916. Opowieści z ciemnej uliczki
PP, kolej to też swego rodzaju terapia. No bo czy nienormalny, chcący jechać pociągiem, kupi w kasie bilet stosowny do swego stanu? Nie, kupi – normalny. Przybliżający go społeczeństwu. Jest wiele miejsc i ośrodków terapii. Np. w dyskotece. Jak nienormalny coś tam zafisiuje, to zaraz przylecą bramkarze i normalne, - albo szybki na brodę, albo pałą przez plecy, albo kopa w d. i wypad. Czyli, normalnie normalna procedura. Bez wyjątków. Jak dla każdego. I to się chwali. I powiem wam poufnie, takie terapie pomagają. Pomagają nienormalnemu umiejscowić się, i zarazem funkcjonować w normalnym świecie. Czyli, wszędzie jest wsparcie pomagające nienormalnym w adaptacji, przystosowaniu się. Weźmy kolejki w sklepach chociażby. Czy ktoś widział gdziekolwiek tabliczkę „nienormalni obsługiwani są poza kolejnością”? Nie, stoją normalnie w kolejkach, jak każdy normalny człowiek. Piękne, co? I dobrze. To wszystko bowiem pomaga im opanować chorobę i uwierzyć że są normalni. Weźmy nawet kabarety. Takich „Paranienormalnych”. Też próbują zasymilować się w tym świecie, w społeczeństwie, ściągając na swoje występy normalną widownię. I tu uwaga. Zobaczmy, jakie to proste. Żeby być normalnym, wystarczy mieć bilet z/na „Paranienormalnych”. Czyli, przyjdzie cała widownia świrów i nikt nic nie może powiedzieć. Bo jak mają bilety, to – normalni. Mówiąc krótko: nienormalni, mają jak najbardziej, normalny świat. I co najśmieszniejsze, oni sami go tworzą. W całej tej konglomeraturze okazuje się, że najgorsi są normalni politycy, którzy tworzą, oczywiście sobie, paranormalny świat. Ale już nam – normalny. Jak wynika z definicji, nam – paranormalnym. Ubezwłasnowolnionym z wyboru. Własnego.
I tym oto opty...
28.05.09
ps. Z katedry „Wyższej logiki braku logiki”.
I tym oto opty...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)