Kto nie wyciąga wniosków z doświadczenia wcześniejszych pokoleń gubi mądrość i zostaje głupcem. Tę oczywistą prawdę wyznają wszystkie intelektualne potęgi ludzkości, które posiadły mądrość ale nie zdobyły naśladowców w elitach władzy.
Z tego płynie smutny wniosek, że mądrość zdobywa się wysiłkiem intelektu, którego widać zabrakło tym wszystkim, którzy sprawują rządy, a od których zależą byt i bezpieczeństwo narodów.
Na przestrzeni dziejów ludzkość dotknęły dwa niewyobrażalne dramaty polityczne w postaci władzy wyznawców ideologii komunizmu i nacjonalizmu obejmujących rządy na dużym obszarze Europy (świata). Początkowo zyskały zdecydowane poparcie większości mas społecznych bezrefleksyjnie uległym demagogii obietnic zbudowania „sprawiedliwości społecznej” na gruzach wcześniejszych systemów ustrojowych.
Występujące utrudnienia w budowaniu nowego ładu „szczęśliwości społecznej” jego animatorzy przypisali dywersyjnemu utrudnianiu ich realizacji przez klasy społeczne tracące swoje wpływy. Uznali więc za konieczne wyeliminowanie ich z życia społeczno-politycznego. Plan ten uzyskał aprobatę owej licznej części społeczeństw uległych wpływom komunistycznego i nacjonalistycznego dyktatu.
Tak powstały w ZSRR obozy pracy przymusowej (Gułag) gdzie zsyłano „element” społecznie niepożądany na równi z kryminalistami. Tam też pozbawiono życia katorżniczymi warunkami pracy i egzystencji owych niepożądanych ludzi. Szacunki dowodzą, że ofiarami Gułagu padło od 60 000 000 do 100 000 000 milionów ludzkich istnień.
W nazistowskich Niemczech odpowiednikiem Gułagu były obozy koncentracyjne (zagłady) gdzie dokonywano mordów systemem rotacyjnym (rozstrzeliwano, palono w krematoriach) przygotowując miejsce nowym więźniom. Ograniczoność terytorialna nie pozwalała Niemcom naśladować metod Gułagu. W obozach tych więziono około 18 mln osób, z których zginęło 11 mln.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obozy_niemieckie_1933%E2%80%931945
W świetle powyższych historycznych praktyk musi zastanawiać fakt dlaczego te przerażające zbrodnie komunizmu i nacjonalizmu nie odżegnują od nich współczesne pokolenia polityków, którzy bezrefleksyjnie wracają do tych zgubnych idei jakby nie ciążyły na nich wspomniane zbrodnie..
Szczególnie zadziwiają nacjonalistyczne ruchy polityczne w krajach najdotkliwiej dotkniętych tragedią komunizmu i nacjonalizmu. Głównym przykładem są tu współczesne Niemcy, których naród wcześniejszych pokoleń entuzjastycznie zaakceptował nacjonalistyczną dyktaturę zwaną hitlerowskim nazizmem, zbrodniczy reżim, sprawca II wojny światowej naznaczonej dziesiątkami milionów ofiar ludzkich.
Trzeba nadmienić o komunistycznym reżimie w NRD, także cieszącym się niemałym poparciem rodzimych Niemców.
Przecież duży odsetek ofiar tych systemów ponieśli sami Niemcy, a jednak to w Niemczech (i to w b. NRD) najżywotniejsze są ruchy neofaszystowskie. Zastanawiająco znaczący wynik wyborczy odniesiony ostatnio w Niemczech przez nacjonalistyczny ruch o nazwie „Alternatywa dla Niemiec” (AfD - 3,2 % głosów - rehabilitujący Wermacht) jest dowodem braku wrażliwości historycznej dużej części współczesnych Niemców i zupełne ignorowanie przez nich nauk wynikających z tej tragicznej, niemieckiej przeszłości.
Dziwić też muszą ciągoty nacjonalistyczne innych narodów Europy (ofiar nacjonalizmu) od Francji po Słowację.
