrągłostołowej zdrady”, uwłaszczonych na majątku narodowym wypracowanym przez „lud pracujący”, który został poszkodowany przez polską transformację ustrojową lat 90-tych XX w.
Podczas tej kampanii obiecano „ludowi” obłożyć podatkami bogatych obywateli, sklepy wielko powierzchniowe, ludzi o wysokich zarobkach a tak uzyskane pieniądze rozdać „biednym” i „pokrzywdzonym” przez owych beneficjentów 25-lat III RP.
PiS uwiódł tych ludzi przywilejami podobnymi do tych z lat 50-tych – dużo darmowych korzyści kosztem podatników – jak np. 500+, krótszy wiek emerytalny, rozliczanie „ krzywdzicieli” z czasów poprzednich rządów od Mazowieckiego po Tuska (pokazówka Amber Golg), podwyższenie składek ZUS osobom dużo zarabiającym bez skutku na wysokość ich emerytur, obniżanie emerytom mundurowym świadczeń za sam fakt służby w Polsce przed 1990 r., - czyli bardzo podobnie jak w latach 50-tych kiedy wyrzucano z pracy i pozbawiano świadczeń przedwojennych funkcjonariuszy państwowych, itd., itp.
Różnice między porównywanymi tutaj czasami lat 50-tych a obecnymi polegają na tym, że w latach 50-tych wyniesiony do władzy „lud” nie mógł demonstrować swojej religijności jak to dzisiaj ma miejsce, kiedy wyniesiony do najważniejszego podmiotu społecznego wyraża swoją wrogość do bogatszych Polaków w ścisłej asyście z duchownymi KK w Polsce z wysoko wznoszonym nad głowami krzyżem razem a nienawistnymi transparentami przeciwko zamożnym.
Warto przypomnieć, że pierwsze demonstracje KOD funkcjonariusze PiS określali paradą bogaczy w futrach z norek, którzy nie mogą się pogodzić z przegranymi wyborami i utratą swoich przywilejów.
Retoryka stosowana przez PiS jest - sama w sobie - kokietowaniem grup społecznych, które we wszystkich epokach zawsze nienawidziły bogatych – co by to nie znaczyło – utożsamianych jednak najczęściej z wyzyskiwaczami ludzi pracy.
Każdy kto chodził do szkół kiedy obowiązywały podręczniki ekonomii w dwóch wersjach jako „Ekonomia Polityczna Socjalizmu” i „Ekonomia Polityczna Kapitalizmu” to łatwo rozpoznaje wszystkie pierwiastki ekonomii politycznej socjalizmu - co z przykrością trzeba stwierdzić -, że jest ich najwięcej w polityczno-społecznej strategii Prawa i Sprawiedliwości.
Ja i pan Jarosław Kaczyński chodziliśmy do takich szkół więc doskonale rozpoznajemy po czyim adresem trzeba by krzyczeć „precz z komuną”.
Pan Kaczyński wie jednak, że demonstranci uczestniczący w smoleńskich dziesięcznicach i kontr manifestacji KOD do takich szkół nie chodzili więc pozwala im to bezrefleksyjnie wykrzykiwać (za p. Piotrowiczem) „precz z komuną” pod adresem bez wyjątku wszystkich krytyków PiS.
Więc krzyczą!




Komentarze
Pokaż komentarze (18)