Oblicze solidaryzmu rządowego to rozdawniczy populizm praktykowany w programie 500+, zasiłku po 300 zł. dla każdego ucznia do 18 roku życia – bez ograniczeń dochodowych – przy jednoczesnej odmowie podniesienia głodowych zasiłków opiekuńczych dla opiekunów niepełnosprawnych. Z niezwykłą szczerością potwierdził to polski premier na spotkaniu z protestującymi opiekunami tychże taką deklaracją: „Utworzymy też specjalny fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych" - zapowiada premier Morawiecki - Zaproponujemy w najbliższym czasie daninę solidarnościową. Tak, by najlepiej zarabiający mogli w niewielkim stopniu zostać opodatkowani. Po to, żeby złożyć się na tych najbardziej potrzebujących. Tak powstanie fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych wyjaśniał premier Mateusz Morawiecki w Sejmie. Szef rządu wraz z minister pracy i rodziny Elżbietą Rafalską przyjechał na spotkanie z protestującymi rodzicami osób niepełnosprawnych (http://www.tvn24.pl)”. https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/premier-o-pomocy-dla-rodzin-niepelnosprawnych-danina-solidarnosciowa,831115.html
Pan premier przemilczał tę oto hojność wyborczą obecnej władzy:
*Koszt programu 500+ w 2017 r. może wynieść ok. 24, a nawet 25 mld zł - poinformował w TVN24 wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.
*Ponad 400 milionów złotych wydano w 2017 roku na obsługę programu Rodzina 500 plus - wynika z odpowiedzi udzielonej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
*Koszt wyprawki w wysokości 300 zł dla każdego ucznia wyniesie ok. 1,5 mld zł - poinformował szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.
Na tle powyższych wydatków budżetu na populistyczne rozdawnictwo socjalne rządu przewidywany koszt najpilniejszych potrzeb protestujących opiekunów dorosłych niepełnosprawnych wynosi ok. 4,8 mld zł., co stanowi ok18% w/w wydatków.
Gdyby te wydatki z programu 500+, 300 zł. na ucznia, itp. obwarować warunkiem dochodowym rodziny, to bez zwiększenia wydatków budżetu starczyłoby z nawiązką pieniędzy na postulaty opiekunów niepełnosprawnych.
Brak skutecznej presji na rząd ze strony solidaryzmu społecznego dramatycznie przedłuża ów uzasadniony protest.
Solidaryzm społeczny to egoizm klasowy głównie licznych wyborczo grup społecznych głównie w gospodarce przemysłowej. Pamiętamy protesty górnicze w 2014 r. z paleniem opon, blokadą sejmu, a nawet naruszeniem nietykalności cielesnej posła (obecna świętość wobec policjantów rozpędzających blokady protestów antynacjonlistycznych).
Przestraszona wtedy władza uległa roszczeniom górników (wspieranych przez opozycyjny wtedy PiS) i miliardowymi subwencjami rządu PO/PSL a obecnie PiS utrzymują przy życiu kopalnie węgla źródła zatruwania powietrza, sprawcy śmierci rocznie 48 tys. Polaków.
Ten klasowy egoizm jest obojętny na płacz protestujących w sejmie opiekunów niepełnosprawnych niczym znieczuleni przechodnie udający, że nie widzą leżącego na ulicy nieprzytomnego oraz agresji nacjonalistów wobec obcych.
Gdyby odżyła solidarność strajkowa z 1980 r. to pod polskim Sejmem powinny gremialnie solidaryzować się z protestującymi górnicy i inne grupy pracownicze. Spasione dobrobytem związki zawodowe także zapomniały o solidarności społecznej wobec słabych i potrzebujących pomocy, aby wespół z Kościołem tuczyć się korzyściami z faktycznego sojuszu z władzą zamiast ze społeczeństwem.
Oto smutne oblicza polskiego solidaryzmu pełnego na ustach władzy, Kościoła i Zw. Zawodowych.
Czyżby dobrobyt aż tak znieczulił Polaków?




Komentarze
Pokaż komentarze (36)