Nie jesteśmy od tego woli także w Polsce gdzie okazywane sympatie nacjonalizmowi przez obecny obóz rządzący ośmielają sympatyków antydemokratycznych ideologii.
W Polsce na razie nie jest wielkim problemem stopień popularności nacjonalizmu, ale niepokojące jest tolerowanie przez państwo propagandy nacjonalizmu demonstrowanego na wszystkich mitingach ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Władza banalizuje ten problem. Pomimo nasilania się zjawiska rasizmu (ilość przestępstw na tle etnicznym i rasowym w Polsce w 2015 r. wzrosła o 40 %) rząd rozwiązał Radę ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobi i związanej z nimi Nietolerancji.
Niepojąco wymownym jest też to, że wynik wyborczy nacjonalistów niemieckich został ciepło przyjęty przez polityków PiS.
Na przykład Zbigniew Kuźmiuk stwierdził, że tak mocna ich obecność w niemieckim parlamencie będzie zmieniała politykę niemiecką w dwóch obszarach korzystnie dla Polski (…) politykę Niemiec wobec imigrantów, oraz politykę klimatyczną.
Umizgi polskich władz wobec wszelkiego autoramentu polskich nacjonalistów od ONR, Młodzież Wszechpolską, Ruch Narodowy po Kiboli jest znakiem, że nacjonalizacja Polski jest możliwa i daje powód do poważnego zaniepokojenia obywateli.
Indywidualne postawy polityków nie są jeszcze dowodem sprzyjania państwa polskiego nacjonalistom. Ale takim dowodem są - niestety - oficjalne „ekspertyzy” urzędników państwowego Instytutu Pamięci Narodowej, instytutu badającego przeszłość polityczną naszego kraju pod kątem zjawisk historycznie szkodliwych i korzystnych dla Polski.
Historyk Tomasz Panfil* z lubelskiego oddziału IPN jest autorem sądowej ekspertyzy, w której stwierdził m.in., że swastyka jest wieloznacznym symbolem, a projektant łącząc orła z krzyżem celtyckim i napisem "White Power" (biała siła) miał "patriotyczne intencje"
Historyk stwierdził również, że naszywka z zaciśniętą pięścią i odwołującym się do Hitlerjugend hasłem "Krew i honor", w połączeniu z napisem "Przeciw czerwonej demokracji" odnosi się do "ofiar ruchu oporu wobec władzy komunistycznej". W tej ekspertyzie twierdzi też m.in., że swastyka jest symbolem wieloznacznym, a NSDAP była partią lewicową.
http://wyborcza.pl/7,75398,22473787,historyk-z-ipn-patrzy-na-swastyke-i-szuka-innych-znaczen.html
Trudno przypuszczać, że przy obecnej, jakże wrażliwej władzy na symbole historyczne ekspertyza dr Tomasza Panfila jest przypadkowa.
Umarzanie śledztw wobec osób propagujących zakazany w Polsce faszyzm i ksenofobię, bagatelizowanie rasistowskich postaw środowisk narodowych i demonstrowaną do nich przychylność władz państwowych i IPN-u jest wielce wymownym sygnałem, że nacjonalizm może być w Polsce wprowadzony jako fundament ustroju państwowego.
Tragiczne doświadczenia narodów skrzywdzonych panowaniem ustrojów nacjonalistycznych nie spowodowały ich powszechnego potępienia skoro znajdują politycznych naśladowców i poparcie wyborców w wielu krajach Europy a także na świecie.
Z tragedii ludobójstwa spowodowanego nacjonalizmem ludzkość nie wyciągnęła pożądanych nauk i niczym ćma powracająca do płomienia świecy powraca do niego by kolejny raz spłonąć w ogniu ksenofobii i nienawiści.
Tytułowe lekceważenie doświadczeń poprzednich pokoleń jest zapowiedzią tragicznych powtórek z historii.
Czyli, kto nie wyciąga wniosków z doświadczenia wcześniejszych pokoleń gubi mądrość i zostaje głupcem.
*Tomasz Panfil (ur. 1962) – polski historyk, nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajny KUL, samorządowiec.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)